środa, 7 sierpnia 2013

Hellebore w dwóch odsłonach

Wróciłam z urlopu od blogowania ;D Nie powiem, że z nowymi siłami, bo od upału słabo mi przeważnie, ale może dociągnę w jako takiej formie do końca tych zwariowanych temperatur ;)

Dzisiaj na dobry początek mam dla Was dwa mani. Oba z wykorzystaniem pięknego glittera Cirque Hellebore z kolekcji Objet d'Art. Pokazywałam go Wam wcześniej przy okazji któregoś postu z zakupami. Zbliżenie butelki od razu pokazuje co w tym lakierze znajdziemy, czyli bezbarwną bazę sekstylion małych zielonych drobinek, trylion trochę większych zielonych heksów i sporą garść fioletowych drobinek, tak dla urozmaicenia ;)


Stwierdziłam, że najpierw chcę zobaczyć jak ta błyskotka będzie się samodzielnie prezentować na paznokciach. Powiem Wam, że wygląda nieźle, zwłaszcza w cieniu. Ale w słońcu nawet dla mnie ten błysk to było za dużo XD Chociaż podejrzewam, że w zimie, w okolicach Bożego Narodzenia, nie miałabym nic przeciwko oślepianiu nim ludzi ;) Do pełnego krycia w zasadzie potrzebowałam trzech warstw, ale to tylko przez zdjęcia i aparat, który wszystkie luki dostrzega. Gdyby nie to, ograniczyłabym się do dwóch warstw, bo też się świetnie prezentowały. Schnięcia nie sprawdzałam nawet, tylko dodałam warstwę Poshe, bo wolę glittery pod "przykryciem" ;)

 Zdjęcia w słońcu
 


 Zdjęcia w cieniu
 


I zbliżenie na dowód, że na paznokciach też widać fioletowe błyski

Malując paznokcie samym Hellebore zastanawiałam się cały czas na jakim lakierze sprawdzić jak będzie się prezentować w layeringu. Przeważnie lubię na tło dawać coś ciemnego, ale nie mogłam się zdecydować. W końcu stanęło na tym, że sprawdzę go i na bieli i na ciemnej zieleni. Na kciuku i palcu wskazującym mam dwie warstwy Orly Dayglow z kolekcji Feel the Vibe oraz warstwę Hellebore. Na reszcie paznokci dwie warstwy Orly Le Chateau z kolekcji Holiday Soriee i warstwę Hellebore. Nie ukrywam, że Hellebore na ciemnym bardziej mi się podoba. Lakier jest tak napchany drobinkami, że ciężko nałożyć nim w miarę równą warstwę, spod której będzie jeszcze tło widać, ale nie jest to mission impossible ;) Chociaż Hellebore po wyschnięciu daje całkiem przyjemną powierzchnię, to i tak dołożyłam jeszcze warstwę Poshe dla wyrównania.

 Zdjęcia przy zachmurzonym niebie.
Oczywiście jak mani zmyłam, to słońce wyszło ;p
  
Fiolet dalej obecny ;)

Przypominam, że wszystkie zdjęcia można mocno powiększyć klikając na nie. 
A jak klikniecie scrollem to powiększycie jeszcze bardziej ;>

14 komentarzy:

  1. na pierwszym zdjęciu Twoje paznokcie bardziej mi się podobają, lakier jest śliczny

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudo, proszę pani, cudo :D
    a na ciemnej bazie, to już w ogóle <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Prześliczny i podoba mi się w obu wersjach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się, ale na kolana mnie nie powala..

    OdpowiedzUsuń
  5. W obu wersjach jest zniewalający!

    OdpowiedzUsuń
  6. Na okres okołobożonarodzeniowy - idealny, szczególnie w duecie z czerwienią. :p

    OdpowiedzUsuń
  7. Hahaha, jak zobaczyłam miniaturkę to myślałam że to jakaś trawa jest :D
    Ale lakier przepiękny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hellebore to takie małe kwiatki, najczęściej zielone, więc pasuje XD

      Usuń
  8. niesamowicie podoba mi się w każdej wersji :) cudo <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie podoba mi się, ale paznokcie jak zawsze długie i zadbane. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dokładnie, też myślałam że to trawa. ślicznie błyszczy i najlepiej wygląda na ciemnym podkładzie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :) Każdy sprawia mi wielką radość i mobilizuje do dalszej pracy.
Jednocześnie proszę o nie umieszczanie w komentarzach zaproszeń na swoje blogi, rozdania i innych reklam. Wszelki spam zostanie usunięty, więc szkoda Waszego czasu.