poniedziałek, 23 grudnia 2013

Kocie sprawy


Kajtek od zawsze był częścią mojego bloga, więc chyba nikt się nie dziwi, że siadając teraz do pisania postów trudno mi o nim nie myśleć. I nie ryczeć jak bóbr. 
Kocisko było ze mną przez ponad 4,5 roku (zdecydowanie za krótko) i przywiązałam się do niego strasznie. Stwierdzenie, że był członkiem rodziny to wielkie niedopowiedzenie. Wszyscy właściciele zwierzaków posiadających charakter i osobowość wiedzą o co chodzi i nie mam zamiaru tego tłumaczyć. Zastanawiałam się, czy poświęcić mu ostatniego posta i doszłam do wniosku, że mu się należy. Kto nie chce, niech nie czyta.


Oszczędzę Wam szczegółów z jego ostatnich dni. Powiem tylko, że zaczęło się w środę, a skończyło w sobotę. Ostatnia doba była straszna, chociaż ciągle mieliśmy nadzieję, że się z tego wyliże. Pociesza mnie fakt, że już maleństwo nie cierpi. No dobra, nie takie maleństwo - 6 kg kocura. Wściekła jestem na weterynarza, który zlekceważył kilka tygodni temu jego stan i nie zrobił od razu wszystkiego co mógł :/ Gdy trafiłam do weta, któremu zależało, było już za późno. 


Kajtek już zawsze będzie ze mną. Śmiało mogę powiedzieć, że dzięki niemu stałam się lepszym człowiekiem. Posiadanie zwierzaka zmienia punkt widzenia, uszlachetnia i uspokaja. Szkoda niestety, że nie wszystkich ludzi.


W głowie mi się nie mieści, że już nigdy nie popatrzę w te wielkie ślepiska, nie poczochram znajomego futra, nie pacnę palcem noska z charakterystyczną czarną kropeczką, nie napiszę "kociego" posta zaczynającego się słowami "cześć kociaki". Życie czasem jest totalnie do dupy. 


Wiecie jak wygląda mieszkanie kociary? Drapaki, kuweta, miski z wodą, kocie zabawki i inne cuda. Siedzenie wśród tego wszystkiego wcale na smutek nie pomaga. 
Miałam do wyboru gapić się na te sprzęty i ryczeć, wyrzucić/oddać wszystko i ryczeć albo zrobić z nich użytek przygarniając jakiegoś kota i uśmiechać się przez łzy. Wyobraziłam sobie święta upływające w grobowej atmosferze i wzięłam byka za rogi, a raczej kotkę do domu. Ryczę dalej, ale dzięki temu maleństwu mam się chociaż czym zająć. Maleństwo jest rzeczywiście maleńkie, ma jakieś 4-5 miesięcy. Żywe sreberko. Ma na imię Zuzia. 


Tak strasznie tęsknię za Kajtkiem... I tak strasznie mi go szkoda...

102 komentarze:

  1. Kasiu, serce mi się rwie jak czytam to wszystko i pomyślę, że Kajetana już nie ma. Jestem całym tym rozerwanym sercem z Tobą, ja i Bigosek. On mówi, że mu się Zuzka bardzo podoba i na pewno się zaprzyjaźnią. Też tak myślę....

    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiem twierdzić, że Bigosik raczej potraktowałby ją jak deser, ale na pewno bardzo by go lubił ;)

      ;*

      Usuń
  2. bardzo mi przykro, wiem co czujesz. :( to samo miałam w wakacje z moją kotką... a teraz jej syn 9miesięczny kot uciekł i nie wraca od piątku... mam wszystkiego dość, nawet sprzątać mi sie nie chce... to wszystko jest do dupy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkąd Kajtek był mały miałam obsesję na temat jego ucieczki z domu. Zawsze, gdy nie mogłam go znaleźć dostawałam histerii :/
      Mam nadzieję, że kociak się jednak znajdzie cały i zdrowy ;*

      Usuń
    2. ja od czwartku nie moge znaleźć sobie miejsca w domu.. :( też mam taką nadzieje, że sie znajdzie :( wcześniej też wychodził na dwór, ale zawsze wracał..

      Usuń
    3. Oby się okazało, że znalazł interesującą panienkę i wrócił bezpiecznie.

