poniedziałek, 31 października 2011

It's Alive

Kolejny mój nowy nabytek z China Glaze. Uparłam się, że wszystkie wypróbuję, ale powoli mi cierpliwości brakuje ;)
To cudeńko pochodzi z kolekcji Haunting Halloween 2011 i nazywa się It's Alive (świetnie się składa, że post o nim wypadł mi akurat dzisiaj). Mi co prawda ten lakier z Halloween się nie kojarzy, ale nie szkodzi. Jako stuprocentowa sroka kocham go bezgranicznie <3 
W ciemnozielonej bazie pływa masa małych i jeszcze mniejszych zielonych drobinek. Brokat sprawia, że lakier rzeczywiście żyje, chociaż blask nie daje po oczach ;) Maluje się nim bardzo przyjemnie, schnie szybko. Na zdjęciach 2 warstwy bez topa. Zwykle na brokaty nakładam top, ale tym razem się spieszyłam, bo wychodziłam, a później mi się nie chciało ;P
Przy użyciu metody z folią zmywa się bez problemów.
Zapraszam do oglądania zdjęć (jak zwykle można powiększyć).






sobota, 29 października 2011

"Mój" kolor

Testowania nowych nabytków China Glaze - ciąg dalszy ;>
Dzisiaj na paznokciach cudo pt. Ruby Pumps z kolekcji Wizard Of Ooh Ahz. Ten kolor jest taki "mój", że Ali wybierając lakiery dla siebie od razu uznała, że trzeba mi o nim powiedzieć ;> Nie wiedziała, że dawno mam go na oku ;>
Lakier jest piękny, ma w sobie całą masę czerwonych drobinek i ślicznie się błyska. W sam raz dla srok ;)
Głowy nie dam, ale na zdjęciach mam chyba 3 warstwy ^^" Jakimś cudem nie zapamiętałam ile razy malowałam, bo tak mocno myślałam jaki wzorek dołożyć XD Nie pamiętam zbyt długiego czekania na wyschnięcie lakieru, stąd wniosek, że schnie całkiem szybko ;)
Wzorek początkowo miał być zebrą, ale dojechałam do połowy kciuka i stwierdziłam, że na pół paznokcia wygląda całkiem fajnie i warto zostawić czerwień dla szpanowania ;) Do malowania użyłam czarnej perłowej farbki akrylowej. Całość pokryłam Seche dla wyrównania płytki i utrwalenia.





piątek, 28 października 2011

Szaliczek na jesień

Kolejny lakier Alika, czyli China Glaze kolekcji Metro - Trendsetter. Chyba go sobie kupię, bo kolor jest świetny. Mi przypomina musztardę, chociaż jest bardziej zielony niż te musztardy, które jadam ;) Jako dodatek kratka wykonana Catrice 660 I'm A Star. Wyszło coś, co może udawać szaliczek - w sam raz na mroźne poranki ;)



 


czwartek, 27 października 2011

Cowgirl Up

Idąc za ciosem testuję kolejny lakier China Glaze. Tym razem lakier nie jest mój, a szkoda ;) Cowgirl Up z kolekcji Rodeo Diva będzie prezentem gwiazdkowym dla Ali. Nie mam wyrzutów sumienia testując go, bo sama mi kazała ;)
Lakier jest przepiękny, szczególnie w słońcu wygląda rewelacyjnie. Do pełnego krycia użyłam dwóch warstw. Tym razem nie miałam żadnego problemu z wymyśleniem wzorków. Spiralki wykonałam lakierem China Glaze z kolekcji Metro - CG in the City przy pomocy sondy. Całość pokryłam topem, bo nie lubię szorstkich od brokatu paznokci. Palec serdeczny zostawiłam bez wzorku, żeby lepiej było jaka kowbojka jest piękna ;)


Wszystkie zdjęcia można powiększyć.

Na koniec jeszcze małe przypomnienie o moim rozdaniu, które niedługo się kończy. Szczegóły TUTAJ. Serdecznie zapraszam :)

środa, 26 października 2011

Kolekcja ciągle się powiększa

Zacznę od pochwalenia się moimi nowymi maleństwami. Wygrałam je w rozdaniu guinessi.


