niedziela, 26 stycznia 2014

Lakierowe rozważania przy niedzielnym obiedzie

Najpierw coś Wam pokażę, potem Kogoś przeproszę, a na końcu będzie epistoła o rzeczach, które mnie irytują na polskim rynku lakierowym. No to zaczynam ;)

Pokazać chcę Wam nowości, które przyszły do mnie ponad tydzień temu. Są to trzy śliczne lakiery Orly.


 Orly Sparkling Garbage z kolekcji Mash Up

 Orly Emberstone z Mineral FX

Orly Shine z kolekcji podstawowej

Przy okazji pokazywania chciałam bardzo mocno uściskać i przeprosić Chilli, dzięki której dorwałam te lakiery, a którą zapomniałam poinformować, że paczucha doszła cała i nieuszkodzona. Jak sobie przypomniałam, to już było kilka dni po i głupio mi się było odzywać. Kamila, mam nadzieję, że mi wybaczysz ;D ;**

No to teraz pora na rzeczy irytujące. Właśnie przez te kilka spostrzeżeń, którymi chcę się z Wami podzielić odkładałam pokazanie Orlików na dzień, w którym znajdę wreszcie czas na pisanie. Lakieromaniaczki, które lubią droższe firmy lakierowe na pewno spotkały się z tymi dziwolągami, które będę opisywać, ale myślę, ze parę z Was nie ma pojęcia jakie cuda na polskim rynku lakierowym się dzieją. To się za chwilę dowiecie o paru ;)

Zacznę od tego jak trafiły do mnie te trzy Orliki. Opowiadam z mojego punktu widzenia, możliwe, że część historii jest mi nieznana, a część po drodze została trochę przeinaczona, więc jeżeli ktoś ma inne informacje na ten temat, to niech mnie uświadomi ;)

Firma Orly stwierdziła ostatnio, że zmieni design butelek i wprowadzi im nowe, fioletowe nakrętki. Zasmucili mnie tym bardzo, bo lubiłam stare szare i czarne nakrętki. Dobrze leżały w ręce i fajnie się nimi operowało. Te nowe mają rowki i kolor, który na zdjęciach wychodzi niebiesko, same problemy ;p 

W każdym razie w hurtowniach jest pełno lakierów ze starymi nakrętkami. Dystrybutor Orly na Polskę nie chce ich odebrać, więc hurtownie muszą się pozbyć starych butelek samodzielnie. Jedna z hurtowni postanowiła zrobić wyprzedaż lakierów wśród blogerek oferując bardzo atrakcyjną cenę 18 zł za butelkę. Nikt się chyba nie dziwi, że rzuciłyśmy się na tą ofertę z "kurwikami" w oczach ;p No i zaczął się cyrk, po jakaś "życzliwa" dusza poinformowała o tym dystrybutora, który interweniował w hurtowni, że detalistkom nie mają prawa sprzedawać lakierów w taki niskiej cenie. Zmusili hurtownię do zmiany ceny na 27 zł. 

I tu nasuwa mi się kilka myśli. Te niecenzuralne zachowam dla siebie, a resztą się z Wami podzielę. Po pierwsze dziwne to dla mnie, że dystrybutor narzuca hurtowni ceny w jakiej może towar sprzedawać. W końcu hurtownia im już za towar zapłaciła i tylko ona ewentualnie traci na tej wyprzedaży. Skoro dystrybutor nie chce zająć się starym towarem, to czemu przeszkadza się go pozbyć? Przecież im szybciej hurtownia pozbędzie się starego towaru, tym szybciej kupi nowy i dystrybutor zarobi. No ale może są jakieś umowy między hurtownią i dystrybutorem, które te ceny minimalne ustalają. Niestety nie posiadam na ten temat informacji.

Druga rzecz, to określenie "detalistka". Mówię teraz za siebie, ale parę dziewczyn w Polsce ma kolekcje rozmiarów podobnych do mojego, a nawet większe. W chwili obecnej posiadam 734 kolorowe lakiery + jakieś 120 pod łóżkiem, których od roku mam zamiar się pozbyć, a razem z topami, lakierami do stempli, odżywkami i innymi cudami mam w domu prawie 900 lakierów. Pokażcie mi salon kosmetyczny, który ma na stanie więcej lakierów niż ja. Lakierów Orly mam sztuk 54, wątpię, żeby dowolnie wybrany salon w mieście średniej wielkości miał więcej. Czy ktoś się dziwi, że się nie czuję jak detalistka? 

Na moich lakierach nie zarabiam, nie robię ludziom mani za pieniądze, chociaż bym mogła. Za wszystkie płacę sama, swoimi pieniędzmi. Nie rozumiem dlaczego mam za lakier płacić więcej niż salon kosmetyczny, który na tej jednej, kupionej ze zniżką butelce będzie zarabiał i nie tylko zwróci się mu wydatek, ale zarobi jeszcze na kilka kolejnych butelek. Dla wszystkich lakieromaniaczek jest jasne, że gdyby cena butelki była niższa, to kupowałybyśmy ich więcej. Nie rozumiem dlaczego dystrybutorzy/hurtownie tego nie widzą. Zamiast zarabiać na nas sprzedając taniej, za to więcej, tworzą sytuację, w której szukamy tanich zamienników, robimy zakupy za granicą lub wymieniamy się lakierami między sobą, a oni nie zarabiają na nas ani grosza.

Już kilkakrotnie trafiłam w Internecie na hurtownie lakierów Orly, Zoya czy O.P.I., które prowadzą politykę wyższych cen dla detalistów, a niższych dla osób prowadzących działalność. Może ktoś wie czy w Polsce jest jakieś prawo nakazujące takie dziwne sztuki? W dodatku w prawie każdej takiej hurtowni ceny lakierów, to jedna wielka tajemnica. Dostępne dopiero po zalogowaniu, przy czym oczywiście podczas rejestracji musisz się określić czy masz działalność. Dzięki temu detalistki nie dowiedzą się jak bardzo przepłacają. Nie czarujmy się, za zniżki dla salonów ktoś musi zapłacić.

Żeby było bardziej denerwująco, to takiego dziwowiska nie spotkałam w sklepach zagranicznych. Tam mnie nigdy nikt nie pytał czy prowadzę działalność związaną z lakierami. Kupuję lakiery i już. Taki Trans Design może sprzedawać Orly po 4,25$ lub 5$ za butelkę (czyli na nasze 14-17 zł, w zależności od kursu dolara). I jeszcze na tym zarabia i sklep i dystrybutor Orly. Wiadomo, że u nas trzeba jeszcze doliczyć przesyłkę, ale nawet z nią cena 39 zł (za niektóre Orly np. w sklepie orlybeauty), to cena grubo przesadzona. W dodatku za granicą jeżeli już są jakieś zniżki, to za liczbę kupionych lakierów: im więcej, tym taniej, a nie z automatu dla salonów (przynajmniej ja o tym nie słyszałam). I takie coś rozumiem. 

Mam wrażenie, że połowy denerwujących rzeczy nie napisałam. 

Na początku tej epistoły zaznaczyłam, że to jest tylko mój punkt widzenia i o tym pamiętajcie. Pisząc to wszystko nie chciałam nikogo atakować, jedynie zwrócić uwagę na parę niezrozumiałych przeze mnie rzeczy i mam nadzieję, że tak to wszyscy odbiorą. Nie mam pojęcia jak wyglądają umowy między firmami, statusy prawne hurtowni i inne rzeczy, o których nawet nie pomyślałam, a które mają wpływ na ten stan rzeczy. Może Wy wiecie? Mam nadzieję, że podzielicie się ze mną i resztą dziewczyn swoim punktem widzenia i tym co Was denerwuje. 


130 komentarzy:

  1. nie rozumiem tej sytuacji ze zmianą ceny ;o
    jedyne co mnie powstrzymuje przed zakupem lakierów Orly to właśnie ta kosmiczna cena...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena wyprzedażowa też jest inna dla salonu, a inna dla detalu. Hurtownia się pomyliła, ale czy powinni cofać decyzję czy też nie to już inna sprawa - decyduje o tym dystrybutor na Polskę. Wg mnie jak wyprzedaż to wyprzedaż, czy do salonów czy do klientek, ilość towaru ograniczona im szybciej się rozejdzie tym lepiej.

