poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Mój nowy najlepszy przyjaciel

[dzień dzisiejszy]

Dzisiaj będzie niekosmetycznie. Tego posta napisałam w okolicach końca stycznia, początku lutego i o nim zapomniałam. Na szczęście "nic w przyrodzie nie ginie" i post też się odnalazł. Poprawiłam parę drobiazgów w tekście i dopisałam podsumowanie z perspektywy ponad trzech miesięcy posiadania. Mam nadzieję, że nie zanudzę Was na śmierć i przynajmniej pięć osób dotrwa do końca ;p

[przełom stycznia i lutego]

Pamiętacie jak w zeszłym roku szalał po blogach tag Reading is cool? O dziwo też go zrobiłam (a trzeba Wam wiedzieć, że tagów unikam jak ognia), bo mimo, że ostatnimi laty czytałam mało, to jednak bez czytania nie wyobrażam sobie życia. Jedno z pytań tego taga brzmiało "E-book czy audiobook?". Natomiast moja odpowiedź wyglądała tak: "Żadne. Czytanie e-booków męczy mi szybko oczy (nie posiadam kindle'a jak co poniektórzy [;p], więc nie sprawdzałam czy na nim też bym się zmęczyła), a na audiobookach po 5 minutach tracę wątek."
Zdania na temat audiobooków nie zmieniłam, natomiast e-booki to zupełnie inna bajka. A wszystko przez mamę ;P 

Jakoś mnie do czytników e-booków nie ciągnęło, bo skoro i tak ostatnio mało czytałam, to po co wydawać ciężką kasę na coś, co pewnie i tak będzie całymi dniami leżeć i się kurzyć. Aż tu w okolicach grudnia mama mi mówi, że chce Kindle'a (nawet sobie w jakimś sklepie internetowym znalazła) i że mam się zorientować w cenach, opcjach i czy jakiś inny czytnik nie byłby lepszy, a na koniec mam jej zamówić. No fajnie, tyle że całkowicie się na czytnikach nie znałam, więc musiałam przejść przyspieszony kurs internetowy ;)
Nie powiem, żeby to co przeczytałam jakoś mnie oświeciło, ale w końcu zamówiłam Kindle'a u nas znanego jako Kindle 5. Nie mam pojęcia czemu ta 5 w nazwie i na allegro i w sklepach jest dopisywana. Na stronie Amazona ten czytnik nazywa się po prostu Kindle i kosztuje w chwili obecnej 69$ (albo 139, nie rozróżniam tych wersji, bo wyglądają na oko podobnie). Kupowany w sklepie Internetowym razem z futerałem i przesyłką kosztował coś koło 450zł (na allegro można było kupić o parę złotych taniej, ale coś nie mogłam się zdecydować, żeby zaufać sprzedawcy ;p).


Czytnik przyszedł, a ja dostałam bojowe zadanie ściągnięcia na niego książek (o tym co gdzie i jak ściągać będzie później). I zaczęło się czytanie, bo przecież musiałam sprawdzić jak moje oczy zniosą kontakt z nowym urządzeniem. Zniosły nadzwyczaj dobrze. O pierwszej w nocy pomyślałam, że może jednak by mi się taki czynnik przydał, bo głupio tak latać i ciągle od mamy pożyczać.


Tydzień nie minął, a ja już zamówiłam Kindle'a dla mnie. Doszłam do wniosku, że nie ma co kombinować, skoro ten mamy się sprawdził, to nie będę ryzykować, że trafię na coś gorszego.
Do kompletu zamówiłam na allegro fioletowe etui. Przyszło różowe >_< Na szczęście sprzedawca sam z siebie kazał odesłać i dać nr konta, żeby kasę za przesyłkę do nich mi oddać. No to odesłałam, a później tydzień czekałam aż mi reklamację uwzględnią ;_; Dopiero po telefonie się za to zabrali, ale muszę im przyznać, kasę za przesyłkę reklamacyjną mi oddali i w końcu dostałam fioletowe etui.


