środa, 24 lipca 2013

Kosmetyki Frutique


Wielokrotnie już wspominałam przy okazji zakupów, że jednym z moich ulubionych sklepów jest alphanailstylist. Trudno żeby nie był, skoro  w ofercie ma prawie 700 kolorów moich ukochanych China Glaze, których ceny nie przyprawiają mnie o zgrzytanie zębów, a w dodatku co jakiś czas pojawiają się na stronie sklepu kody na bardzo atrakcyjne obniżki ;>
Alphanailstylist oferuje jednak nie tylko produkty do manicure i dzisiaj wyjątkowo nie będzie u mnie o lakierach, paznokciach ani nawet dłoniach. Wyobraźcie sobie, że na co dzień również o twarz i inne części ciała ;p I właśnie dlatego, gdy Julia z alphanailstylist zaproponowała mi przetestowanie kilku kosmetyków Frutique długo się nie wahałam. Plącząc się po sklepie kilka razy zwróciłam na nie uwagę i tylko wysokie rachunki za włożone wcześniej do koszyka Chinki powstrzymywały mnie przed kliknięciem ;) Dodatkowo powstrzymywał mnie brak informacji w Internecie o kosmetykach tej firmy (nawet Wizaż nie pomógł ;p).


Wszystkie dostępne w sklepie alphanailstylist kosmetyki Frutique mają jednakową cenę i kosztują po 40 zł. Dla niektórych będzie to wysoka cena, dla innych nie, a ja się nie mogę zdecydować. W sumie zależy od tego czego się szuka i jak bardzo jest nam to potrzebne ;)

W ofercie Frutique możemy znaleźć:
- Mandarin Anti-Puff Eye Roller o pojemności 15 ml,
- Apple Night-Restore Crème o pojemności 30 ml,
- Apricot Nectar Nourishing Mask o pojemności 150 ml,
- Berry Berry Purifying Cleanser o pojemności 200 ml,
- Citrus Essence Brightening Crème o pojemności 100 ml,
- Harvest Grape Firming Crème o pojemności 100 ml,
- Hydrating Peach Smoothing Crème o pojemności 125 ml,
- Papaya Enzyme Exfoliating Gel  o pojemności 200 ml.

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o moich wrażeniach z testowania czterech z tych produktów. Ekspertem w pisaniu takich recenzji nie jestem, ale mam nadzieję, że dzięki temu postowi kosmetyki Frutique przestaną być taką wielką tajemnicą.


Zaczynam od mojego numeru 1, czyli Papaya Enzyme Exfoliating Gel. Jak nazwa wskazuje jest to złuszczający żel z enzymów papai.

Opis produktu:
Innowacyjny, złuszczający peeling do wygładzania skóry. Reakcja enzymatyczna żelu trawi martwe białko skóry. Oczyszcza skórę z martwych komórek i usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry. Enzymy papai odgrywają kluczową rolę w poprawie i wygładzaniu struktury skóry.
Cechy:
- delikatny, płynny żel złuszczający
- usuwa martwe naskórki i zanieczyszczenia
- czyści pory
- poprawia strukturę skóry
- do stosowania na twarz i szyję
- nadaje się do wszystkich rodzajów skóry

Jak używać:
Delikatnie wmasować na czystą skórę ruchem kolistym przez 30 do 60 sekund. Poczekać aż martwy naskórek zacznie się złuszczać. Delikatnie spłukać ciepłą wodą by usunąć wszystkie zanieczyszczenia. Stosować dwa razy w tygodniu.

Kluczowe składniki:
- enzymy papai
- kwas glikolowy
- kwas salicylowy
- witamina C

Dokładny skład możecie znaleźć na zdjęciu obok (można kliknąć i powiększyć). Składy to nie jest mój konik i przeważnie muszę wierzyć na słowo producentom.