      Salony maja zniżki ze względu na to, że jest to ich narzędzie pracy. Jest to kosmetyk który ma się szybko zwrócić, a potem zarobić (kosmetyczka pracuje tak samo jak każdy inny człowiek - musi mieć na koszty działalności, kosmetyków, kursy doszkalające , mieszkanie, jedzenie itp.). Jednocześnie kosmetyki w salonie muszą mieć termin przydatności stale aktualne, co za tym idzie nawet nie do końca zużyty powinien zostać wyrzucony i zastąpiony nowym.

      Są firmy które nie sprzedają kosmetyków profesjonalnych w ogóle w detalu. Inne mają dodatkową marże handlową. Inne nie mają żadnych ograniczeń, ale też klientki potem nie chcą mieć zabiegów wykonywanych kosmetykami które mogą łatwo kupić w sklepie.

      Po za tym rozróżnienie w tym przypadku detalu od hurtu nie ma znaczenia tyle ilościowego, co odnośnie wykorzystania kosmetyku.

      Usuń
    2. Czyli każda firma robi jak jej pasuje i co uzna za stosowne ;)
      Rozumiem, że salony żeby przetrwać muszą używać produktów, które im się opłacają, czyli tanich. Rozumiem, że dystrybutor musi im taki produkt zapewnić, żeby istnieć na rynku.
      Nie rozumiem za to czemu w jednym kraju dany produkt można sprzedawać wszystkim jak leci bez udziwnień, a u nas robi się aż takie różnice. Prawie dwukrotna przebitka ceny na butelce dla salonu i dla "zwykłego" klienta tylko zniechęca, odstrasza i moim zdaniem jest dziwnym zagraniem. W końcu co firmę obchodzi co się z tym lakierem będzie działo? Powinna chcieć się pozbyć towaru niezależnie od tego czy będzie on później użyty w salonie kosmetycznym, czy w salonie w zwykłym domu, a nawet wypity, wylany czy co tam jeszcze można z lakierem zrobić. Ustawianie takich cen z mojego punktu widzenia mocno ogranicza sprzedaż i na dłuższą metę się nie kalkuluje. No chyba, że wychodzi się z założenia, że kobiety i tak wszystko kupią o ile będzie ekskluzywne. Z tego co widuję pod postami z drogimi lakierami większość dziewczyn na to nie leci ;)

      Usuń
    3. Hmmm.. nie do końca. Klientki które mogą sobie pozwolić na drogie kosmetyki i zabiegi często (trochę wbrew rozsądkowi) wychodzą z założenia, że to co drogie jest dobre. Bardzo często się z tym spotykam... i jest to też sposób na sprzedaż niektórych firm.

      Mnie też się nie podoba różnicowanie polityki i cen dla danego kraju osobno... Szczególnie, że w Polsce kosmetyki są często nieproporcjonalnie drogie do zarobków (tak naprawdę i klientek i salonów).

      Tylko tutaj to nie wina firm kosmetycznych, ale problem leży w niskich zarobkach i innych udogodnieniach których z każdym rokiem nasze kochane państwo funduje nam coraz więcej ;) No i też pewien paradoks - polak biedny, ale na przyjemności i tak jest gotów wydać dużo ;)

      Usuń
    4. To jest akurat żaden paradoks, tylko coś, co w ekonomii się nazywa "wskaźnikiem szminki" - im biedniejsze, rozwinięte społeczeństwo, tym bardziej skłonne wydać pieniądze na drobne ekskluzywne przyjemności. Nawet zarabiając niedużo jesteś w stanie odłożyć na iPhone'a czy szminkę od Diora, ale odłożenie np. 300 tysięcy na mieszkanie jest abstrakcją, ale szminka Diora daje Ci poczucie ekskluzywności i powoduje, że ten brak mieszkania nie jest już tak bolesny.

      Usuń
    5. Rozumiem ten schemat zachowania, ale dalej to zjawisko to dla mnie paradoks :) Czyli coś co jest sprzeczne z logicznymi wnioskami...

      Usuń
    6. Logicznie rzecz biorąc gdybym odkładała co miesiąc po 500 zł na mieszkanie, to po 50 latach miałabym te 300 tysi, tylko czy ja te 50 lat pociągnę? Więc nie ma co odkładać, lepiej wydać, niekoniecznie na szminkę Diora, w końcu mieszkać mam gdzie, nawet jeżeli nie posiadam tego mieszkania na własność ;) Dla mnie zjawisko całkowicie zrozumiałe, chociaż niekoniecznie pożądane ;)

      Usuń
    7. Ty wydasz na odjechany lakier Orly ;)

      Usuń
    8. No raczej XD Ale na pewno nie kupię go w polskim sklepie internetowym za 39 zł ;)

      Usuń
  2. Mam dokładnie takie samo zdanie. Zupełnie nie rozumiem dawania zniżek wyłącznie salonom kosmetycznym, które (jak dobrze zauważyłaś) posiadają zapewne zaledwie kilka kolorów. To wszystkie lakieromaniaczki nakręcają biznes i sprzedaż, więc uważam, że każdy kto zrobił przynajmniej 3 zamówienia u dystrybutora - powinien zniżkę otrzymywać. Numer ze zmianą ceny - podłość. Przyznam, że zniechęciło mnie to do zakupów na stronie Orly. Wolę sprowadzać lakiery z USA niż kupować w Polsce, po tak zbójnickich cenach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam zniechęcona jestem od dawna i kupuję tylko w ostateczności lub przy wyjątkowych promocjach ;)

      Usuń
  3. absolutnie się z toba zgadzam, że to jest chore.

    OdpowiedzUsuń
  4. te stare orliki w usa były wyprzedawane po 1 usd. to jest dopiero śmieszne.

    OdpowiedzUsuń
  5. moja kolekcja w porównaniu z Twoją jest niewielka, ale i tak większa od dwóch salonów kosmetycznych w okolicy, więc rozumiem Twoje wzburzenie.... w ogóle trafiłaś w sedno... ehhh :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie tylko salony w mojej okolicy nie imponują ofertą ;)

      Usuń
  6. Orly jak Orly ale najbardziej mnie dziwi polityka Zoyi. Detaliczna cena to 40 zł a dla salonów 28 WTF? nailco jest jedynym dystrybutorem na Polskim rynku od pół roku prowadzą sprzedaż detaliczną po horrendalnych cenach. Jeszcze się obrażają jak się dowiedzą że ściągasz lakiery z USA a nie kupujesz od nich LOL.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zoya ma w ogóle poronioną politykę na całym świecie, co chwile się sądzili/blokowali sklepy sprzedające Zoyę aby marka była tylko dla profesjonalistów i salonów. Szkoda tylko, że to nie są żadne wybitne lakiery i takie działanie jest po prostu śmieszne.

      Usuń
    2. Jak lakiery Zoyi mi się często podobają i nawet je mocno lubię (większość tych co mam), tak polityka tej firmy jest dla mnie absurdalna i niezrozumiała. Nawet za granicą kupowanie ich lakierów nie jest ani tanie ani łatwe. Kreują się na firmę obsługującą profesjonalistów, a nie zauważyłam, żeby formuła ich lakierów była imponująca. Fajne są i tyle.

      Usuń
    3. OPI i Zoya to ta sama fabryka tak w ogóle (i Peggy Sage), lubię obie marki ale nie po tej cenie co Zoya ustala!

      Usuń
    4. Ja OPI nie lubię w sumie. Tzn. lakiery są w porządku i mają perełki prawdziwe, ale nie lubię ich stosunku do klienta ;)

      Usuń
  7. Trafiłaś w sedno. Nie wiem, co to za dziwna moda, żeby zniżki były tylko dla salonów. Gdyby ceny dla zwykłych śmiertelników były niższe, to dużo więcej lakierów by się sprzedawało, a co za tym idzie zysk byłby porównywalny, a za pewne nawet większy niż z obecnymi praktykami. Sama chętnie bym kupiła, a jak takie kosmiczne ceny są to tylko sobie wzdycham do internetowych słoczy....