Etui jest niezbędne, jeżeli chce się czytnik wsadzić do torebki. Szkoda, że nie ma u nas takich pięknych okładek jak na Amazonie *_* Z drugiej strony tamte ceny są straszne i pewnie nigdy bym się nie zdecydowała na wydanie 150 zł - 200 zł na głupią okładkę O.o
Ale nie o etui miałam pisać, tylko o moim przyjacielu, z którym nie rozstaję się od ponad miesiąca. Co prawda nie ma uroku papierowej książki, szeleszczących kartek i zapachu farby drukarskiej (bardzo lubię ;p), ale ma za to wiele innych zalet. Przede wszystkim jest lekki, co jest dużym plusem, gdy jedzie się na zakupy do Wrocławia 60 km pociągiem ;p Nie trzeba dźwigać grubych tomów, jak książka się kończy nie trzeba brać drugiej na zmianę, ani porzucać niedokończonej na rzecz nowej. Jest nieduży (mniejszy niż zeszyt), więc nie ma problemu z upchnięciem go w dowolnej torebce. Nie męczy moich oczu. Po kilkugodzinnym czytaniu czuję się tak samo jak po czytaniu większości papierowych książek.


Moja wersja nazywana jest w większości sklepów "sponsorowaną", ponieważ wyświetlają się na niej reklamy z Amazona. W teorii dzięki temu czytnik był tańszy, a w praktyce różnie bywa. Reklamy nie są denerwujące, pojawiają się na stronie głównej czytnika w postaci paska na dole lub w postaci wygaszacza, gdy przez jakiś czas z czytnikiem nic się nie robi.
Organizacja kolekcji (odpowiedników folderów) jest lekko uciążliwa przez konieczność latania po klawiaturze przy pomocy czterech klawiszy, ale poza tym obsługa jest prosta i intuicyjna. Tekst można wyświetlać w trzech rodzajach czcionki. Rozmiarów za to jest osiem, więc nawet największe "ślepawki" znajdą rozmiar dla siebie ;) Można nawet regulować odległość między wierszami (trzy odległości). Można także zmienić orientację ekranu (ale z tej opcji nie korzystam, wolę standardowe ustawienie.


I wszystko byłoby świetnie, gdyby nie dostęp do książek >_< Niby na Kindle'u można otwierać różne formaty, ale najlepiej mieć książki w mobi. Na szczęście istnieją konwertery, które radzą sobie całkiem nieźle ze zmienianiem epubów, doców czy pdfów na mobi. Nie zawsze wychodzi to idealnie, ale da się czytać.
Ale co z tego, gdy książek jest jak na lekarstwo. Nie rozumiem tego i chyba nigdy nie pojmę. Biorąc na logikę e-book powinien być prosty do zrobienia i tańszy niż papierowa książka. To czemu książki w języku polskim pojawiają się parę miesięcy po wersji papierowej (o ile w ogóle się pojawia)? I kosztują prawie tyle samo co zwykła książka? Nic dziwnego, że w Internecie panoszą się pirackie wersje. Ale to już jest temat na całkiem inną dyskusję.

[dzień dzisiejszy]

Od razu się przyznam, że ostatni miesiąc Kundelek spędził w szafce. Bynajmniej nie dlatego, że przestałam czytać. Po prostu od miesiąca czytam (a może raczej "męczę") ostatni tom "Pana Lodowego Ogrodu" w formie tradycyjnej, czyli papierowej. Książka jest świetna (chociaż miała kilka nudniejszych fragmentów), ale te prawie 900 stron papieru zajmuje dużo miejsca i nie da się go ze sobą wszędzie zabrać. Podejrzewam, że gdybym miała go w wersji elektronicznej, to już dawno byłoby "po książce". Zauważyłam ciekawą rzecz, mam niektóre książki w dwóch wersjach - papierowej i e-bookowej. W tej drugiej sięgam po nie szybciej i daję się o wiele szybciej wciągnąć w czytanie. Tak było ostatnio z cyklem Kinga - Mroczna Wieża. W formie papierowej zabierałam się do niego od kilku dobrych lat i jakoś nie dałam się oczarować. W końcu sięgnęłam po pierwszy tom w formie elektronicznej jadąc pociągiem do Wrocławia i załapało.
Jeżeli lubicie podczytywać książki w różnych miejscach, autobusach, tramwajach, pociągach, poczekalniach wszelkiego typu itp. to taki czytnik byłby idealnym rozwiązaniem. Oczywiście, jak już pisałam, nic nie zastąpi szeleszczących kartek i zapachu farby drukarskiej, ale w "zalatanym" świecie trzeba korzystać z każdego udogodnienia pozwalającego obcować nam z ulubionym hobby.