Moje wrażenia
Pierwsze na co zwróciłam uwagę to zapach. Mi niestety trochę przeszkadza, nie wiem czy przypomina papaję, jeżeli tak, to wolę jej nie próbować ;p Na szczęście da się go znieść, a po spłukaniu i nałożeniu na twarz kremu zapach żelu znika. Pomijając zapach nie mam się do czego przyczepić.
Żel ma przyjemną lekką konsystencję, jest przeźroczysty i nie zawiera żadnych drobinek. Zaczyna działać od razu porządnie złuszczając naskórek. Wygląda to mało atrakcyjnie, więc darowałam sobie zdjęcia kulek martwj skóry ;p Za to za każdym razem przyjemnie wygładziło mi twarz. Podczas stosowania nie zauważyłam żadnych podrażnień.
Używałam próbek w saszetkach, które starczyły mi tylko na kilka "zabiegów", ale wiem, że chcę więcej i pewnie w końcu się skuszę. Widziałam na zdjęciach ze sklepu, że pełnowymiarowe opakowanie ma pompkę, czyli mój ulubiony rodzaj wyciągania produktu z opakowania.
Jak już pisałam wcześniej pojemność pełnowymiarowego produktu wynosi 200 ml, czyli całkiem sporo.


Citrus Essence Brightening Crème, czyli rozjaśniający krem z ekstraktów z cytrusa.

Opis produktu:
Lekki, rozjaśniający krem. Wygładza skórę i nadaje jej klarowności. Naturalnie wyrównuje koloryt skóry, jednocześnie ją  nawilżając.
Naturale ekstrakty cytrusowe z witamina c oraz lukrecji odmładzają i rozświetlają skórę.

Cechy:
- nawilża i rozjaśnia 

- naturalnie wyrównuje koloryt skóry
- odmładza

- poprawia strukturę
- do stosowania na twarz i szyję
- do każdego rodzaju skóry

 

Jak używać:
Masować na czystą skórę twarzy i szyi aż do wchłonięcia. Stosować dwa razy dziennie.

Kluczowe składniki:
- ekstrakt Lukrecji
- ekstrakt z cytrusów


Moje wrażenia
Uważam, że to przyzwoity krem, tyle że nie dla mnie. Co prawda jest on przeznaczony dla każdego rodzaju skóry, ale na mojej skórze lubiącej się przetłuszczać powodował spore świecenie.
Nie mniej jednak porządnie nawilża, ma ładny cytrusowy zapach i przyjemną lekką konsystencję. Jak widać na zdjęciu wygląda jak standardowy krem do twarzy ;) Rozprowadza się łatwo po skórze i szybko się wchłania.
Nie używałam go na tyle długo by zauważyć rozjaśnienie czy odmłodzenie (nie żeby było konieczne, w końcu zawsze wyglądam jak osiemnastka ;p), ale nawilża dobrze i sprawia, że skóra jest miła w dotyku.
Pełnowymiarowe opakowanie ma 100 ml i opatrzone jest praktyczną pompką.


Apricot Nectar Nourishing Mask, czyli odżywcza maska z nektaru moreli 


Opis produktu:
Kremowa maska odżywiająca matową cerę. Skóra staje się jędrniejsza i odżywiona. Odżywka uzupełnia skórę przy użyciu ekstraktu z moreli, witaminy E i koenzymu Q10. Natychmiast przywraca zdrowy odcień skóry, jednocześnie zmniejszając większe pory.

Cechy:
- lekka maska odżywcza
- przywraca zdrowy odcień skóry
- regeneruje

- do stosowania na skórę twarzy i szyi

Jak używać:
Nałożyć na czystą skórę twarzy i szyi. Pozostawić na skórze na 10-15 minut, a następnie spłukać ciepłą wodą



Kluczowe składniki:
- ekstrakt z moreli
- drzewko herbaciane
- koenzym Q10
- witamina E



Moje wrażenia
Maska ma ładny, owocowy zapach, całkiem możliwe, że pachnie morelą. Jest całkowicie biała, ma gęstą konsystencję, ale łatwo rozprowadza się na skórze. Po kilku minutach po aplikacji zaczyna ściągać skórę, co akurat lubię (przynajmniej wiem, że coś się dzieje ;p)
Zmywa się dobrze, nie zostawia na skórze białego nalotu ciężkiego do usunięcia.
Po "zabiegu" skóra jest gładka, wygląda na zdrową (nie żeby przedtem wyglądała na chorą ;p). Nie wiem jak działa na dłuższą metę, ponieważ używałam jej tylko trzy razy.
Pełnowymiarowe opakowanie to tubka o pojemności 150 ml.
 