      Usuń
  3. Czytając Twojego posta miałam łzy w oczach :( W czerwcu straciłam mojego psinkę, był ze mną 10 lat, nawet teraz jak o nim myślę to serce się kraje... W sierpniu przygarnęłam kotkę, też Zuzię :) czasami jak na nią patrzę to wydaje mi się, że zachowuje się jak mój psiak- serio! :) trzymaj się cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwierzaki często przejmują cechy swoich właścicieli, więc kto wie, może oba przejęły coś od Ciebie i stąd podobieństwo ;)

      Usuń
    2. Możliwe :) chociaż kociarą wielką nigdy nie byłam, teraz nie wyobrażam sobie żeby kici miało ze mną nie być :)

      Usuń
  4. Znam to uczucie, niestety, za Tęczowy Most poszły w ostatnim dziesięcioleciu dwa moje koty i dwa psy. Pierwszy kot był identyczny, jak Twój... Teraz mam dwa kocury i psa. I rzeczywiście, na ludzki smutek najlepszy jest nowy futrzany przyjaciel... A o tych, które odeszły, nigdy się nie zapomina. Tylko z czasem wspomnienia mniej bolą....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo przeszłaś ze swoimi zwierzakami. Przez chwilę myślałam, żeby dać sobie spokój, nie brać więcej żadnego zwierza, żeby nie narażać się na takie przeżycia, ale po kilku godzinach z Zuzą wiem, że to by była kiepska decyzja.

      Usuń
  5. Ja co prawda, jestem psiarą, ale odczuwanie bólu i strata takie same.
    Przykro mi:(
    Podrap za uszkiem malutka Kitkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podrapię na pewno. I gwarantuję, że od razu zacznie mruczeć ;)

      Usuń
  6. rozumiem Cie doskonale...znam ten ból jak nikt inny...przeżyłam to samo około 2 tyg temu...jeszcze 3 koty u mamy w mieszkaniu + 1 kot w moim mieszkaniu nam zostały, chociaż jedna kotka jest ciężko chora - ciągle wierzę, że się wyliże...

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja Lili znalazła mnie, kiedy Lolo miał 16 lat i powoli próbowałam oswoić się z myślą, że niedługo odejdzie. Gdy zaczęło się z nim dziać niedobrze (podejrzewamy, że to były nerki), podjęliśmy decyzję o uśpieniu. Był już zbyt sędziwy i Mam trafiła do wetki, która za wszelką cenę chciała robić badania (przestraszyłyśmy się, że będzie mu na siłę przedłużać męki, byleby wyciągnąć kasę). Wciąż za nim tęsknię, 16 wspólnych lat to ponad połowa mojego życia. Jednak dzięki Lilce i temu, jak absorbującym jest dzikusem, łatwiej było mi znieść rozłąkę. Dlatego doskonale Ciebie rozumiem i cieszę się, że masz pocieszycielkę (moja Lilka też jest czarno-biała). Ściskam mocno jak kociara kociarę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 16 lat to słuszny wiek, decyzja o uśpieniu pewnie była jedną z najcięższych w życiu :(
      Życzę Lilce co najmniej tylu lat zdrowego i szczęśliwego łobuzowania ;)

      Usuń
  8. wiem, co czujesz. sama ryczałam jak bóbr po śmierci mojej pierwszej kotki, była chora, ratowałam ją jak tylko mogłam. pomimo, że minęło już 2,5 roku odkąd jej nie ma, to dalej ryczę jak bóbr myśląc o niej. bo zapomnieć się nie da. a Kajtek zawsze będzie z Tobą.
    drugi kot pomaga w pewnym sensie, o tym też się przekonałam.

    trzymaj się ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze to patrzeć jak ukochany zwierzak się męczy i nie rozumie co się z nim dzieje :/

      Usuń
  9. Strasznie mi przykro z powodu odejścia Kajtka :( doskonale wiem co czujesz.. koszmar przeżyłam 2 lata temu kiedy jakiś palant rozjechał moją Kitty a dwa tygodnie później odszedł mój drugi kot Biduś... teraz mam 3 kocury i wiem, że to pomaga się pozbierać.