[edit]

Dopisek dla tych, którzy nie czytują komentarzy ;)
Gdyby ktoś się bał, że nie będzie mógł na czytniku otwierać książek w np. w pdfie, to uspokajam, że się da. Chociaż czytania w tym formacie nie polecam, bo Kindle go widzi jako zwykły obraz, nie zawija wierszy, czcionki się nie da zmienić i ogólnie jest lipa. Ale pdf można z powodzeniem przekonwertować na mobi. W dodatku nie potrzeba do tego ściągać żadnego programu, wystarczy łącze internetowe i strona Online-Convert.com, na której można konwertować różne formaty we wszystkie strony. Taki przekonwertowany tekst nie zawsze wygląda idealnie, ale da się czytać, zmieniać czcionkę itp.

58 komentarzy:

  1. Przydało by mi się coś takiego. Zwłaszcza teraz, przed maturą :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiałam się ostatnio nad czytnikiem ebooków.. Czytam bardzo dużo - od stycznia tylko 15 książek pochłonęłam już, z czego większość w pdfie z racji oszczędności, i w sumie sama nie wiem.. To spory wydatek, jak sama piszesz z dostępem do książek średnio.. No a czytanie na kompie nie jest takie złe, choć oczywiście porównania do papierowych wersji nie ma.. Największym plusem komputera jest łatwy dostęp do darmowych książek w pdf.. Jeszcze gdyby na Kindla szło je ściągać i czytać bez problemu (a rozumiem, że tak nie jest), to pewnie bym takowego rozważyła, a tak.. Chyba odpuszczę..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pdfa możesz na mobi przekonwertować bez większych problemów. W dodatku nie trzeba ściągać do tego programu, bo konwerter można w sieci znaleźć. Czasem po konwersji zbyt pięknie książka nie wygląda, bo np. robią się linijki przerwy między zdaniami, ale przeszkadza to tylko przez pierwszych kilka minut czytania, później już nawet się nie zauważa (przynajmniej ja). Bez konwertowania pdf można na Kindle'u otworzyć, ale czytać się tego rozsądnie nie da.

      Usuń
    2. No to fajnie.. A jak wypada twoim zdaniem porównanie czytania na kompie i na Kindlu? Zaznaczę, że ja czytam głównie w domu.. Sporadycznie podczas wyjazdów.. Warto inwestować w takie cacko?

      Usuń
    3. Ja na kompie totalnie czytać nie umiem. Nawet jak czytuję dłuższe blogowe notki, to mi się oczy rozjeżdżają, tracę w pewnym momencie wątek i nie wiem, w którym miejscu tekstu jestem. Na kundelku nie miałam tak ani razu, oczy mi się wcale nie męczą.
      Kompa ze sobą, nawet w domu, wszędzie nie zatargasz. Czytnik możesz wziąć choćby do kuchni, gdy czekasz aż Ci się woda zagotuje, czy sos mieszasz ;) Już nie mówiąc o tym, że możesz się z nim położyć.
      Jeżeli podróżujesz sama, np. pociągiem, tramwajem czy innym autobusem, to w każdej chwili możesz dzięki niemu sięgnąć po dowolną książkę.
      Ale w sumie każdy powinien sam zdecydować czy mu to potrzebne. Na pewno nie jest niezbędne do szczęścia, ale życie potrafi ułatwić i uprzyjemnić. Poza tym niekoniecznie trzeba kupować Kindle'a, można wziąć coś tańszego, byle miało ekran e-ink i jakiś rozsądny format otwieranych książek.