Mandarin Anti-Puff Eye Roller, czyli mandarynkowy żel do skóry w okolicach oczu



Opis produktu:
Kojący żel nawilżający okolice oka. Zmniejsza cienie. Wmasowanie żelu wokół oczu daję kojący efekt. Mandarynka, kofeina i eyeliss zmniejszają obrzęk i cienie.

Cechy:
- kojący żel, który nawilża
- redukuje nadmiar płynów aby wyeliminować obrzęki
- zmniejsza cienie
- przeciwutleniacze chronią delikatne okolice oczu
- nadaje się do każdego rodzaju skóry

Jak stosować:
Po oczyszczeniu twarzy, delikatnie wmasować w okolice oczu. Stosować dwa razy dziennie.

Kluczowe składniki:
- ekstrakt z mandarynki
- kofeina
- eyeliss


Moje wrażenia:
Jest to jedyny pełnowymiarowy produkt Frutique, który miałam okazję testować. Wygląda tak jak widać na pierwszym zdjęciu. Aplikuje się go bardzo prosto, ponieważ ma bardzo lekką konsystencję. Metalowa kulka może się wydawać niektórym osobom mało higieniczna, ale prosto utrzymać ją w czystości, zwłaszcza, że dotykamy nią jedynie oczyszczone okolice wokół oczu.
Rollera starałam się używać tak jak to napisano w instrukcji obsługi, czyli rano i wieczorem. Największe wrażenie robi na mnie zawsze rano. Po nocy przeważnie wyglądam jakbym oczu nie miała i zanim zacznę wyglądać jak człowiek mija trochę czasu. Po pomalowaniu powiek i okolic oczu żelem zaczynam wyglądać normalnie już po kilku minutach. Metalowa kulka w połączeniu z żelem przyjemnie schładza powieki. Zdarzało mi się stosować ten żel również jako środek na uspokojenie podrażnionej skóry wokół oczu po wyjątkowo ciężkim dniu gapienia się w monitor i sprawdził się świetnie. Żel wchłania się bardzo szybko, przeważnie po 15 minutach od nałożenia zabierałam się za robienie makijażu. I tu kolejny duży plus, ponieważ nie zauważyłam żadnego wpływu na trwałość makijażu (zawsze używam bazy pod cienie i widać żel jej nie przeszkadza).

Kosmetyki Frutique z założenia są do wszystkich rodzajów skóry, nawet bardzo delikatnej dlatego nie powinny wywoływać żadnych podrażnień (chociaż za mocno działający złuszczający żel nie dałabym głowy ;p). Podczas ich stosowania nie zauważyłam na skórze nic złego (chociaż widząc glicerynę wysoko w składach miałam mieszane uczucia), ale byłam ciekawa czy żel podrażniłby oczy. Dlatego zaryzykowałam i pacnęłam sobie żelem po oku. Nic nie poczułam, oko nie zrobiło się czerwone ani nie zaczęło łzawić, a po kontakcie ze zwykłą kranówą wyglądam jak królik albinos. Dlatego śmiem twierdzić, że obietnica producenta, że kosmetyki Frutique nie podrażniają może być bliska prawdy ;)

Mam nadzieję, że dotrwałyście do końca posta, a przede wszystkim, że przybliżyłam Wam chociaż trochę markę Frutique.

