wtorek, 26 lipca 2011

Collistar 44 Blu

Pora ponarzekać >_< W sumie nie wiem od czego zacząć. Chyba od Douglasa, do którego chodzę raczej rzadko.
W zasadzie to lubię perfumerie Douglasa, chociaż ochroniarze muszą się tam strasznie nudzić, skoro tak szybko lecą za klientem patrzeć czy nie kradnie. Chyba, że to ja podejrzanie wyglądam XD Jedyne czego się czepiam to ceny. Nie w sensie wartości (chociaż mogłyby być mniejsze ;] ). Chodzi mi o to, że w prawie wszystkich Douglasach ceny są poukrywane, wcale ich nie ma albo są rozmieszczone w mylący sposób. No i wczoraj na zakupach 2 razy się przez to zdziwiłam przy kasie. Raz na moją korzyść, co było miłe. Za drugim razem zdecydowanie na niekorzyść i żałuję, że dałam się narwać. Na półeczce były ustawione różne lakiery, m.in. lakiery Collistar przy których cena na półeczce wynosiła o ile pamiętam 39 zł. Dwa kolory rzuciły mi się od razu w oczy i za namową Alika zdecydowałam się na oba (bo nie potrafiłam wybrać jednego XD). Przy kasie pani do mnie: 110 zł... Zamiast podziękować i wyjść kupiłam oba i od razu po wyjściu zaczęłam sobie w brodę pluć, że się nie opamiętałam. Gwarantuję Wam, że gdybym od razu wiedziała ile jeden kosztuje nie kupiłabym obu. Trudno, człowiek uczy się na błędach.
 
Przejdźmy do lakieru. Buteleczka prezentuje się bardzo ładnie, a sam lakier robi niezłe wrażenie. Niestety muszę stwierdzić, że ja nim malować nie umiem. Pędzelek jest dosyć szeroki i jak go przycisnąć to rozszerza się na prawie całą płytkę, całkiem ładnie pokrywając ją lakierem. Ja jednak miałam problem z uzyskaniem równej krawędzi przy skórce. Miejscami lakier mi się rozlewał, miejscami nie i wychodziły fale :/ Po pierwszym malowaniu płytka była całkiem ładnie pokryta, ale dopiero druga warstwa dała wystarczającą gładkość powierzchni i blask. Za to  powychodziły mi bąbelki. Malutkie i raczej mało, ale jednak.
Dużym plusem lakieru jest szybkość wysychania, chociaż jak na mój gust mógłby przy malowaniu odrobinę wolniej schnąć. O trwałości trudno mi coś powiedzieć, ale wydaje mi się, że powinna być całkiem niezła. Przy tak krótkich paznokciach jak mam dzisiaj końcówki ścierają mi się bardzo szybko, czasem nawet po 2-3 godzinach noszenia, a przy tym lakierze nie starła się nawet odrobinka.


W sumie od wczoraj malowałam paznokcie 3 razy tym lakierem, bo chciałam uzyskać efekt idealny XD Na zdjęciach wynik malowania nr 3, które wyszło najlepiej. Lakier jest dość gęsty i wydawał mi się przy malowaniu "lepki". Po pierwszej nieudanej próbie malowania trochę się wkurzyłam i w nerwach dolałam mu kropelkę rozcieńczalnika, ale niespecjalnie zmieniło to konsystencję. Przy drugiej próbie dalej wychodziły mi bąbelki, które "normalnym" osobom może by nie przeszkadzały, bo były malusieńkie, ale mnie doprowadzały do szału. Przed trzecią próbą malowania wsadziłam buteleczkę do ciepłej wody. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu chyba pomogło O.o 
Sam kolor na paznokciach prezentuje się ładnie, zwłaszcza w słońcu z bliska widać śliczny niebieski shimmer. W cieniu bardzo ciemny granat. Ale mam dziwne wrażenie, że z 10 lat temu miałam bardzo podobny kolorystycznie lakier Inglota. Chociaż możliwe, że się mylę.
Ogólnie jestem zawiedziona, chociaż wiem, że to głównie przez cenę. Gdybym zapłaciła za niego 10 zł, to pewnie bym nie podeszła tak krytycznie do zagadnienia ;) Dopuszczam również możliwość, że po prostu nie potrafię się posługiwać tym lakierem. W każdym razie ja sobie chwilowo Collistar odpuszczę i jak będę miała ochotę na trwonienie kasy na jakieś "burżujskie" lakiery, to wybiorę sobie jakąś inną firmę ;)

2 komentarze:

  1. Kolor jest przepiękny, ale dla mnie nie jest wart 55 zł... Człowiek uczy się na błędach :) Też mnie denerwują te ceny w D, no i ci ochroniarze, ale co zrobić...:/

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolor faktycznie jest śliczny, nie martw się ceną, takie wpadki się czasem zdarzają, nie ma co rozpamiętywać. A co do Douglasa- to go wręcz nie znoszę, ceny mają kosmiczne. Widziałam ostatnio przelotem odzywki sally hansen, których używam za kwotę sześciokrotnie wyższą od tej którą płace zamawiając na allegro od sprzedawców którzy kupuję je w USA i jakoś tez im się to opłaca. Ale jednak trzeba za coś opłacić pensje ochroniarzy:D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :) Każdy sprawia mi wielką radość i mobilizuje do dalszej pracy.
Jednocześnie proszę o nie umieszczanie w komentarzach zaproszeń na swoje blogi, rozdania i innych reklam. Wszelki spam zostanie usunięty, więc szkoda Waszego czasu.