      Usuń
    4. Kusisz coraz bardziej.. ;)
      Muszę się chyba zagłębić bardziej w temat, bo nie wiem nic na temat ekranów e-ink i rozsądnych formatów ;)

      Usuń
    5. A właśnie.. Czy te czytniki poza tym, że można na nich książki czytać, do czegoś jeszcze się nadają, czy wyłącznie do tej jednej rzeczy?

      Usuń
    6. Wyłącznie do czytania. Co prawda mój ma jeszcze eksperymentalną przeglądarkę internetową, ale nie używam, bo i nie chodzi jak normalna przeglądarka i w nie jest kolorowa (mój czytnik kolorów nie obsługuje).
      Te nowsze czytniki mają jakieś dodatkowe cuda, ale mi na nich nie zależało.

      Rozsądny format to taki na który bez problemów możesz przekonwertować albo znaleźć w sieci ;) Najczęściej e-booki obsługują e-puby o ile się nie mylę.

      Usuń
    7. Jeszcze jedno pytanko.. Takie pewnie prozaiczne ale wolę się upewnić.. Widzę, że Kindle obsługują PDF.. Czy to znaczy, że taką sobie zwykłą książkę ściągniętą np z chomika mogę po prostu na Kindla wrzucić i będzie działała? Jeżeli tak to nie mam już żadnych wątpliwości, że chcę takie cudo :D

      Ps. No i jak się przerzuca pliki na to cudo? Przez Wi-Fi, mailem, czy po kablu??

      Usuń
    8. No możesz pdf otworzyć, ale czytnik go widzi na zasadzie obrazka, więc albo masz bardzo pomniejszony i ledwie widzisz co tam jest, albo dajesz powiększenie i wtedy musisz przesuwać stronę w lewo i w prawo ciągle. O wiele lepiej wziąć to z chomika i od razu poświęcić minutę na przekonwertowanie.

      Wysyłać można i przez wi-fi i po kablu, np. przy okazji ładowania Kundelka.

      Usuń
    9. Dzięki za wyjaśnienie.. Konwertowanie to nie problem jeżeli są do tego darmowe programy.. Grunt żeby szło te darmowe książki wykorzystać.. W przeciwnym razie zbankrutowałabym ;)

      Usuń
  3. sama od ponad raku posiadam Kindla i nie wyobrażam już sobie życia bez niego :) bardzo lubię na nim czytać i wszędzie się mieści :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też ciągle rozważam taka formę czytania książek. Z racji tego że sporo podróżuję a nie chcę zabierać dodatkowych kilo łatwiej byłoby mi czytać:) i z pewnością o wiele więcej niż dotychczas. Tak mi się wydaje ale czy byłoby tak na pewno? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro lubisz czytać i dużo podróżujesz, to podejrzewam, że lista przeczytanych książek szybko by się wydłużyła ;)

      Usuń
    2. O ile bym nie czytała za kierownicą, bo by się ta przygoda szybko skończyła;) zastanawiam się na mini ale cena jest wysoka delikatnie mówiąc :/

      Usuń
  5. Ja się zastanawiam. Nie wiem co wybrać tablet czy czytnik ebooków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to już zależy czy chcesz tylko czytać, czy jeszcze mieć inne opcje. Mi zależało tylko na czytaniu, więc tablet szybko odrzuciłam :)

      Usuń
    2. Lubię mieć inne opcje ;)
      Nigdy nie rozważałam zakupu tableta w sumie, ale mój komp już dogorywa, niedługo przyjdzie mi go wymienić.. Może to nie głupi pomysł..