Na koniec mam niespodziankę. Wynegocjowałam dla Was 15% obniżkę na zakup kosmetyków Frutique, czyli wszystkie można będzie kupić nie po 40 zł, tylko po 34 zł :D Wystarczy robiąc zakupy w sklepie alphanailstylist wpisać kod rabatowy: frutique_hatsu-hinoiri. Mam nadzieję, że się komuś przyda ;>

PS. Dajcie znać czy w przyszłości chciałybyście poczytać również o innych rzeczach niż paznokcie. Nie żebym miała zmienić profil bloga, ale raz na pół roku mogę dla odpoczynku zmienić temat ;)

16 komentarzy:

  1. ja bym chciała czytać częściej niż raz na pół roku :) też lubię ten sklep
    bardzo mnie zachęciłaś tym peelingiem i rollerem... tylko szkoda mi jeszcze mojej opalenizny zdzierać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy takiej pogodzie możesz co nieco zetrzeć i odświeżyć kolor XD

      Usuń
  2. nie miałam jeszcze nic tej marki i pierwszy raz o niej słyszę

    OdpowiedzUsuń
  3. Taki roller rzeczywiście jest fajny :)
    Chętnie poczytam o "innych" kosmetykach częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam, że ostatnio trafiłam na wspomniany sklep (chyba nawet poprzez Twojego bloga) i bardzo poważnie zastanawiałam się nad zakupem rollera. Jakoś kremy stosowane w okolicach oczu za bardzo mnie nie kręcą z powodu przymusu paćkania rękoma. Tylko teraz powiedz mi w jakim terminie kod obowiązuje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że nie wiem do kiedy ^^" Ale przekazałam pytanie do sklepu, jak się dowiem, to dopiszę :)

      Usuń
    2. Dowiedziałam się, kod jest ważny do końca 2013 roku i na pewno działa, bo sama w tym tygodniu z niego korzystałam :D

      Usuń
  5. Z Twojego bloga dowiedziałam się o istnieniu takiego sklepu :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe produkty :) Pierwszy raz słyszę o tej firmie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na roll on bym się skusiła ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Posiadam też ten peeling. Jest niesamowity. Po użyciu efekt na skórze jest taki, jakby się zdjeło z niej szarą woalkę... Po dłuższym stosowaniu, zmniejsza nawet zmarszczki!
    Miałam też próbkę maseczki. Jak dla nie pachniała na początku niczym kościelna krypta ;) Może to kwestia dodatku olejku z drzewa herbacianego.

    Oba produkty pachną wg mnie tak sobie. Ale efekt.... Zdumiewający.
    Zastanawiam się nad zakupem tej maski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam na szczęście żadnych cmentarnych skojarzeń przy masce XD
      Mi w sumie tylko przy żelu złuszczającym zapach przeszkadzał, ale wiadomo, że zapach, to czy się podoba i z czym się kojarzy to kwestia indywidualna ;) Grunt, że kosmetyki działają :D

      Usuń
  9. nie spotkalam sie wczesniej z tymi kosmetykami ale przyznam szczerze ze do nowosci podchodze bardzo sceptycznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, dlatego chętnie skorzystałam z możliwości przetestowania kilku próbek, bo na zakup pewnie bym się w końcu sama nie zdecydowała :)

      Usuń
  10. Miałam próbkę peelingu enzymatycznego z papai. Rzeczywiście, zapach dość nieprzyjemny, ale działanie zrobiło na mnie wrażenie. Usuwa bardzo dokładnie calutki martwy naskórek z twarzy, nie sądziłam nawet, że tyle go tam jest ;o Rozważam więc kupno pełnowymiarowego produktu, chyba będzie warto ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie już kupiłam, przy okazji sprawdziłam kod promocyjny i działa ;>

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :) Każdy sprawia mi wielką radość i mobilizuje do dalszej pracy.
Jednocześnie proszę o nie umieszczanie w komentarzach zaproszeń na swoje blogi, rozdania i innych reklam. Wszelki spam zostanie usunięty, więc szkoda Waszego czasu.