    A co do tej sytuacji z hurtownią.... Nie ogarniam tego, na prawdę... Jakiś absurd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym tą modę z obniżkami z automatu dla profesjonalistów rozumiała, gdyby przeciętni ludzie nie kupowali lakierów na pęczki i był to towar, który kupuje się raz na rok na przykład i cena idzie w setki złoty. Ale coś co potrafię kupować kilka razy w miesiącu i wyprodukowanie tego kosztuje parę złotych nie powinno mieć takiej przebitki w cenie ;)

      Usuń
  8. Ten jasny zielony przepiękny. Mnie się wydaje że firmom czy dystrybutorom zależy na utrzymaniu wrażenia że są to lakiery "profesjonalne" , do użytku w salonach przez "profesjonalistki", jakby jakiś kurs robił z nich profesjonalistkę a o lakierach często wiedzą tyle co nic. No ale lakier pozostaje "profesjonalny" i dystrybutor najwyraźniej uważa że jak kupimy lakiery taniej to przestaniemy ich pożądać, bo będą łatwiej dostępne. Albo że później nie kupimy w pełnej cenie może? A z tymi kosmetykami "profesjonalnymi" i nie , to jest moim zdaniem bzdura i straszna ściema na naiwne klientki. Np szampony "profesjonalne" cena straszna ale za to skład marniutki. A z lakierami to firma lemax wypuściła ostatnio linię lakierów "profesjonalnych", "przetestowanych przez profesjonalistki" czy jak to tam szło i życzą sobie za lakier że 30 zł chyba, no to jest bardzo śmieszne ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mówisz o lakierach Fenix może?

      To tak jak z Playstation, mogłaby być tańsza ale Sony chce mieć produkt ekskluzywny i zapowiedzieli, że cen nie obniżą bo i tak ich target konsolę kupi ;)

      Usuń
    2. No pewnie że fenix ;-) ale właśnie tak to jest, niektóre marki chcą być luksusowe co ma usprawiedliwiać ich nieprzyzwoicie wysoka cenę i nie zniżą jej bo to mogłoby to poczucie luksusu zaburzyć. A my dlatego nie pożądamy lakierów gr albo wibo bo są tanie i łatwo dostępne. Pożądamy za to zoyi, orly, a england itd, generalnie czym droższe i/lub trudniej dostępne tym bardziej pożądamy. Inna sprawa że te firmy niekiedy mają lakiery niesamowite i niepowtarzalne, unikalne oraz absolutnie cudowne ;-) ale zwykły krem też bardziej cenimy orly niż gr :-) a firmy o tym wiedzą, nie zniżą ceny bądź też nawet bardziej radykalnie nie pozwolą na wyprzedaże oraz będą utrzymywać mit że to lakiery "dla profesjonalistów".

      Usuń
    3. mi jakościowo marki typu chg, opi, orly bardziej odpowiadaja aczkolwiek Orly kremy mam tylko nietypowe i to parę sztuk, tak to same lakiery niepowtarzalne. To samo w OPI. Chinki są na tyle tanie, że akurat tu nie boli mnie kieszeń. Wibo szczerze nie znoszę za to goldenów mam masę. Pamiętaj, że te laksy typu ChG mają też sporo większą pojemność (o połowę lub prawie połowę) więc już wtedy sa w cenie podobnej do niektórych marek drogeryjnych. Orly to w ogóle ma jakąś ekstremalną pojemność. Śmieszne jest tylko to sprzedawanie po dwóch cenach, bo co to tak naprawdę daje firmie poza mniejszym zyskiem? Nic.

      Usuń
    4. a z tymi Fenixami to właśnie tak coś mi nie pasowało to jako marka pro, ja ich nie mam akurat więc wolałam spytać czy o tę markę ci chodzi :)

      Usuń
    5. Duża pojemność to dla mnie akurat żaden argument bo i tak pewnie nigdy nie skończę żadnego ze swoich lakierów, także nie widzę sensu płacenia za dużą objętość która będzie stała jak i mniejsze objętości ;-) Ja też nie mam żadnego feniksa (ale mam marmurkowe lemaxy ) ale oni zaatakowali kilka blogów i pod jednym z nich stoczyłam nawet umiarkowanie przyjemną dyskusję z ich niewydarzonym marketingowcem, który uznał że jak mnie zaleje stekiem marketingowych bzdur z mądrymi słowami typu laboratorium, badania i testy i dodatkowo pisanym metodą ctrl C ctrl v bo nie miał odrobiny sensu w sobie to już się odczepię a najlepiej pognam od razu kupować ich profesjonalny lakier za 35 zł (czy coś koło tego). No, podpadli mi, co tu dużo mówić ;-)

      Usuń
    6. Całkiem możliwe, że niektóre firmy robią z siebie profesjonalistów na siłę. Co dla mnie jest dziwne i niezrozumiałe, bo jakoś nie widzę różnicy jakościowej w kremie od Orly, O.P.I., Zoyi czy Golden Rose. Zresztą w każdej firmie zdarzają się idealne perełki i totalne buble, niezależnie od ceny.
      Nie wiem kto w tych firmach siedzi, ale wystarczyłaby rozmowa z kilkoma lakieromaniaczkami, żeby zrozumieć czym się kierujemy przy wyborze lakieru. Dla mnie marka ma średnie znaczenie, najbardziej interesuje mnie kolor lakieru i jego wykończenie. Za holo czy niespotykany glassfleck owszem zapłacę więcej, bo i produkcja ich jest droższa i niestety takie perełki oferują droższe firmy. Ale już kremy kupuję przeważnie tańsze, no chyba, że trafi się wyjątkowy odcień. Nie kupuję Orly tylko dla tego że to Orly, albo Zoyi, bo to Zoya, w ich przypadku kupuję lakiery, bo inne firmy takich egzemplarzy nie mają, więc ten "profesjonalizm" na mnie nie działa. O Fenixach nawet nie słyszałam i te całe laboratoria to mogą sobie chwalić ile chcą, mnie nimi nie skuszą ;)

      Usuń
    7. tzn ja nie pisze, że jest sens płacić za większą pojemność ale też część ceny to różnica pojemności. Ja lubię marki te "lepsze" ale też Bell GW, Goldeny czy Vipery.

      Najwięcej każda marka sprzedaje czerwonych kremów i beży - to jest fakt. Ale po co w takim razie idące w tony produkcje odpałowych kolorów w cenie 39 zł za butelkę:D

      Usuń
    8. No właśnie to samo pisałam parę komentarzy niżej. Niby kto wg nich ma kupować zgniłe zielenie, sine niebieskości i inne cudaki z drobinkami wszelkiej maści? Zresztą ta cena to w większości tylko u nas, bo za granicą ceny normalne w większości.

      Usuń
  9. Tak logicznego wywodu na blogu DAAAAAAAAAAAAAWNO nie czytałam, uszanowanko, kłaniam się, podpisuję oczywiście też...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta sytuacja jest żałosna. Mam wrażenie, że to zwykły brak szacunku dla dziewczyn, które chciały kupić te lakiery. Świetny post ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No sytuacja przyjemna nie była, a ja jako kupująca poczułam się jako klient drugiej kategorii >.>

      Usuń
  11. Zgadzam się oczywiście... zainteresowało mnie jeszcze o tej życzliwej duszy - naprawdę ludziom się aż tak nudzi żeby "donosić"? masakra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może sama nie załapała się na zakupy ;)
      Ewentualnie to konkurencja ;>

      Usuń
  12. Podpisuję się pod każdą jedną myślą i słowem. Zgadzam się w 100%. Co prawda moja kolekcja jest nieco uboższa, bo mniej więcej o połowę mniejsza niż twoja, ale myślę, że i mojej żaden salon by się nie powstydził.. Podobnie jak Ty nie czuję się detalistką i gdyby warunki były korzystniejsze to zdecydowanie chętniej i częściej robiłabym lakierowe zakupy u nas a nie za granicą właśnie..
    Nie kumam tej polityki, wkurza mnie to ogromnie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie wkurzało kiedyś, teraz mnie jedynie irytuje od czasu do czasu. Głównie dlatego, że jestem w stanie kupować lakiery samodzielnie, z pominięciem dystrybutorów/sklepów, które usiłują na mnie zdzierać ;) Co chcę to dorwę w cenach do zniesienia, chociaż żałuję, że nie jest to szybsze i prostsze ;>

      Usuń
  13. Hm, jestem pewna, że bardziej chodzi o zmienione logo, niż nakrętki, ale to szczegół.

