Nadejszła wiekopomna chwila... czyli pierwsza Zoya na moich paznokciach.
Ostatnio doszłam do wniosku, że "normalne" i ogólnie dostępne lakiery kręcą mnie trochę mniej, dlatego postawiłam sobie za cel powiększenie kolekcji o lakiery u nas niedostępne lub dostępne w takich cenach, że kupowanie ich na zagranicznych stronach wychodzi taniej. Chyba lubię wyzwania ;)
Na pierwszy ogień poszła Zoya. Bardzo byłam ciekawa tej marki, bo dużo jej w Internecie.Wybieranie szło mi ciężko bo wszystkie lakiery wydawały mi się wyjątkowo atrakcyjne, a do tego Ali usiłowała mnie naciągnąć na kilka sztuk dla niej na wymianę. Rezultatem były duże zakupy, które mocno nadszarpnęły mój lakierowy budżet. Ale jak na razie nie żałuję :)
Dla ciekawskich: zakupy robiłam na stronie Nailetc.Com. Koszt jednej Zoyki z wysyłką to około 27-30 zł.
W sumie nie wiem dlaczego skusiłam się na lakier o wdzięcznym imieniu Rica. To zdecydowanie nie jest "mój" kolor, nie kręcą mnie takie odcienie. Jednak zaraz po pomalowaniu nim paznokci stwierdziłam: to jest to! Tak sobie myślę, że to wina niesamowicie błyskającego wielkiego glassflecka, że miłość we mnie wybuchła z taką siłą. Pod lampką i w słońcu lakier wygląda zupełnie jakby był glitterem, tak intensywnie mruga. Jednocześnie nie jest przesadnie zwracający uwagę, pasuje mi do cery i w ogóle czułam się z nim bardzo dobrze i naturalnie.
Na zdjęciach paznokcie z trzema warstwami, jednak myślę, że z dwoma też mogłabym chodzić. Schnięcie i utwardzanie przeciętne, ani szybkie ani wolne, nie dało mi się we znaki. Między warstwą nr 2 i 3 miałam dwugodzinną przerwę, pewnie trzecia warstwa nałożona na dwie niedoschnięte do końca zdecydowanie przedłużyłaby cały proces.
Podobno Zoyki nie lubią się z Seche i przykro mi z tego powodu. Nie wiem czym się to objawia, jak kiedyś sprawdzę, to nie omieszkam Was o tym poinformować. Całkiem możliwe, że to po prostu wredna plota ;)
Już pisałam, że jestem ze swoich zakupów zadowolona, ale jeszcze dodam, że zawsze podchodzę do droższych lakierów z rezerwą i nie spodziewam się po nich cudów. Tutaj, oprócz wyglądu, cudów też nie odnotowałam, ale za taki widok jestem gotowa zapłacić parę złotych więcej ;)
Chcę wszystkie glassflecki świata *____*
Zdjęcia w słońcu.
Zdjęcia w cieniu.








Koszt dość wysoki, ale kolor jest przepiękny:)
OdpowiedzUsuńpiękny, ale ta cena...
OdpowiedzUsuńDla mnie taka cena od czasu do czasu jest do zaakceptowania, zwłaszcza za taki unikalny kolor i wykończenie :)
UsuńCudo samo w sobie!
OdpowiedzUsuńcudeńko
OdpowiedzUsuńCzy w słońcu czy w cieniu pięknie się błyszczy ten kolorek :)
OdpowiedzUsuńOjacie, naprawdę daje po oczach.
OdpowiedzUsuńŚliczna!
Cudo !! ahh przepiekny jest ten lakier*-*
OdpowiedzUsuńtak se na niego z po zerkam i coraz bardziej mi się podoba :>
OdpowiedzUsuńUważaj, bo się jeszcze zakochasz ;)
Usuńzakocham a Ty w niecnym swym planie wciągniesz mnie w kolejny szopping :>
Usuńmaj miesiącem bez shoppingu >_<
Usuńufff :] bo już nie mam co do gara włożyć XD
Usuńfajnyy :)
OdpowiedzUsuńMoje Zoyki z Seche sie lubia, nie odnotowalam problemow we wspolpracy ;)
OdpowiedzUsuńNo popatrz, jak to plotkom nie wolno wierzyć :> Może coś formułę zmieniło i jest już ok.