      Usuń
    3. Nie interesowałam się za bardzo tabletami, ale dla mnie to bardzo uboga wersja kompa. Miejsca to ma tyle co kot napłakał i ogólnie jakieś takie bardziej do podróży niż do rozsądnej pracy. Ale mogę się mylić, bo się nie wgłębiałam w zagadnienie ;)

      Usuń
    4. No kompa jednak nie zastąpi Tablet, ale w podroży można poczytać, obejrzeć film, posłuchać muzyki. Myślę, że blogi spokojnie też bym mogła poprzeglądać:)

      Usuń
    5. Czytam i czytam i chyba się nakręciłam.. Póki co przeglądam testy ale myślę, że dla mnie najlepszy byłby Kindle Paperwhite z dotykowym ekranem :)

      Usuń
    6. Co kto lubi, mi nigdy na dotykowych ekranach nie zależało ;)

      Usuń
  6. Słyszałam o tym i zaciekawiło mnie to cudo :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę sobie, że wiele osób, które są kategorycznie na nie, nigdy nie miało takiego czytnika w dłoni i nie wie, na jakiej zasadzie to urządzenie działa (e-papier nie świeci, tak jak na przykład ekran komputera, a przez to nie męczy oczu, a przynajmniej nie tak jak komputer). Sama kocham papierowe książki, ale uważam, że czytnik to genialny wynalazek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem genialny :D Co prawda są lepsze i gorsze urządzenia, ale jak już się trafi na czytnik z dobrym monitorem, to łatwo się do urządzenia przekonać :)

      Usuń
  8. Oh... taki wynalazek znajduje się na mojej chciej-liście od dawana. Sama lubuję się w czytaniu zwykłych książek, ale odkąd mam smatrfona i aplikację Cyfrowe Książki poznałam przyjemność z czytania gdzie tylko się da, nawet jak zapomni się o książce. Niestety... 400zł to dla mnie na chwilę obecną zbyt duży wydatek, a słabszych modeli nie chcę, moje oczy i tak za wiele tracą na przebywaniu ciągle przed komputerem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety tania ta przyjemność nie jest :/

      Usuń
  9. Odkąd mam Kindla, to praktycznie się z nim nie rozstaję - bardzo polubiłam takie czytanie :) Mogłabyś napisać od kogo kupiłaś tą okładkę ? Przeglądałam Allegro i jakoś żadna nie wpadła mi w oko, a ta jest naprawdę ładna :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kundelek to jeden z moich najlepszych zakupów. Jednak najbardziej opłaca się go kupować na Amazon niż u polskich dystrybutorów. To nic, że przesyłka idzie z USA. Ja za Kindle Classic (wersja międzynarodowa bez reklam) zapłaciłam ok. 430 zł (z wysyłką, podatkami itp.) no i mam pewność, że nie będzie problemów z reklamacją, bo jest zarejstrowany na mnie.

    Też nie rozumiem dlaczego ebooki są w takich samych cenach jak papierowe książki. Dodatkowo przydałaby się jakaś polska biblioteka ebooków, ale cóż ... może się doczekamy kiedyś. Polecam strony przydatne użytkowniką kindlów (świat czytników, ekundelek). ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam nerwów czekać na przesyłkę z USA, jak już się zdecydowałam, to chciałam mieć szybko ;) Ostatnio dużo paczek do mnie zaginęło w tajemniczych okolicznościach >_< Nie sądzę, żebym miała problemy z reklamacją, bo w końcu go na amazonie na siebie zarejestrowałam.

      Usuń
  11. Mój prezent gwiazdkowy :D:D

    Pokochałam to urządzonko, ale ostatnie 2 miesiące spędził u mamy. Nasza historia jest nieco odwrotna - ona była raczej nieprzekonana do kundelka, ja bardzo chciałam pod choinkę. Zakochałam się na śmierć, a mama nie miała wyjścia, bo wciągnęła się w grę o tron, o którą ciężko u nas w bibliotece i jej podetknęłam kundelka. Muszę teraz o niego walczyć :D

    Uwielbiam go, czyta się bardzo szybko i w ogóle wygodny jest, czekam teraz na okładkę z lamką z ebaya, bo do tej pory miałam jedynie etui z filcu, które sama sobie zrobiłam :)