    Aż z ciekawości zerknęłam na ceny w Orly w UK- ok 4Ł za nową kolekcję, przesyłka do Polski między 1,2 a 2 Ł, czyli wychodzi nawet taniej niż od polskiego dystrybutora płacąc normalną cenę.

    Podejrzewam, że po części chodzi tutaj o chciwość dystrybutora, traktowanie salonów i firm jako odbiorców hurtowych, co jest dosyć normalne (pracuję w innej branży, ale to jest typowe- jak idę na branżowe zakupy jako osoba prywatna, to płacę mniej niż kiedy kupuję jako firma, od razu mam 10-20% zniżki. Nie oszukujmy się też- jeżeli jakiś salon zdecyduje się na tylko Orly, to będą mieć większy zbyt niż jakakolwiek lakieromaniaczka. Mam w rodzinę właścicielkę salonu z 6 kosmetyczkami, mają średnio 8-10 mani w środku tygodnia, jak się zaczyna sezon weselno-komunijno-karnawołowo-jakikolwiek dochodzi do 20 dziennie, bo więcej nie wyrabiają), mylisz pojęcie "ilość lakierów w posiadaniu" z "częstotliwość zakupów - lub ilość butelek- i zużycie". Tak więc cena dla salonów jest typowym wabikiem dla nich, bo podejrzewam, że nie chce się dystrybutorowi bawić w detal. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że mogą mieć cokolwiek wpisane w umowie dystrybucyjnej, już nieraz słyszałam o pięknych kwiatkach, że cho cho.

    Ale pointa w każdym razie jest taka- można kupować gdzie taniej (patrz internet), można kupować przez znajomy salon (co ja bym pewnie robiła, gdyby mi kiedykolwiek zaczęło zależeć na akurat tej firmie), jak się ma działalność samemu- dopisać usługi kosmetyczne w rejestrze i tak obejść wymagania "bycia profesjonalistą", a do tego odpisać koszty zakupu lakierów, o. A poza tym bańka, w której żyje dystrybutor powinna pęknąć, bo robi sobie trochę krzywdę i zamiast obniżać z założenia cenę dla profesjonalistów, niech obniży cenę w ogóle i obejmie to zniżką za zakup hurtowy iluś sztuk. Wszyscy wyszli by na tym lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. errata: pracuję w innej branży, ale to jest typowe- jak idę na branżowe zakupy jako osoba prywatna, to płacę *więcej* niż kiedy kupuję jako firma

      Usuń
    2. Na pewno chodziło im o logo, ale mnie nakrętki bardziej dotknęły ;)

      Akurat salon, który opisujesz wygląda na dosyć spory, w mojej okolicy są przeważnie saloniki z jedną do trzech pań, które wolą pracować w żelach niż zwykłych lakierach. Przerób mają zdecydowanie mniejszy i raczej je miałam na myśli ;) Te większe na pewno mają większe potrzeby niż ja XD Co ciekawe
      Orly, O.P.I czy Zoya mają lakierów do groma, ich oferta idzie w setki kolorów, w tym takie, których w salonie nie uświadczysz, bo są zbyt oryginalne i większość kobiet ich nie chce na swoich paznokciach. To w takim razie po co jest taka wielka paleta? Skoro salony tego nie wykupią, "zwykłe" osoby też nie ze względu na cenę, to dystrybutor strzela sobie w stopę, bo towaru nie sprzeda. Dziwne to i tyle ;)
      A że istnieją sposoby dostania wymarzonych lakierów w cenach bardziej przystępnych zdaję sobie doskonale sprawę. Sama często z nich korzystam. Ale nie ukrywam, że przyjemniej i łatwiej byłoby wejść do polskiego sklepu w necie i kupować je po cenach porównywalnych z cenami w zagranicznych sklepach ;p
      A działalności zakładać nie mam zamiaru, aż tak mi nie zależy XD

      Usuń
    3. Prawda jest taka, że salony, które Ty opisujesz raczej nigdy nie zainteresują się ofertą takich firm, bo są za drogie. W "moim" salonie jest średnio 30 podstawowych kolorów, z czego 20 to totalna klasyka (czerwienie, nude, do frencza, czarne itepe), ok. 10 to "szalone" kolory a do tego mają chyba koło 10 "innych cudaków" - cytując właścicielkę, czyli topy, brokaty itepe. Prawda jest taka, że 90% klientek nie chce cudów na paznokciach, tylko dobrze zrobiony manikiur- czy to będzie jeden kolor czy frencz. Najwięcej cudów jest w okolicach karnawału i chyba tylko wtedy schodzą te wszystkie dziwne lakiery.

      Tutaj ewidentnie jest błąd w myśleniu dystrybutora, ew. są gdzieś jakieś salony, które to kupują, tylko my o nich nie wiemy. Nie wiem. Dalej twierdzę, że strzela sobie takim zachowaniem w nogę, chyba że faktycznie ma głupią umowę i inaczej nie może.

      Oj, ja tez bym tak chciała i nie chodzi tylko o lakiery. Już dawno przestałam kupować pewne rzeczy u nas w ogóle, bo opłaca się ściągnąć "stamtąd". Co do firmy- nie musisz Ty mieć, czy specjalnie zakładać- ale jak ktoś ma, to może wpisać kategorię, czym się zajmuje - nie ma ogranizeń, może być wszystko od rakiet kosmicznych do usług kosmetycznych :P Mój ojciec *khe* "sobie dopisał" *khe* i śmiesznie to wygląda, jak raz na jakiś czas przynosi faktury za kosmetyki do księgowej :P

      Usuń
    4. Też prawda, niektóre z tych salonów nawet o Orly, OPI czy Zoyi nie słyszały, tym bardziej nie rozumiem jak dystrybutorzy chcą zarobić, skoro rynek zbytu mają raczej ograniczony i jeszcze go sobie zmniejszają. Ale ich wybór, mam nadzieję, że w końcu pójdą po rozum do głowy albo się przejadą ;)
      Dla mnie zakupy przez neta za granicą to już codzienność, bo u nas niestety panuje ogólna tendencja na zdzieraniu z ludzi na każdym kroku :/ Niestety wiele firm, ludzi i innych jednostek nie potrafi zrozumieć, że zarabia się lepiej sprzedając więcej towaru w przystępnych cenach niż mało towaru w wygórowanych cenach.
      Kurka wodna, szkoda, że nie mam zaprzyjaźnionej jednostki z własną działalnością ;>

      Usuń
    5. Tak sobie pomyślałam, że najlepiej by sobie radziła w salonach Essie, wszystkie kolory, choc nieraz cudne, wydawały mi się zawsze konserwatywne, a najwięcej kiedykolwiek przyszalała z magnetycznymi chyba i może pojedynczym glitterem.
      To chyba trochę kółko zamknięte- ludzie mało kupują, bo drogie, drogie, bo ludzie mało kupują i każdy chce wyjść na swoje...