    Zuzia jest urocza :) Trzymacie się ciepło ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To straszne stracić dwa kociaki w tak krótkim czasie :/
      Pozdrów kocury ;)

      Usuń
  10. Strasznie ciężko się czyta takie posty.. Przykro mi straszliwie, zwłaszcza że nieszczęście dotknęło Cię tuż przed Świętami, a to powinien być okres radosny dla wszystkich .. Współczuję.. Mam nadzieję, że Zuzia pomoże Ci przejść przez ten trudny czas..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No święta wyjątkowo mało świąteczne w tym roku, ale Zuzka bardzo się stara o zajęcie dla mnie ;)

      Usuń
  11. Przykro mi mała :*** Kajtuś na pewno był świetnym kociakiem, taki podobny do mojego Kłaczka :( A Zuzia to piękna kotka! Niech Ci będzie teraz wsparciem i oparciem ;)) Trzymaj się dzielnie! :*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;*

      Btw Kłaczek to świetne imię :>

      Usuń
  12. Aż mi się przykro zrobiło, czytając Twój post. Mój kocur ma 10 lat i coraz częściej myślę o tym, że niedługo może nadejść jego dzień ostateczny. Nawet jeśli nie niedługo, to jest to bliżej, niż dalej. Fajnie jest mieć mruczące futro w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety przygarniając zwierza trzeba się liczyć, że kiedyś go zabraknie. Ale wszyscy chcą, żeby to było jak najpóźniej.

      Usuń
  13. Rok temu straciłam psa który był ze mną przez 90 % mojego zycia... do dzisiaj za nim ryczę. Zwierzaków się nie zapomina ale to i dobrze bo to czyni nas lepszymi i bardziej uczulonymi na krzywdę zwierząt i dzięki temu możemy pomóc innym. Życzę ci aby wszystko dobrze się ułożyło i żebyś była szczęsliwa z nowym przybyszem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, że ciągle za nim ryczysz, do zwierzaka można się przywiązać o wiele bardziej niż do niektórych członków rodziny ;)

      Usuń
  14. Bardzo Ci współczuję i wiem, co musisz czuć. Sama straciłam psa prawie 2 lata temu po prawie 11 latach wspólnego życia. Najgorsze jest to, że przed śmiercią się męczyła przez 2-3 dni... też myśleliśmy, że się wyliże, i że to tylko jakieś zatrucie jedzeniem... prawdopodobnie było to zatrucie trutką, więc okropna śmierć :/

    Dobrze, że przygarnęłaś innego zwierzaka. Mimo wszystko to pomaga. My teraz też mamy innego psa, już prawie 1,5 roku i uważam, że to najlepszy plasterek, chociaż rana zawsze zostanie. Ważne, że masz Kajtka w serduszku i zawsze go będziesz pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrzenie na męczarnie Kajtka było chyba w tym wszystkim najgorsze :/ Pocieszam się myślą, że już nie cierpi.

      Znam Twojego "nowego" psa z bloga, słodki zwierzak :)

      Usuń
  15. Najgorzej kiedy ukochany zwierzak odchodzi zbyt wcześnie... i jeszcze ta walka o niego... nie wiadomo czy się pomaga czy przedłuża ból.
    Pozostaje mieć nadzieję, że Kajtek jest teraz w kocim niebie, razem ze wszystkimi Naszymi Kotami.

    OdpowiedzUsuń
  16. Strasznie mi przykro :( Miałam łzy w oczach, jak czytałam tego posta. A Zuzia jest przesłodka, wyściskaj ją koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozumiem Twój ból i mogę jedynie napisać - trzymaj się...

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo mi przykro Hatsu,nie wiem jakich słów użyć,żeby Cię pocieszyć. Straciłaś dziecko i wiem,że Kajtek zawsze będzie w Twoim sercu, ale mam nadzieję,że Zuzia wniesie dużo radości i miłości do Twojego domu. Kajtek na pewno chciałby żebyś była dzielna i zaopiekowała się nowym futrem. Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
  19. pisałam już na fb - napiszę i tu. Tak mi strasznie przykro. :(
    A mało tego - czytam Kajtusia historię i jakbym cofała się o 3 lata - do tamtego felernego lipca... wet, do którego wtedy jeździliśmy również zignorował objawy Młodego, nawet go nie osłuchał... gdy stan kota (dwuletniego) był coraz cięższy udalam się do innego weta na konsultacje. I okazało się, że to była jakaś banalna sprawa. Niestety, za późno wykryta. Ostatnia noc z Mło, spędzona w całości na nogach, na powstrzymywaniu ataków padaczki, utulanie nieprzytomnego zwierzaka i rano, w sobotę, tamta najtrudniejsza decyzja w życiu... :( niestety, do dzisiaj nie umiem o tym mówić bez łez w oczach, choć mam nadal dwa kiciaki... wiem co czujesz. I dobrze, że wzięłaś Zuzię.. jest śliczna, zajmie Ci myśli. A Kajtek za TM z moim Młodym i Lolą hasają po trawie i łapią muszki...
    Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy ludzie nie powinni zostawać weterynarzami :/
      Mam nadzieję, że istnieje jakieś lepsze miejsce dla kotów, w którym trwają nieskończone łowy i harce :)

      Usuń
    2. hatsu - nie do końca wierzę w ludzkie niebo (z różnych powodów) ale wierzę, że zwierzaki swoje mają, bo na to zasługują. Są o wiele lepsze niż wielu ludzi.
      Tak, niestety nadal wiem, że wiele osób do tamtego konowala chodzi. Moja noga ani nogi moich bliskich tam nie postaną.