Miałam dostać 15 lakierów, a przyszło 16 ^^ Dziękuję :*

Jak widzicie moja kolekcja ciągle się powiększa i trudno ją gdzieś upchnąć ;) Gdy zaczynałam starczyła mi mała półeczka w łazience. Później przeniosłam się do pudełka od butów, szybko wymieniłam je na dwupoziomowy plastikowy pojemnik na ciasta XD Też na długo nie starczyło i musiałam przenieść się do szafki, z której usunęłam papiery i inny sprzęt biurowy. Niestety (albo "stety" ;>) lakierów przybywa w zatrważającym tempie (ciągle jakieś nowe wychodzą, a ja nie potrafię ich nie przygarnąć). Wreszcie postanowiłam sprawić sobie helmera. Zamówiłam to cudo na allegro, przyszło w płaskiej paczce z obrazkową instrukcją montażu. Składanie szafki nie było trudne i na szczęście paznokcie wyszły z niego bez szwanku. Helmera upchnęłam w kąciku za biurkiem więc zdjęcia musiałam robić przy kiepskim oświetleniu, ale i tak widać co nieco ;)

Zdjęcie dla wszystkich ciekawskich ;)

Miejsca jeszcze trochę mam. Najwięcej w szufladzie z China Glaze ( ;> ) i ostatniej szufladzie, w której trzymam lakiery na wymianę, prezenty oraz lakiery na rozdanie. Ale już się martwię co zrobię jak mi się wolna przestrzeń skończy XD

poniedziałek, 24 października 2011

Umarlaki też potrafią być śliczne

Ostatnio postanowiłam zaopatrzyć się w lakiery China Glaze. Największy problem to ograniczenie liczby butelek lądujących w moim koszyku. A to, że robiłam zakupy wspólnie z psiapsiółką siedzącą obecnie na stypendium w Chinach (zwaną dalej Ali lub Alikiem) wcale mi nie pomagało XD No ale w końcu udało mi się zamknąć listę, zakupy są już w helmerze, a Alik domaga się swatchy ;)

Zgodnie z Jej życzeniem zaczynam od China Glaze z kolekcji Awakening - Zombie Zest. Bardzo ciekawy kolor z powalającą nazwą ;)
Na paznokciach mam trzy warstwy. Bardzo możliwe, że osoby lubiące nakładać grube warstwy lakieru dałyby radę uzyskać porządne krycie po dwóch, ale mi się lepiej nakłada lakier cienkimi warstwami i dlatego mam trzy. Równie prawdopodobne jest to, że gdybym miała krótkie paznokcie, to nie przejmowałabym się lekko widocznymi końcówkami i poprzestałabym na dwóch malowaniach. W każdym razie różnica w kolorze między drugą a trzecią warstwą jest bardzo duża, co można zobaczyć na fotkach.
Po tych trzech warstwach nie umiałam się zdecydować jak ozdobić ten niecodzienny kolor, więc poszłam za szybko spać i standardowo odbiłam sobie pościel na kciuku i dwóch innych pazurkach (moja wina). Ale lakier jest taki cudowny, że nic na nim nie było widać <3 Jedynie czułam lekkie nierówności pod palcem. Lakier ma wykończenie glassfleckowe, na którym nie widać żadnych odcisków (nawet aparat ich nie wykrył). Przez kolejne trzy dni noszenia nie wymyśliłam jak go ozdobić, ale i tak przyciągał uwagę wszystkich ;> 


 

 Dla porównania wrzuciłam zdjęcie dwóch warstw na wzorniku.


sobota, 22 października 2011

Panterka na lisku

Nudzi mi się, wiec postanowiłam nie czekać do jutra z pokazaniem Wam kolejnego mani. Jeden z moich ulubieńców ostatnio. 
Cudowny rudy kolor to Catrice 560 Rusty But Sexy. Dla mnie lis idealny, ale liski nie mają wzorków na futerku, więc zdecydowałam się na inne zwierzątko ;> Ciapki zrobiłam lakierem China Glaze z serii Metro - Midtown Magic przy pomocy sondy. Aż szkoda mi było zmywać ;)





TAG: Tell me about yourself award

Na blogach szaleje kolejny tag. Mnie uszczęśliwiły nim jjjustii, ejndzel,   YasinisiBasia (basiago) i Kilkarad.
Jeżeli kogoś pominęłam to niech się zgłosi ;)


Zasady:
- napisz kto przyznał Ci nagrodę
- napisz 7 przypadkowych faktów o sobie
- nominuj 15 blogerek 

7 faktów o mnie: 
1) Noszę szkła kontaktowe.
2) Nie lubię tańczyć.
3) Kocham kawy z Coffeeheaven.
4) Uczę matematyki :p
5) Jestem strasznym leniem.
6) Kocham robić zdjęcia zwierzątkom i kwiatkom, ale przez bloga od paru miesięcy robię tylko zdjęcia paznokciom i lakierom.
7) Gdzie nie pójdę muszę zrobić straszny bałagan ^^"

Ostatni punkt taga zdecydowanie sobie podaruję :P 15 blogów do nominowania, to lekka przesada >_<

piątek, 21 października 2011

Dalej usiłuję malować róże

Na początek się pochwalę: kupiłam sobie helmera ;> Wczoraj godzinę z nim walczyłam i tylko cudem nie połamałam przy tym paznokci. Składanie nie jest skomplikowane, ale jednak trzeba się trochę narobić. Jeszcze nie przeniosłam do niego wszystkich lakierów, ale już widzę, że miejsca mam teraz całą masę :D