      Usuń
    6. Też zawsze uważałam, że Essie ma "spokojną" paletę bez żadnych większych szaleństw ;) Ceny w drogeriach też mają takie bardziej "profesjonalne" ;)

      Usuń
  14. 1) Sparkling Garbage - prześliczny
    2) 900 lakierów, ogrom, ale myślałam, że masz jeszcze więcej ;)))))))
    3) o donosicielu szkoda komentować, żal... i tyle
    w ogóle ze wszystkim sie zgodze.. ehhh

    OdpowiedzUsuń
  15. trafiłam do Ciebie przypadkiem, ale z wielka ciekawością przeczytałam twoją notkę. Zdecydowanie się z Toba zgadzam. Zniżki powinny być naliczane od ilości zakupionej a nie od profilu klienta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że osoby prowadzące handel nie chcę tego zrozumieć ;)

      Usuń
  16. Nie miałam pojęcia, że tak to wygląda, nigdy się nad cenami nie zastanawiałam, w sensie, skąd taki a nie innych ich poziom w Polsce, nie orientowałam się nawet, że salony kupują taniej. Osobiście szukam po prostu najtańszej opcji, co zwykle oznacza, że zamawiam z zagranicy. Transdesign bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się też nad cenami specjalnie nie zastanawiałam. Czasem po prostu trafiałam na takie cudaki i postanowiłam w końcu o tym napisać, bo pomyślałam, że parę osób z ciekawością przeczyta o takiej polityce ;)
      Zamawianie za granicą ma niestety jeden wielki mankament: albo się buli za przesyłkę, albo ryzykuje, że paczka zginie gdzieś po drodze :/

      Usuń
  17. Zgadzam się z Tobą całkowicie :) Fajnie , że o tym napisałaś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślałam, że parę osób się tym zainteresuje i jak widać nawet trafiłam ;)

      Usuń
  18. Może i moja kolekcja jest dużo uboższa, ale jak moja mama chodzi do salonu to nawet nie wiedzą co to lakier piaskowy, a najdroższe co mają to Ingloty, do których na oczach klientek wlewa się zmywacz, kiedy są za gęste. O takich firmach jak Orly, czy Zoya to pewnie kosmetyczki u mnie nawet nie słyszały. Dlatego nie mogę pojąć tych różnic cenowych. Chociaż myślę, że to bym prędzej zrozumiała (pomimo, że nadal zakrawa o abstrakcję) porównując do faktu, że dystrybutor się rzuca za próbę wyprzedania (jako tako) nieaktualnego produktu. To po prostu jest absurd!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że salony, w których siedzą osoby kompetentne, mające pojęcie o tym co się dzieje na rynku lakierowym to rzadkość :/
      To co opisałaś, to jakaś masakra >.>

      Usuń
    2. No ja byłam w szoku jak to usłyszałam. Sama kiedyś poszłam do innego, bo miałam jakąś narośl na stopie i kosmetyczka załatwiła problem, z którym dermatolog sobie nie poradził, chociaż była to najbanalniejsza rzecz i jak zobaczyłam tam wybór od razu wiedziałam, że sama sobie pomaluję paznokcie. Może 20 lakierów. I to same bezpieczne kolory. Najbardziej szalony to była brzoskwinka z Inglota.

      Usuń
    3. Salon pewnie bierze to co zejdzie mu na pewno, a większość klientek woli "bezpieczne" i klasyczne kolory, a nie takie odjechane jak my ;)

      Usuń
    4. Oj zdaję sobie sprawę. Moja mama sobie nakłada na swoje żel np. Nie bardzo ma inny wybór, bo inaczej jej się łamią. I salon (najlepszy u mnie w mieście) nie ma nawet holo brokatu, żeby na końcówkę mogła sobie nałożyć. Zawsze musi siedzieć u mnie godzinę nad pudełkiem z ozdóbkami i wybiera co sie jej podoba. A przecież brokaty to nie jest jakaś niesamowita cena, a przy studniówkach/weselach na pewno się je da zużyć no i te to już raczej w porównaniu do lakierów nie jaką jakiejś daty ważności. Dlatego przy braku takich za przeproszeniem pierdół nie dziwię się, że nawet w lakiery nie inwestują.

      Usuń
    5. Dziwne to, zwłaszcza, że coraz więcej ciekawych mani z ozdobami na ulicach widuję ;)

      Usuń
  19. Też mnie to denerwuje, że muszę szukać znajomych którzy mogą robić zakupy w takich sklepach, żeby kupić lakiery w rozsądnej cenie. I dlatego coraz częściej robię zakupy w sklepach zagranicznych. A dystrybutor Orly ostatnio podpadł mi wieloma rzeczami :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmiana nakrętek to raz - tez wolałam te starsze, dwa robiłam w zeszłym roku zakupy dla siebie i koleżanki, na konto koleżanki oczywiście, bo ma zniżkę (dorabia w salonie kosmetycznym i ma ukończona szkołę kosmetyczną). I koleżanka musiała się osobiście fatygować po odbiór zamówienia, bo mi pani nie chciała go wydać :P

      Usuń
    2. A jeszcze najbardziej mnie śmieszy jakie "profesjonalne" lakiery widuje w gabinetach kosmetycznych: Golden Rose, Bell czy Eveline :P

      Usuń
    3. Lool z tym odbiorem. Podejrzewali Cię o kradzież albo oszustwo czy coo O.o

      Z tymi profesjonalnymi lakierami to cuda jakieś. Niektóre GR są jakościowo lepsze niż niektóre "profesjonalne" lakiery. Czasem mam wrażenie, że cała ta "profesjonalność" to chwyt marketingowy, żeby narzucać wyższe ceny ;)

      Usuń
  20. Kolejna paranoja. Masz rację w tym co piszesz. Większość salonów może pozazdrościć Tobie kolekcji jak i wielu innym dziewczynom, ale tu pewnie chodzi o ten ich "profesjonalizm", o którym dziewczyny pisały powyżej. Tak czy siak - chore:D Tym bardziej, że reklamę mieliby darmową i to jaką! Teraz zostanie im smród, bo kupujące zamiast tylko się zachwycać walonami lakieru wspomną o kupnie. Oj gamonie, gamonieeeee...:D Ciekawi mnie tylko, czy to nie był jakiś myk hurtowni kiedy zobaczyli jakie jest zainteresowanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa jeszcze mi się przypomniało, że moja bratowa pracuje w salonie i prosiłam, żeby zapytała o cenę Orly w hurtowni jak dla nich i też była kosmiczna. Chyba nawet nie różniła się od tej na ich str.

      Usuń
    2. A to dziwne, może ta hurtownia akurat traktuje wszystkich jak leci ;)

      Usuń
    3. zależy ile się bierze, duża znana mi hurtownia ma ceny takie, że ja je biorę po 22 zł

      Usuń
    4. A wyprzedaż dla mas to 27? I jak tu nie marudzić? ;p

      Usuń
    5. nie słyszałam nigdy o 22zł :/
      z tego co mi wiadomo,standardowo cena dla salonu to 26zł (oczywiście prowadząc działalność odejdzie VAT)
      20zł wychodziło w trakcie promocji -23% (promocja dystrybutora)
      27zł wyprzedażowa cena, dokładnie, dla mas :D (dla salonów chyba 17,99zł)

      I jak tu nie marudzić??:D

      Usuń
    6. ja mam ze zniżką znajomej jako pracownika :)