      Usuń
  20. Bardzo mi przykro, moja pierwsza kota odeszła w ciągu doby (mimo tego, że parę tygodni wczesniej miała robione badania to guz pojawił się znikąd i położył kota w maksymalnie miesiąc).

    Dobrze, że wzięłaś Zuzię - jest śliczna i na pewno da ci wiele radości, ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a moja miała tyle tyle lat co Kajtek :/

      Usuń
    2. Pamiętam jak kiedyś wspominałaś o kotce z guzem, myślałam, że jednak udało jej się z tego wylizać :(

      Usuń
  21. Każda strata zwierzaka dla osoby, która się nim opiekuje jest straszna. Ja wciąż wspominam mojego szynszyla, z którym musiałam sie rozstać już ponad 2 lata temu. Cały czas mam jego zdjęcia na telefonie :)
    Przykro mi niezmiernie, ale dobrze że masz już młodego kociaka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niestety jest cena tych lat spędzonych z ukochanym zwierzakiem :/

      Usuń
  22. aż łezka kręci się w oku. rzeczywiscie był częścią tego bloga... mi też jest bardzo przykro... 2 lata temu straciłam psa, był chory na padaczke. wiem czym jest strata zwierzaka- boli równie bardzo jak strata członka rodziny, ale mam nadzieje, że ból wkrótce minie, pustke w sercu zapełni zuzia,a kajtek bedzie mial sie dobrze w swoim kocim niebie..
    trzymaj się ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. czytam i az mi sie łza w oku zakręciła , bo sama posiadam 2 kociaki i nie wyobrażam sobie aby coś im się stało:/wiem , że kiedyś będzie trzeba się rozstać , ale nie wyobrażam sobie żeby to się miało stać tak szybko jak u Ciebie :( bardzo mi przykro i ściskam mocno.
    Nowa kiciula na pewno zajmie Twoje myśli:* mojemu Rudzielcowi się podoba :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy chcą żeby ich zwierzaki żyły jak najdłużej i miały się dobrze, tego życzę twoim kociakom :)

      Usuń
  24. Płaczę po przeczytaniu Twojego posta o Kajtku, w ostatnich kilki latach pożegnałam mojego maleńkiego Leosia (5 miesięcy-zagryziony przez psa sąsiadów),też przygarnęłam kotkę, Lilkę i jestem z nią tak związana, że nie wiem czy to jeszcze w granicach normy,jeśli ona odejdzie to wiem, że sama sobie nie poradzę, jestem przekonana, że bez psychologa się nie obejdzie. Pożegnałam też sunię Sabę, która była chora na raka i skróciliśmy jej ból, straszne przeżycie być przy usypianiu swojego przyjaciela..uśpiliśmy też Gerta, bo miał chorą trzustkę i bardzo się męczył, jakiś palant przejechał kocurka Borysa, drugi Gert powiesił się na płocie, a Bańka, którą znalazłam przed bramką jako maleńkiego, brzydkiego kota, choć nie żyła długo (6 miesięcy) wyrosła na śliczną kotkę, ale niestety też bardzo ciekawską i pogryzła gwiazdę betlejemską, a w niej jest silna trucizna, gdybym wtedy o tym wiedziała. Od tamtej pory nie mam w domu gwiazdy betlejemskiej. Odeszła 14 grudnia 2006, więc też krótko przed Świętami.Lilka też jest bardzo ciekawska, bierze do pyszczka wszystko co jej się zmieści. Dwa lata temu przeszłam horror, bo prawie mi umarła, połknęła gumkę do włosów,nie obyło się bez operacji i wycięcia kawałka jelita, ale wszystko dobrze się skończyło. Chociaż ciągle jestem niespokojna czy czegoś nie wzięła. Obecnie jest ze mną 7 letni Tosik-mieszanka persa z syberyjskim, wspomniana Lilusia ( 3,5 roku)-dachowiec,tricolorka,łobuz najkochańszy na świecie i Saba (3,5)-mieszaniec, beagle po tatusiu, mieszaniec owczarka niemieckiego po mamusi. "Dom bez zwierząt to tylko mieszkanie". Łączę się z Tobą w bólu, wiem co znaczy strata kota dla prawdziwej kociary. Pogłaszcz Zuźkę ode mnie i moich milusińskich. Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele przeżyłaś ze swoimi zwierzakami :/ Życzę jak najwięcej szczęścia całej trójce, niech będą z Tobą jak najdłużej :)