    Zamawiałam swojego z amazona, jestem bardzo zadowolona. Przesyłanie plików też jest proste, bo wystarczy wpisać mail, na który jest zarejestrowany z dopiskiem free (np. mojulubionyczytnik@free.kindle.com), w temacie "convert" i się od razu ściąga dobra wersja :) (bo mamy wifi ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego kawałka z przesyłaniem nie załapałam ;p Skąd przesyłane? :>

      Usuń
  12. Też mam Kindla i jestem bardzo z niego zadowolona, świetnie sprawdza się na wyjazdach :)

    OdpowiedzUsuń
  13. kupiłam na wakacjach i nie żałowałam ani sekundy :)czytnik to świetna sprawa

    OdpowiedzUsuń
  14. też mam - mój był tańszy, i bez reklam - kupiłam na allegro :) cena 399 z przesyłką. Do tego dostałam trzy darmowe e-booki z księgarni ebookpiont.pl - od miesiąca jeszcze nie zdążyłam im się dokładnie przyjrzeć ;( Co do innych formatów niż mobi... cóż... korzystam z calibre, ale to i tak nie to samo, co oryginalna książka w tym formacie :) kupiłam dwie na merlinie, i gdyby nie te ceny mogłoby mnie ponieść bardziej ;) O, i najważniejsze, nie mam jeszcze ubranka dla mojego Kindelka, i nie zabieram go z domu - ale najwyższa pora to zmienić, choć... cóż lubię oryginalne rzeczy, i zwykle tak bywa, że jak mam kupić byle co to nie kupuję nic, ale tu chyba nie mam wyjścia :) pozdrawiam, i życzę jeszcze przyjemnego świętowania :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy na kogo trafisz i w jakim czasie. Kupowanie w grudniu wiąże się jednak z wyższymi cenami >_< Nawet widziałam na allegro, że ktoś sprzedawał za 399, ale w aukcji zaznaczyli, że trzeba czekać na dostawę z USA jeszcze przynajmniej tydzień. Więc sobie darowałam i dołożyłam parę złotych ;)
      Książki robione oryginalnie na mobi wyglądają rzeczywiście o niebo lepiej, gdyby tylko były dostępne, to bym dla przyjemności ładnego tekstu kupowała bez skrupułów :)
      Mi się marzy taka okładka, ale 40$ nie dam >_<

      Usuń
    2. ja kupiłam tu http://allegro.pl/najnowszy-kindle5-wifi-bez-reklam-gw-firma-i3013950221.html - wydało mi się to najbardziej wiarygodne, i póki co nie zawiodłam się, ale też nie musiałam i mam nadzieję, że nie będę musiała nic reklamować :) a etui amazon-owsie boskie :) i pomyśleć że ja do tej pory marzyłam o takim zwykłym czarnym za 150 (http://allegro.pl/oryginalne-etui-amazon-kindle-4-i-5-fv-bialystok-i3137490871.html). A e-booki... no dostępne, ale jak mam kupić elektroniczną wersję w cenie papierowej to wolę papierową :-/

      Usuń
  15. Mi się marzy iPad ("marzy" to odpowiednie słowo, bo mimo wszystko nie planuję zakupu). Kindle zawsze wydawał mi się takim tabletem tylko do książek, a wolę mieć wszystko w jednym - żeby móc i poczytać, i posłuchać muzyki, i zarazem wejść na fejsika.
    A tak swoją drogą, to gdyby ebooki były tańsze od książek tradycyjnych (i gdyby ta różnica wynosiła więcej niż dwa złote na sztuce...), to nawet nie przeszkadzałoby mi czytanie na laptopie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kindle rzeczywiście jest czymś w rodzaju tableta tylko do książek, do tego stopnia, że nawet ekran ma specjalny, żeby jak papier wyglądał w odbiorze :)
      Gdyby tablet czy iPad miały taki ekran, to sama bym się skusiła ;p