      Usuń
    7. w sensie znajoma pracuje w hurtowni i ma znizke ;p

      Usuń
  21. Pewnie będę w mniejszości ale swoje zdanie wypowiem:) Dystrybutor danej marki narzuca ceny dla hurtowników- salonów i detalistów czyli śmiertelników... owszem ma do tego prawo i ja się z tym zgadzam. Po pierwsze jest coś takiego jak koszty dystrybucji- oprócz sprowadzania lakierów trzeba zadbać o reklamę, promocje, ulotki a to kosztuje i dolicza się to do ceny buteleczki. Po drugie przywołujesz cenę na amerykańskim rynku- jest ona śmiesznie niska, vo w końcu to ich krajowa marka. Ponadto cena jest niska tylko dla Ciebie, firma musi od każdej buteleczki, czy chce czy nie chce zapłacić cło i podatek, za które przy tysiącach sztuk wynoszą krocie. Po trzecie marki takie jak Orly, Zoya czy OPI są produktami profesjonalnymi, tylko do użytku w salonach kosmetycznych, dość często ekskluzywnych i to dystrybutor dba, by lakiera za takowe uchodziły, stąd ta różnica w cenie dla klienta masowego i hurtowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy ja mówię, że dystrybutor nie ma prawa do ustalania swojej ceny? ;p
      Ja za to jako kupujący mam prawo pomarudzić i przedstawić swój punk widzenia ;p
      Częściowo się zgodzę, chociaż twierdzenie, że są to lakiery dla "profesjonalistów" to naciąganie, skoro w USA nie są to lakiery dla "profesjonalistów". Nie mam pojęcia jakie koszty reklamy ponoszą dystrybutorzy w Polsce, bo prawdę mówiąc chyba nigdy nie widziałam reklamy żadnego z tych lakierów. Pewnie reklamują się tylko wybranym odbiorcom. Dla mnie o wiele większą reklamę odwalają za nich blogerki, które nie dosyć, że ich towar reklamują, to jeszcze za niego często muszą przepłacać ;p
      Ciekawa rzecz, że China Glaze może mieć w Polsce ceny podobne do tych z USA, a dystrybutor też musi płacić cło, shipping i inne rzeczy. Jedyna różnica jaką widzę (oprócz ceny ;>), to właśnie to promowanie się na "profesjonalny" towar ;) Tylko nie rozumiem po co w takim razie sprowadzać te wszystkie cudaczne lakiery, których salony nie kupią, bo nie mają na nie rynku zbytu.

      Usuń
    2. Za granicą one też są dla profesjonalistów ale producent nie zakazuje ich masowo sprzedawać. China Glaze nie jest towarem profesjonalnym i dlatego ta cena jest niższa.

      Usuń
    3. tylko, że ChG to jest też marka salonowa, to nie jest lakier wyłącznie drogeryjny (a przynajmniej tak deklarują w swoich mailach promocyjnych).

      "China Glaze® nail lacquers are available through salons and professional beauty supply stores nationwide. "

      Oni się deklarują jako markę dostępną w salonach manicure i profesjonalnych sklepach.

      Usuń
    4. Poza tym Orly prowadząc sklep internetowy nie może sobie pozwolić by inni sprzedawali taniej, to chyba logiczne, dlatego są określone ceny poniżej których nie może sprzedawać.

      Usuń
    5. u mnie w sklepie (bo ja kupuję po zniżce) Orly są po 28 zł :) W stacjonarnym sklepie kosmetycznym :P

      Usuń
    6. to niech zablokują internet.

      Usuń
    7. No i właśnie nie rozumiem tej polityki w Polsce, o co głównie mi chodziło. Ceny jakie są takie są, głównie marudzę na to, że w Polsce z założenia robi się dwie kategorie klientów. A rozwiązanie typu: kupujesz więcej, to masz niższe ceny niestety nie chce u nas zaistnieć.
      Wyprzedaże też mamy mizerne, nie tylko na lakierach zresztą. Za granicą np. w USA czy Anglii robią obniżki nawet do 90%, nie podwyższając przed nimi cen, a u nas przy obniżce np. o 30% okazuje się, że dzień wcześniej cena poszybowała w górę, żeby obniżka nie okazała się zbyt wielka. Niestety handel w Polsce pozostawia wiele do życzenia i to w różnych dziedzinach.

      Jeszcze w ramach ciekawostki w USA różnica między Chinkami a np. Orly to najczęściej 1$ (a przy droższych kolekcjach Chinek różnicy nie ma), a u nas zmienia się to w kilka a nawet kilkanaście złotych ;)

      Usuń
    8. No nie? albo chociaż ebay. bo co to znaczy sprzedawać taniej niż polski dystrybutor.

      Usuń
    9. Nie wiem, bezczelność jakaś, chyba zacznę czuć skruchę, że nie kupuję drożej i nie całuję ich przy tym w rękę.

      Usuń
    10. A co do reklamy przez blogerki, to nikt nas przecież nie zmusza- dziewczyny same wrzucają linki do postów na FB dystrybutorów.

      Usuń
    11. Teraz mam problem, bo to co piszesz ma również sens. :) ale skoro wprowaddzają nowy wygląd i z stare butelki ich nie obchodzą, nowe ceny też nie powinny. Poza tym piszesz, że profesjonalne najczęściej do użytku w salonach ekskluzywnych, Tylko tu mam w takim razie zagadkę, bo wystarczy mieć działalność, czy tez papier ukończenia kursu paznokciowego, a dostaniesz wszystko po cenie hurtowej, czyli każda dziadowska kosmetyczka również dostanie je po niższej cenie, każda jedna osoba po kursie, a wiadomo jak niektóre wyglądają. Salonów przed sprzedażą nie sprawdzają. Wiele osiedlowych salonów ma parę ich flaszeczek, a odmawianie "chodliwym" blogerkom zakupu po niższej cenie jest dla mnie dziwne:) Co najważniejsze, skoro jak piszesz chcą by ich produkry traktowane były jak profesjonalne zwyczajnie (moim zdaniem) nie powinny być dopuszczane do sprzedaży innej niż hurtowa. Masz wiele racji w tym co piszesz ( wiem, że sama zajmujesz się sprzedażą lakierów) i absolutnie nie wykłócam się tu z Tobą, ale dziwi mnie to. Skoro ktoś chce być taki nieosiągalny dla śmierlnika, to nich to jakoś przemyśli. Jeżeli każda fruzia po tipsiarskim szkoleniu (bez obrazy.. sama jestem w trakcie:D) może mieć lakier w niskiej cenie, to dlaczego nie ktoś, kto ma więcej lakierów niż niejeden salon? :)

      Usuń
    12. A czy ja piszę, że ktoś nas zmusza? ;p
      Zauważyłam tylko, że to ich nic nie kosztuje, no oprócz tych kilku butelek, które wybranym osobom czasem podrzucą. Z resztą ja tam rzadko na stronach dystrybutorów bywam, więc nie miałam wcale na myśli takiej reklamy, tylko zwykłe notki na moich ulubionych blogach. O wielu firmach czy lakierach dowiedziałam się właśnie w ten sposób.
      Ba, sama piszę o lakierach wielu firm, przeważnie dobrze i robię im w ten sposób reklamę. Czego wcale nie żałuję, i za co kompletnie nic nie chcę, bo jak coś jest dobre, to zasługuje na to, żeby ludzie się o tym dowiedzieli. Ale jak coś jest złe albo bez sensu to też zasługuje, żebym o tym napisała ;p

      Usuń
    13. Mój wpis był skierowany w większości do Mani:) Tak się rozpisalam, że w trakcie poszło wiele postów. :P

      Usuń
    14. Są firmy, które salony sprawdzają (czy salon jest, ile ma stanowisk itp). Nie wiem jak to jest u Panien z tipsami, bo oprócz prowadzenia sklepu jestem też właścicielką salonu kosmetycznego, więc trudno mi się odnieść.

      Usuń
    15. Hatsu ja nie piszę, że zmusza.... ostatnio jednak weszłam na FB Zoya Polska a tam cała masa wpisów naszych blegerek, no chyba raczej nie z musu:P

      Usuń
    16. Mania, bo one tam akurat siebie reklamują i tak interes się wszystkim nakręca ;) Darmowa reklama dla wszystkich i agencje reklamowe mają mniej pracy ;D

      Usuń
    17. a jeszcze co do tego że mają sklep i nie moga pozwolić sobie na niższe ceny u konkurencji

      to tak nie działa.

      pracowałam kilka lat w różnych sklepach www, w tym prowadziliśmy sub sklepy jednej dużej firmie mającej kilka marek w PL i większość dystrybutorów u siebie ma drożej, bo i tak mają sprzedaż głównie hurtową a sklep www to tylko dodatek i dają niższe ceny innym sklepom aby sprzedać więcej. I tak do nich trafi część klientów (największe zaufanie jest do sklepu dystrybutora) a dając u siebie niższe ceny robią niepotrzebną konkurencję swoim własnym odbiorcom, którzy potem biorą mniej więc i tak dystrybutor finalnie mniej zarobi (bo ludzie nie kupią wcale bo za drogo). To samo robi przynajmniej kilka firm kosmetycznych drogeryjnych, które znam (np. GR daje wolną rękę co do cen w sklepach www/drogeriach, jedynie na wyspach jest ujednolicony cennik). Finalnie dystrybutor zawsze zyska jak sprzeda więcej po niższej cenie niż mniej po wyższej :)

      Usuń
    18. Co tylko potwierdza, że dystrybutor i tak zarabia najwięcej,

      Usuń
    19. na tyle, że może sobie pozwolić na obniżenie cen dla sklepów, które od niego biorą towar. A u nas praktycznie nie ma sklepów sprzedających taniej OPI czy Orly od dystrybutora. Ja akurat mam taki sklep u siebie ale wiele osób nie...