O mani prezentowanym dzisiaj dużo raczej nie będzie. Lakier to Ados Extra Long Lasting numer 590, który dostałam w ramach wymiany z jjjustii. Sama pewnie tego koloru bym nie wybrała, bo chociaż lubię różowy, to jednak odcień nie jest "mój". I dlatego się cieszę, że go dostałam :) Wzorek robiłam "na szybko". W teorii to są róże z listkami i gałązkami. Ja je widzę, bo wiem co rysowałam, mam nadzieję, że Wy też zobaczycie XD Z daleka mani wyglądał jak kawałek tapety, naklejka, albo co najmniej stempel :)





wtorek, 18 października 2011

Wracam do życia

Przyszłam przede wszystkim powiedzieć, że najcięższą robotę już odwaliłam (a przynajmniej tak mi się wydaje) i wracam do blogowego życia. Co prawda nie wiem jakim cudem nadrobię zaległości, ale przynajmniej nie będę sobie robić "tyłów" ;)
Na dobry początek mani z użyciem farbek akrylowych. Dawno nic nie malowałam i zaczęłam za tym tęsknić ;) Co prawda marzyło mi się "one stroke", ale nie było czasu na ćwiczenie czegoś co mi nie idzie. Dlatego standardowe kwiatuszki. Lakier na spodzie to Lovely Crystal Strenght z serii z metallic trends (nie wiem czemu ten lakier został taką nalepką obdarzony) numer już dawno starty, ale będę strzelać, że 375. Zdjęcia robione po jednym lub dwóch dniach w pracy i widać, że końcówki się starły, ale i tak go lubię. Seche Vite trochę go ściągnął i od strony skórek zostały miejscami tylko czarne drobinki ^^"





środa, 12 października 2011

Jackson Pollock

Przyszłam Wam powiedzieć, że żyję i pokazać mani z zeszłego tygodnia. Chciałabym napisać o wiele więcej, ale nie mam czasu nawet żeby się w nos podrapać. Śpię po 6 godzin dziennie (gorsze jest to że wstaję o 6 rano ;) ), pracuję od rana do wieczora i już działam na ostatku sił, więc nawet u Was się nie pojawiam i nie wiem co się dzieje w kosmetykowym świecie :/ Btw: Ktoś wie kiedy w końcu limitkę Catrice wymienią, bo mi się nie chce latać ciągle do Natury XD Ale najważniejsze, że już niedługo będzie lepiej, bo w listopadzie ciśnienie osłabnie i wtedy nikt i nic mnie od bloga nie odciągnie :D
Czas na parę słów o mani. Zaczęło się od tego, że przypadkiem obejrzałam TEN filmik. Nigdy wcześniej nie wdziałam takiej metody ozdabiania paznokci, więc postanowiłam spróbować. Jako tło użyłam "bezfirmowego" lakieru z allepaznokcie.pl z numerem 137, a na nim rozpryskałam biały Golden Rose With  Protein 242 i Collistar 52 Viola Perla. Całość pokryłam Seche Vite, żeby szybciej się utwardziło i żeby uzyskać równiutką płytkę. Wyszło mi coś na wzór obrazów Jacksona Pollocka ;) Na początku noszenia wydawało mi się, że mani jest za bardzo "naciapany", ale z każdym spojrzeniem podobał mi się coraz bardziej. Aż żal było go zmywać, ale cztery dni u mnie na paznokciach to dla mani wieczność ;>





piątek, 7 października 2011

Kryształki

Ten post miałam dodać wczoraj. Zaczęłam nawet zdjęcia do niego obrabiać, ale jednocześnie zabrałam się za robienie nowego mani i zdjęcia poszły w zapomnienie ^^" Ale co się odwlecze, to nie uciecze ;)
Na fali glitterowego szaleństwa postanowiłam zrobić kolejny mieniący się mani. 
Baza to dwie warstwy Classics Ultra Gloss Color numer 139. Niestety po kilku dniach noszenia wytarł się na końcówkach. Glitter to La pensée najprawdopodobniej numer 63. Nie jestem pewna, bo lakier dostałam w prezencie i wszystkie napisy na butelce są po japońsku ^^" La pensée to lekko różowa przeźroczysta baza z masą holograficznego drobnego brokatu i większych sześciokątów, które błyskają różnymi kolorami.
Na pierwszych 4 zdjęciach możecie zobaczyć zdjęcia z jedną warstwą glittera. Na kolejnych 4 warstwy są już trzy i dla mnie wyglądają jak wyklejone kryształkami Swarovskiego. Dla srok idealne :D