      Usuń
  16. Ja swojego kindla (wersja keyboard) nabyłam na przełomie listopada i grudnia zeszłego roku i uważam, że był to najlepszy wydatek ostatnich miesięcy! To fakt, dostępność i cena ebooków w wersji mobi pozostawia wiele do życzenia, ale w moim przypadku-emigrantki, eczytnik jest i tak dużym ułatwieniem. Plusem jest takżze to, że mogę prenumerować niektóre czasopisma, które przychodzą mi od razu na kindle i jest to dla mnie i łatwiejsze, i tańsze, niż kupowanie ich w sklepie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że Ci taniej wychodzi, takie podejście sprzedawców to rozumiem :)

      Usuń
  17. o to to, dokladnie, ebook nie kosztuje za papier i transport, a jednak u nas kosztuje tyle samo i nie jest dostepny ;/ bo sie go traktuje jako dobro luksusowe, jak mnie to wkurza ;/ ale sam kindle brzmi interesujaco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś się nie czuję lepiej przez to, że mam luksusowe hobby >_<

      Usuń
  18. Ja ostatnio nie czytam, więc na pewno nie kupię. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Hmm... Jak tak czytam to strasznie dużo z tym roboty, a w sumie tablety mają również funkcję czytnika ebooków, więc w sumie wolałabym chyba kupić iPada :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lool XD Ty chyba "strasznie dużo roboty" nie widziałaś XD
      Od muzyki mam o wiele tańsze mp3, a oglądać teledyski i filmy albo latać po necie wolę w domu. Dlatego dla mnie przenośne stado książek w formie czytnika jednak najlepsze ;) I jednak ekran iPada, to nie to samo co czytnikowy ekran e-ink, moje oczy na dłuższą metę czytania na nim by nie zniosły >_< Ale każdy wybiera co mu potrzebne.

      Usuń
  20. tez planuje zakup kindelka ;) ale na razie czekam na przypływ gotówki :)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. a powiedz mi, jak wrzucasz na niego przekonwertowane pliki, juz mobi to tekst wyswietla Ci sie dobrze? bo widze, ze na zdjeciach jest idealny...
    u mnie to z kolei wyglada tak, ze mam entery w totalnie popier....nych miejscach, 2 linie odstepu od polowy powyzszego zdania i wyglada to co najmniej irytujaco, nie mowiac juz o fatalnych odczuciach podczas czytania :| jestem ciekawa o co chodzi, bo moze on jest jakos zepsuty czy cos? :| nigdzie nie znalazlam informacji o tym, coby inni mieli taki sam problem jak ja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest zepsuty. Na zdjęciu akurat widać tekst z książki od razu w mobi ściągniętej. Takie rzeczy jak opisujesz to wynik przerobienia pdf i też często mam taki tekst. Konwertery sobie z tym formatem kiepsko radzą. Zapisują linijkę z pdf, która przeważnie mieści się w dwóch lub trzech linijkach na kindlu i dają enter. Przez to są puste linie. To akurat mi średnio przeszkadza, po kilku minutach przestaję widzieć. Za to jak pdf jest bardziej namieszany, ma np. odnośniki jakieś, nagłówki i inne cuda, to w tekście potrafią pojawiać się przypadkowe słowa i to już jest ciężkie do zniesienia.
      Przez jakiś czas się zastanawiałam, czy może nie przerobić najpierw pdf na doc w jakimś programie do tego specjalnie stworzonym a dopiero dalej na mobi, ale nie chciało mi się w tym grzebać.