      Usuń
    20. bo ja rozumiem, że u dystrybutora jest drogo ale szkoda, ze utrudniony jest w ogóle do tych lakierów dostęp i nie ma większej konkurencji :)

      Usuń
    21. Maniu, skoro produkt ma być czysto profesjonalny, niech taki będzie, ESSIE jakoś potrafiło zaradzić temu problemowi wypuszczając serię PRO i serię dla mas. I wilk syty i owca cała, wtedy różnice w cenie są zrozumiałe.
      Poza tym Dystrybutor sprzedaje odbiorcom (zazwyczaj hurtowniom) w konkretnej cenie, ale czy narzuca też marżę z jaką dany odbiorca ma sprzedawać dalej?
      Co do ceny wyprzedażwoj, tu chodzi o sytuację gdzie PRODUCENT zmienia szatę graficzną, wprowadzony jest już "nowy" produkt. Wyprzedaż ma na celu wyczyszczenie stanu magazynowego tylko ze "starego"produktu, który zalega nie tylko u Dystrybutora, ale i u odbiorców. Ingerowanie w cenę po jakiej są wyprzedawane "stare"produkty jest trochę dziwne. Wg mnie odbiorcy, jeśli tylko mają takie życzenie, mogą nawet i darmo je rozdawać...
      A co do promocji danej marki przez blogerki, to czym innym jest kampania reklamowa z ulotkami i plakatami, a co innego pozytywna opinia na blogu u kogoś, kto kupił produkt za własne pieniądze i po prostu informuje, że coś jest dobre a coś złe.

      Usuń
    22. Dajcie spokój, a kto wie o orly z jakiejś kampanii reklamowej. Widzieliście w ogóle jakieś reklamy? O lakierach to się wie tylko z blogów.

      Usuń
    23. Chilli tematu zmiany szaty graficznej u Orly i wyprzedaży to ja nic nie wiem, w zasadzie dowiedziałam się dopiero teraz, że coś takiego miało miejsce. Prawdą jest, że każde wyprzedaże towaru przez hurtownie, które współpracują z daną marką (zmiany ceny poniżej ustalonej) powinny być uzgadniane z dystrybutorem, ale to też zależy od marki- jak jest w przypadku Orly nie wiem.
      Co do L'oreal to ja ich polityki nie rozumiem, bo często można kupić w sieci lakiery profi w cenie niższej niż masowe.

      Usuń
    24. ja uważam, że cena powinna być ustalana w przypadku ogólnej wyprzedaży, o dużym zasięgu. Natomiast indywidualne "wietrzenie magazynu" wg mnie to inna sytuacja, ale nie znam się na politykach i przepisach firm ze sobą współpracujących :( wydaje mi się, że bardziej poszło o dostępność produktu dla zwykłych wyjadaczy, takich jak blogerki :) Wtedy zagadką pozostają Targi, gdzie każdy kto kupi bilet wstępu, może sobie kupić orly, zoye, opi i wszystko inne w niższej cenie (pamiętam zdjęcia z jesiennej edycji, gdzie dziewczyny pisały, że opi było nawet po 5zł)...

      Usuń
    25. No właśnie targi i ceny na nich mnie zastanawiają w tym kontekście. Przecież tam na stoiskach kupują zwykłe osoby i to całkiem sporo. Wtedy można sprzedawać po niskich cenach wszystkim. Raz nas rozpuszczają innym razem zasuwają ceny z kosmosu i bądź tu człowieku mądry ;)

      Usuń
  22. Przeczytałam jednym tchem :) Wiesz, że do tej pory nie myślałam o tym w ten sposób?! o.O Ale masz całkowitą rację, bo kurde który salon ma tyle lakierów co my? A i tak często dostajemy jakieś 'zniżki' tylko wtedy kiedy połowa blogosfery robi zakupy...
    Co do nakrętek to ja też wolałam te szare, i racja, że te fioletowe na zdjęciach płatają niezłe psikusy. A powiedz mi, jak to jest, że dystrybutor się zaczął domagać wyższej ceny? Nie bardzo to rozumiem... Ja mam swoją hurtownie w Gliwicach w której kupuję głównie lakiery GR w śmiesznie niskich cenach (około 3-4zł taniej niż normalnie na wyspach) i kurcze nikt nigdy się nie wkurzał o to. A jak są wyprzedaże to już w ogóle można dostać lakiery różnych marek za jakieś 2zł.
    Dziwna sprawa z tym wszystkim, ale dobrze, że dałaś upust swoim emocjom i zdenerwowaniu, bo na pewno da nam to do myślenia przy kolejnych zakupach i to w każdej lakierowej firmie. Bądź co bądź ze swoimi 580 buteleczkami do detalistek też się nie zaliczam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto ich wie dlaczemu się domagali. Moim zdaniem całkiem możliwe, że hurtownia podpisała z dystrybutorem, że będą się trzymać cen minimalnych. Ba, możliwe, że dystrybutor ma z Orly umowę, że będzie takie zróżnicowanie. Niestety (albo stety), mogę sobie tylko gdybać, bo to są pilnie strzeżone tajemnice handlowe ;)
      Ja się specjalnie nie zdenerwowałam ;p Lekka irytacja byłoby lepszym określeniem ;)

      Usuń
  23. A tak w ogóle w cenie w jakiej orly się wystawia, albo opi to można kupić takie indie, że im orly do pięt nie dorasta. Dali by se spokój z tą eksluzywnością. Kto spróbował holo indie wie o czym mówię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próbowałam holo indie czego żałuję z całego serca. Indie jednak bardziej kojarzą mi się z odjechanymi glitterami.

      Usuń
    2. smitten ma dziś dostawę, zobacz koniecznie.
      osobiście nr 1 to colors by llarowe, ale chwilowo trzeba czekać na dostawę.
      koniecznie musisz parę kupić to jest inna klasa lakieru.

      Usuń
    3. Na llarowe jestem obrażona po cyrkach z ostatnim zamówieniem. Nakłamali do mnie niesamowicie >.>
      Tą dostawę smitten muszę odpuścić, bo kasy ani śladu już w tym miesiącu, ale mam na nich oko od jakiegoś czasu ;>

      Usuń
    4. Każdy sklep ma jakieś minusy. U llarowe to czasami dramatyczny czas wysyłania (np 2 tygodnie). Ale wg mnie warto bo jej holo są niezrównane.Takie dance legend może się chować. Że już o holo orly (jakie holo?) nie wspomnę.

      Usuń
    5. Orly ma w ogóle holo? O.o Mają coś z drobinkami holo czasem, ale holo moim zdaniem jeszcze nie mieli ;)

      Usuń
    6. W ogóle malo co godnego uwagi mieli. Mam ich strasznie malo w sumie. Beach cruiser, it's not a rocket science, glowstick, więcje nie pamiętam. Nie produkują za bardzo lakierów godnych wydania więcej niż 20 zl..

      Usuń
    7. Ja lubię ich glassflecki oui, ingenue, rococo i jeszcze parę innych. Całą resztę mam z różnych okazji i przy okazji dopychania paczek lakierowych. Są całkiem sympatyczne, ale jak można za nie zapłacić dwie dyszki.