Usuńwow, jest cudny *_*
OdpowiedzUsuńPrześliczny kolor :))
OdpowiedzUsuńśliczna, chcę wszystkie glassflecki świata :P
OdpowiedzUsuńUstaw się w kolejce ;p
UsuńCudo ;3
OdpowiedzUsuńWidać, że lakier z wyższej półki, cudny jest.
OdpowiedzUsuńCudny. Zawsze powiększam Twoje zdjęcia :D Powiększone zapierają dech:). Zoyki mnie kuszą, ale zakupy internetowe na zagranicznych stronach mnie odpychają... Nie potrafię ich robić xD
OdpowiedzUsuńA tak się zastanawiałam czy ktoś je ogląda w oryginalnym rozmiarze, dobrze wiedzieć :D
UsuńTeż mnie odpychały zakupy za granicą, szczególnie przez shipping, ale się przełamałam i nie żałuję ;)
Uwielbiam glassflecki, piekne sa :D
OdpowiedzUsuńTen kolor rowniez bardzo wdzieczny, jednoczesnie unikalny ale spokojny.
Dla mnie to niestety za duzo za lakier, moze kiedys ;)
Ja jestem poczatkujaca lakieromaniaczka i starczaja mi "zwykle" lakiery poki co ;)
zwykłych mam bez liku stąd rozpoczęte poszukiwania ;)
UsuńPiękny, jak żarzące się węgielki :)
OdpowiedzUsuńCo miałaś na myśli pisząc, że Zoye nie lubią się z Seche Vite?
OdpowiedzUsuńNo właśnie nie wiem o co chodzi. Parę miesięcy temu na dwóch czy trzech filmikach na yt trafiłam na taką informację, ale nie miałam wtedy Zoyi w planach, więc się nie zainteresowałam i nie pamiętam czy chodziło o schnięcie czy obkurczanie lakieru czy może jeszcze coś innego. Sama jeszcze nie sprawdzałam jak to rzeczywiście jest.
UsuńZa to Agga parę komentarzy wyżej napisała, że jej Zoyki lubią się z Seche, więc tym bardziej muszę kiedyś na swoich sprawdzić.
Na razie sprawdziłam top wysuszający Essie Good to go i było w porządku.
Bo ja swoje Zoyki traktuję Seche i właściwie nic im nie jest, tylko często nie wytrzymują mi nawet jednego dnia bez odprysków (ale bez Seche jest tak samo) :(
Usuńto moglo o kremy chodzic bo one sa nieraz takie ym jak farba olejna :P
Usuńtova może one się nie lubią akurat z bazą, którą stosujesz, a nie z seche
Usuńsabb całkiem możliwe, nie badałam jeszcze zagadnienia, więc nie twierdzę, że to prawda ;p
czyste szaleństwo:)
OdpowiedzUsuńCiekawa.. Najbardziej urzekł mnie jednak nie tyle kolor, co wykończenie..
OdpowiedzUsuńNie ma to jak porządny glassfleck, wtedy każdy kolor ciekawiej wygląda :)
Usuńah super:)
OdpowiedzUsuńNa Ozyrysa i Apisa!! *__________________________________*
OdpowiedzUsuńBez dwóch zdań, taki efekt wpisuje się w ekstraklasę moich typów.
ooo nie wiedziałam, że prowadzisz ekstraklasę lakierową ;>
UsuńZostałaś otagowana :)
OdpowiedzUsuńhttp://blogmoniszona.blogspot.com/2012/05/tag-11-pytan.html
Dziękuję za pamięć ;)
Usuńświetny odcień i wykończenie
OdpowiedzUsuńTen kolor jest niesamowity, lecz ta cena.. ;D
OdpowiedzUsuńoj tam, bywają o wiele droższe lakiery ;)
UsuńCudeńko
OdpowiedzUsuńPiękny kolor. Tylko ta cena mi się trochę nie podoba ;)
OdpowiedzUsuńale cudna :)
OdpowiedzUsuńprzyjemniaczek ;)
OdpowiedzUsuńależ on piękny :)
OdpowiedzUsuń