czwartek, 24 lipca 2014

Ojciec chrzestny

Dzisiaj będzie sporo pisania, bo i pracy przy tym mani miałam więcej. Chyba mnie trochę poniosło i z jednym i z drugim ^^"

Krzykla się rozkręciła i po paznokciach Maleficent zaproponowała mi zrobienie paznokci w tematyce "Ojca Chrzestnego". Trochę się przeraziłam, bo ten film (a w zasadzie filmy) oglądałam będąc młodym dziewczęciem i jedyne co mi w głowie utkwiło, to twarz Marlona Brando i odcięta głowa konia. Trochę kiepsko dawać odcięte głowy czegokolwiek na paznokcie. W dodatku jak w końcu wymyśliłam co będzie na paznokciach (oczywiście po dogłębnym zbadaniu czeluści Internetu) powstało pytanie: jak to namalować lewą ręką? Założyłam, że prawą powinnam dać radę. Ale jak mówi stare polskie przysłowie: potrzeba matką wynalazków.

Stwierdziłam, że zrobię sobie naklejki, w końcu w pisankowym mani się sprawdziły, a kto powiedział, że naklejki własnej roboty mają być tylko ze stempli? Naklejki zaplanowałam sobie na czarnym tle wykonanym lakierem Colour Alike ~Typografia~ L. Okazało się, że jedna warstwa lakieru nie chce się odklejać od folii, więc musiałam nałożyć drugą.

Na wyschniętym lakierze białą i czarną farbą akrylową wymalowałam napis i dwóch panów. Panowie niestety za nic w świecie nie chcieli upodobnić się do bohaterów filmu. Ale przynajmniej wyglądają jak faceci ;) Zanim z folii zaczęłam ściągać naklejki musiałam utrwalić je topem, żeby farba się nie uszkodziła. No i okazało się, że tyle warstw to na naklejki trochę za dużo i nie są one zbyt giętkie (ewentualnie to wina użytych lakierów).

Nie miałam zamiaru męczyć się z malowaniem jeszcze raz, więc wycięłam z naklejek to co trzeba, mając nadzieję, że jednak dam radę zamontować je na paznokciach pomalowanych warstwą tego samego czarnego lakieru. Niestety same z siebie nie chciały przylegać do płytki, więc zamocowałam je na bezbarwny lakier, którego też idealnie się nie chciały trzymać. Naklejki utrwaliłam warstwą Poshe, ale przy okazji zrobiłam sobie trochę powietrznych bąbelków (wina upału i powietrza spod brzegów naklejek). Na szczęście bąbelki czasem widać, a czasem znikają, w zależności od kąta padania światła, więc nie jest źle.

Po tych wszystkich manipulacjach zostały mi do pomalowania kciuki i małe paznokcie. Nałożyłam na nie dwie warstwy Colour Alike ~Typografia~ L. Niby wystarczyło, ale czegoś mi na nich brakowało. Domalowałam zatem farbami akrylowymi dziury po kulach, dodałam krwawy akcent kolorystyczny, utrwaliłam to topem i siadłam podziwiać efekt końcowy.

Powiem Wam, że całkiem fajne te zamówienia. Wreszcie mam okazję pokombinować i sprawdzić jak daleko mogę zajść w malowaniu paznokci ;>











środa, 23 lipca 2014

Nie chciało mi się wstawać ;)

Nigdy nie kryłam, że leniem jestem straszliwym, czego może czasem nie być widać, bo jednocześnie robię całkiem sporo rzeczy. Tym razem nie chciało mi się wstawać do helmera. Złapałam zatem to co akurat stało pod ręką i powstało połączenie, którego w innych okolicznościach pewnie bym nie wymyśliła ;)
Prawdopodobnie jedna warstwa Colour Alike ~Black & Sinner~ Black Saint, na pewno jedna warstwa Ebalay ~Styling Nail Color~ 005 i zdecydowanie jedna warstwa Poshe.