      Usuń
  25. strasznie mi przykro :(( trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
  26. nie jestem kociarą, ale ostatnio tez zaczęłam pragnąć mieć kotka...strasznie mi przykro... :(niestety tak się ten świat kręci i nic nie trwa wiecznie, jest to w nim okrutne ale i zarazem piękne.
    Zuzia jest śliczna! Kajtka nie zastapi, ale zapełni pustkę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba być kociarą, żeby chcieć kotka ;)

      Usuń
  27. doskonale rozumiem co czujesz. i bardzo cieszę się, że dałaś dom tej małej krówce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też uważasz, że wygląda przez te plamy jak cielaczek? ;)

      Usuń
    2. bardzo urodny cielaczek! :D i pocieszny taki :D nie wiem czy to praktykujesz, ale ja całowałabym w ten czarny pyniek ;)

      Usuń
  28. ojejku... serce kraja mi się na kawałeczki i będę tęsknić za wpisami Kajetana. musisz mocno cierpieć, ale dobrze, że przygarnęłaś Zuzię. na pewno będzie się starała na swój sposób Ci pomóc :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jest lepiej, głównie dzięki Zuźce.

      Usuń
  29. Bardzo mi przykro :-( ja mam dużo zwierząt ale większość już jest w zaawansowanym wieku i już boję się tego co będzie musiało nadejść. Fajnie że wzięłaś malutką, to na pewno była dobra decyzja :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno tej decyzji nie żałuję, więc musiała być dobra :)

      Usuń
  30. Aż się bałam tu wchodzić, bo wiedziałam, że będę wyła, tak też jest. jest mi bardzo, bardzo przykro. Moi rodzice stracili kotkę ostatnio, ale kilka dni patrzyli jak się biedna męczy, podczas gdy wet ich zwodził i kasował za jej cierpienie jakby nie patrzeć. Do tej pory czuję smutek jak pomyślę o naszej kotce, z mojego dzieciństwa;( Sama jestem psiarą i nie wyobrażam sobie nie mieć moich psiaków obok siebie. Dobrze, że wzięłaś Zuzkę, lepiej jest uśmiechać się przez łzy niż tylko ryczeć. Pozdrawiam i ściskam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weterynarz, którego nie obchodzą cierpienia zwierząt tylko kasa powinien się smażyć w piekle :/ Nie rozumiem takich ludzi >_<
      Nie wyobrażam już sobie domu bez zwierza :)

      Usuń
  31. bardzo bardzo mocno Cię przytulam :*

    OdpowiedzUsuń
  32. Tulę Hatsu!
    Myślę, że Kajtek polubiłby Zuzię :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Współczuję [*]
    Wzięłaś nowego kota i dobrze zrobiłaś, Zuzia jest śliczna!

    OdpowiedzUsuń
  34. wiesz co, popłakałam się jak zaczęłam czytać ten wpis... przypomniały mi się moje kochane maleństwa które zdążyłam już pochować w ciągu kilku lat ;( niestety a to sąsiedzi, któzy otrują, to inni zastrzelą z wiatrówki... teraz moja Pysia wyszła i nie wróciła... nigdy już nie będzie takiego kota i mam tą świadomość, na samo wspomnienie ryczę. ;/ szkoda że niektórzy tego nie rozumieją.
    też wzięłam nowego kota, tym razem dorosłego ze schroniska. niestety kicia musiała swoje przeżyć i strasznie się boi, ale cóż kiedyś się przyzwyczai może.

    Zuzka nie zastapi ci Kajtka, ale może znajdziesz w niej pocieszenie i również pokochasz. trzymaj się. Wesołych Świąt Ci nie będę życzyć, bo to by była radość udawana, ale zdrowia, szczęścia i spełnienia marzeń <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kić jak się oswoi i zobaczy, że trafił do dobrego domu na pewno Cię pokocha całym sobą. Tego Ci życzę z całego serca.