      Usuń
  22. Mogę Cię jeszcze pomęczyć pytaniami? ;)

    Zdecydowałam się na wersję Paperwhite, bo chce dotykowy ekran (chyba tę bez reklam wersję wybiorę). 139 dolarów, trochę dużo, ale uzgodniłam już że rodzinka dorzuci się w ramach prezentu na zbliżające się urodziny ;)
    Pytanie jest takie.. Skąd najlepiej zamówić? Bezpośrednio od Amazona (USA czy UK?), czy może na Allegro? Cenowo wychodzi podobnie doliczając cło z USA.. Czy zakup bezpośrednio ułatwia sprawy gwarancyjne? Sama nie wiem co jeszcze powinnam wiedzieć.. Wszelkie rady mile widziane :D
    Z góry dziękuję..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Męcz ile chcesz ;)

      Niestety pytanie sąd zamówić zawsze mi sprawia problem.
      Ja wolałam u nas, bo miałam dzięki temu mniej stresów przy przesyłce. Nie wydaje mi się, żebym przez to miała więcej problemów ze sprawami gwarancyjnymi. Po otrzymaniu Kindle'a od razu go zarejestrowałam na Amazonie, nie było żadnych problemów, że nie jest u nich w sklepie kupiony. Oczywiście nie wiem jak to wygląda z reklamacjami, ale mam nadzieję, że przyzwoicie.
      Jak się nie boisz o przesyłkę, ro bierz z Amazona. Ja bym chyba wybrała ten amerykański, ale może sprawdź czy angielski jednak nie taniej wyjdzie, bo to by była sprzedaż na terenie Unii i cła byś nie płaciła za niego (możliwe że w angielskim jest już cło w cenie). Te cła i podatki to był drugi powód, że kupowałam u nas. Nie chciało mi się tym bawić.
      Jakbyś już na Amazonie miała brać, to poszukaj sobie może do kompletu etui. U nas do kupienia są jedynie takie jak ja mam (w chyba 6 kolorach) i jeszcze jeden typ o ile się nie mylę. A na Amazonie większy wybór, tyle że i ceny "markowe".
      Nic mi więcej do głowy nie przychodzi, skoro już model wybrałaś. Zastanów się tylko jeszcze raz czy ten dotykowy ekran rzeczywiście jest Ci niezbędny. Przy moim brakuje mi tylko tego ekranu gdy muszę wprowadzić nazwę kolekcji i mam trochę klikania po klawiaturze. Chociaż z drugiej strony, skoro rodzina się zgodziła dołożyć, to może lepiej wziąć lepszy model i później nie żałować ;)

      Usuń
    2. Dzięki.. :)
      Zdążyłam w międzyczasie znaleźć fajną stronę o czytnikach (http://swiatczytnikow.pl/przewodnik-jak-kupic-czytnik-kindle/), a tam między innymi krok po kroku opisane jak zamawiać, dlaczego warto brać bezpośrednio z Amazona, poza tym porównania różnych wersji, testy..

      Jak kupujesz u nich to oni zajmują się cłem (od razu pobierają na to zaliczkę) a wysyłkę masz kurierem, wiec do tygodnia i Kindle jest już u Ciebie.. Niczym nie trzeba się martwić..
      I z tym wszystkim wychodzi i tak cenowo niemal identycznie jak na Allegro.. Lada dzień znajomy ma mi pożyczyć swojego Kindla żebym mogła sobie zobaczyć w praktyce czy faktycznie mi to pasuje i jak mi się spodoba to zamówię :)

      A etui.. No cóż.. Ceny skutecznie mnie odstraszają od tych Amazonowych ;)

      Usuń
    3. Kindelek zamówiony.. Powinien dotrzeć w przyszłym tygodniu :D
      Ależ się cieszę..
      A do Ciebie chyba muszę przestać zaglądać, bo nic tylko stale namawiasz mnie do złego.. No, może nie tyle namawiasz, co kusisz, ale na jedno wychodzi ;P

      Usuń
  23. mam kindla i nie wyobrażam sobie bez niego życia! :)) ja konwertuje z pdf itd na mobi wysyłają książkę meilem na czytnik i wpisując w tytule convert, wtedy dostaje po kilku minutach już skonwertowaną książeczkę ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :) Każdy sprawia mi wielką radość i mobilizuje do dalszej pracy.
Jednocześnie proszę o nie umieszczanie w komentarzach zaproszeń na swoje blogi, rozdania i innych reklam. Wszelki spam zostanie usunięty, więc szkoda Waszego czasu.