      Usuń
    8. Wlaśnie. Są takie jakieś zwykle, czyli wszystko już bylo (z wyjątkami, ale drobnymi). do 20 zl, może być, a za więcej to już średnio.

      Usuń
  24. Na head2toebeauty.com Orly sprzedają tylko na terenie US, ale jest adnotacja, że właściciele salonów mają od nich wysłać maila - więc chyba mają jakieś zniżki dla nich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. h2b ma jakieś dziwne zasady przy niektórych produktach, nie ogarniam, ale można stąd wysnuć wniosek, że może samo Orly wydziwia ze sprzedażą. Co wygląda dziwacznie, skoro td sprzedaje orly wszystkim jak leci.

      Usuń
  25. Poruszyłaś drażliwą strunę ale trzeba przyznać że trafiłaś w sedno, trochę szkoda bo tak na prawdę to my wśród znajomych mówimy, ta marka jest fajna a tego nie kupuj. I faktycznie jakoś nie wierzę że jakiś salon może mieć więcej tego towaru niż my :P
    Orly mam tylko kilka i to w zasadzie kupionych na targach po normalnych cena a nie z kosmosu. Tylko wtedy ceny były "do zaakceptowania:. Mam nadzieję, że przeczyta ten bunt ktoś jeszcze i pójdzie po rozum do głowy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś w to nie wierzę, ale można mieć nadzieję ;)

      Usuń
  26. Zgadzam się, że z polityką firmy jest coś nie w porządku. Jednak wydaje mi się też, że ogólna sprzedaż hurtowa jest znacznie bardziej dochodowa i wolą właśnie tym odbiorcą dać zniżkę, aby ,,na raz" sprzedać znacznie więcej. Tym bardziej, że salon widząc jak się ,,go" traktuje, czuje się wyróżniony, więc jest większe prawdopodobieństwo, że zostanie wierny marce (a w to wchodzą również takie duperele jak wzorniki, ręczniki, fartuszki itp.) i wróci po więcej i weźmie więcej. Ale z drugiej strony są też produkty takie jak glittery czy inne nietypowe lakiery, których im po prostu nie opłaca się kupować bo nie zużyją ich w całości. I tu pojawiamy się my 
    A co to produktu luksusowego... To jak z modą haute couture. Płaszcz za 25tys? Tu liczy się TE 25tys. Oczywiście, wykończenie, szwy i detale są wymuskane (tutaj analogia lakierów-perełek nie dostępnych u innych producentów) ale to wciąż płaszcz. I to samo z lakierem. On ma sprawiać, że właścicielka czuje się wyjątkowa bo ją na niego stać (nie mówię tu o lakieromaniaczkach, bo tutaj zupełnie inne kategorie wyboru się pojawiają, chociaż czasem sama już nie wiem…) lub na usługę wykonaną danym luksusowym produktem (jakkolwiek chore by to się nie wydawało). Problem powstaje wtedy, gdy nagle okazuje się, że produkt jest dostępny dla wybranej grupy osób znacznie taniej i jego ,,luksusowość" zostaje zachwiania. I teraz z punktu widzenia firmy pozostaje albo starać się zablokować przeciek informacji (co obecnie jest niewykonalne), albo wszystkich zrównać, albo ograniczyć sprzedaż tylko do salonów (a tego byśmy nie chciały :-P). I tu firma próbuje wprowadzić coś w rodzaju monopolu… Co tak naprawdę na ,,wolnym” ryku jest niewykonalne. Dobrze, że jeszcze nikt z producentów się nie przyczepił do blogowych wyprzedaży.
    A ludzie czasem dziwnie myślą , i Ci, którzy siedzą w firmach i zarządzają dystrybucją oraz Ci, którzy mają interes donosić na tak błahe sprawy (jeśli jest to pojedyncza osoba). Istnieje jeszcze możliwość, że przez przypadek osoba z firmy natrafiła na taką wyprzedaż i postanowiła interweniować (albo to konkurencja, chociaż dla niej te kilkadziesiąt sztuk ,,końcówek ‘’nie miałoby znaczenia).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa ale przy płaszczyku masz metkę i najprawdopodobniej obracasz się w towarzystwie, które rozpozna płaszczyk za 25tysi, a my na paznokciach metek nie nosimy i towarzystwo w okół nie odróżnia czy mamy na paznokciach lakier za 5 czy za 45 złotych ;)
      Prawdę mówiąc czasem czuję się różnie ekskluzywnie z lakierem Wibo jak z jakąś Zoyką, w moim wypadku wystarczy jak ładnie błyska XD Ale rozumiem co masz na myśli. Jednak lansowanie się niektórych marek na produkty "z klasą" czy "profesjonalne" dziwnie i niekonsekwentnie wychodzi.

      Usuń
    2. Firmy to sobie mogą marketingowo dużo życzyć. Jednak my wiemy że przede wszystkim liczy się kolor, potem aplikacja, pędzel, trwalość. a napis na butelce nie ma wartości.

      Usuń
    3. No fakt, nie rozróżnia :-) Swoją drogą zawsze zastanawiały mnie lakiery np. Chanel w Sephorze... Ciekawe czy się dobrze sprzedają :-P
      Dokładnie tak :-) Efekt końcowy jest najważniejszy, czy to GR czy OPI.
      Zygzak, ale jest nas mało. Czytamy, interesujemy się, wiemy na które lakiery trzeba uważac itd. Ale gdy ktoś ma kilka podstawowych lakierów i chce klasyczną czerwień, to może dojść do wniosku, że lakier ,,profesjonalny" będzie automatycznie lepszy. I firmy właśnie liczą na ten typ myślenia...

      Usuń
    4. No Chanel dla mnie z założenia jakiś jeden wielki exclusive i nawet nie podchodzę. Zresztą lakierowo mnie nie nęcą ze swoją paletą ;)

      Usuń
  27. cieszę się, że skarbeńki dotarły całe :) Tobie jestem w stanie wybaczyć wszystko :p
    dziękuję, bo moją opinię oczywiście znasz i wiesz jakie jest moje stanowisko :) przeczytałam wszystkie komentarze i pod niektórymi pozwoliłam sobie wtrącić słówko :)
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tak swoja drogą: ciekawe czemu nikt się na zajmie Allegro i orlątkami po 10-13zł... przecież to produkt profesjonalny, nie dla zwykłych wyjadaczy :P

      Usuń
    2. Allegro psuje wszystkim firmom "ekskluzywność" i "profesjonalność" XD

      Usuń
  28. Śliczne masz te Orlątka, ale żadnego bym nie kupiła ;) Cena mnie skutecznie odstrasza, tym bardziej że wiele lakierów OPI czy Orly ma tańsze odpowiedniki. No i aż tak mi się nie podobają w sumie. Mam dwa Orly i dwa OPI i nie odbiegają jakością od zwyklaczków z drogerii. Ale ze względu na cene i trudną dostępność są szpanersko zachodnie i lansiarsko luksusowe i pewnie o to chodzi. Bez sensu. Nowe logo jest brzydkie i słabe, szkoda że zmieniają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś mnie cena odstraszała, ale teraz do lakierów w okolicach dwudziestuparu złotych jestem przyzwyczajona, głównie przez Chinki do których mam nieuzasadnioną słabość ;) Orliki też lubię, ale cenę sklepów polskich byłabym w stanie zapłacić jedynie kilka egzemplarzy. OPI ogólnie unikam, muszą mi się naprawdę spodobać, żebym kupiła a i to tylko na targach, gdzie ceny są rozsądniejsze. Dla mnie bardziej szpanerskie i lansiarskie są lakiery typu Chanell czy Sephora (nie wiem jak teraz, ale kiedyś cenę mieli masakryczną za 5ml) ;>

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :) Każdy sprawia mi wielką radość i mobilizuje do dalszej pracy.
Jednocześnie proszę o nie umieszczanie w komentarzach zaproszeń na swoje blogi, rozdania i innych reklam. Wszelki spam zostanie usunięty, więc szkoda Waszego czasu.