      Usuń
  35. Bardzo mi przykro z powodu stracenia kociaka a bardziej dziecka bo ja tak traktuję swoje kociaki.Wiem co to stracić kota jak jest wtedy ciężko.Trzymaj się i mocno ściskam.

    OdpowiedzUsuń
  36. tak bardzo Ci współczuję..też mam kotka i kiedy nam zaginął nie mogłam myśleć o niczym innym..trzymaj się kochana!

    OdpowiedzUsuń
  37. Przykro mi z powodu Kajtka, a Zuzinka jest przepiękna :) Życzę wam wesołych świąt :*

    OdpowiedzUsuń
  38. Bardzo Ci współczuję, wiem co przechodzisz :( dobrze jednak że przygarnęłaś nowego kotka !!! :* trzymaj się Kochana

    OdpowiedzUsuń
  39. Bardzo Ci współczuję i jesteś wspaniała walcząc ze smutkiem przez pomoc innemu zwierzątku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To akurat raczej objaw samolubstwa, bo to Zuzia ma mi pomóc.

      Usuń
  40. Bardzo ci współczuję :( Ja rok temu straciłam zwierzaczka, który był ze mną bardzo, bardzo długo i wiem co się czuje tracąc przyjaciela :( Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  41. Bardzo ci współczuję, też kiedyś straciłam najlepszą towarzyszkę życia :( Ale od niedawna mam nową, gdyż strasznie brakowało mi kociego towarzystwa ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Bardzo mi przykro z powodu Kajtka...
    Zuzia piękna!

    OdpowiedzUsuń
  43. Łzy mi się zakręciły, bo coś mi się przypomniało.
    Przedwczoraj byłam u babci, a tam - trzynastoletniemu Ramzesowi [jej psu, do którego się poniekąd przywiązałam] - coś dzieje się z tylnymi nogami; widać, że cierpi. Ma spore trudności z chodzeniem.
    Smuci mnie to tym bardziej, że cierpiący zwierzak nie potrafi nam powiedzieć "boli tu, czy tam", co wydłuża jego dolegliwości; my zaś reagujemy dopiero wtedy, kiedy cokolwiek widać w zachowaniu, czy też wyglądzie pupila. Opóźnia to zastosowanie odpowiedniej pomocy.
    Nie potrafię pocieszać :( mam nadzieję, że nie zdołowałam Ciebie bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej już się nie da ^^"
      Mam nadzieję, że Ramzesowi jednak się polepszy.

      Usuń
  44. było mi bardzo smutno z powodu Kajtka, ale mimowolnie uśmiechnęłam się do Zuzki, pocieszna jest :) moja Mania była bardzo podobna do Twojego Kajtka, ale po niej nie zdecydowaliśmy się już na następnego kota w domu :( za to jednego razu Mańka uszczęśliwiła nas Gackiem i Meduzą :)
    Mam nadzieję, że "dogadacie się" z Zuzą :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem już się dogadałyśmy, ciekawe co na ten temat powiedziałaby Zuzka ;)

      Usuń
    2. pewnie w Wigilię coś powiedziała, tylko nie dosłyszałaś ^^
      a tak btw to ciekawe kiedy przejmie kontrolę nad blogiem, bo nie wierzę, że Zuzka nie ma Kociakom nic do powiedzenia :D
      :*

      Usuń
    3. Kto wie ;p Narazie czuję się trochę jakbym Kajtka zdradzała ^^"

      Usuń
  45. O jejku jak mi się smutno zrobiło :((( Ja w październiku straciłam moją bokserkę Sabcie. Ona żyła 14 lat, bardzo ją kochałam, ale odeszła już ze starości. Trzymaj się mocno. Zuzia jest śliczna i na pewno Ci pomoże :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już pomogła, nie da się przy niej długo smucić :)

      Usuń
  46. Współczuje, z całego serca Ci współczuje :( Wiem jak się czujesz, ja w drugie święto straciłam najbliższego mi pieska- Kubusia. Postąpiłam tak samo, wzięłam nowego, malusiego pieska i wydaje się być lepiej :)
    Trzymaj się, będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Też się trzymaj i pogłaskaj psiaka w moim imieniu :)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :) Każdy sprawia mi wielką radość i mobilizuje do dalszej pracy.
Jednocześnie proszę o nie umieszczanie w komentarzach zaproszeń na swoje blogi, rozdania i innych reklam. Wszelki spam zostanie usunięty, więc szkoda Waszego czasu.