środa, 16 lipca 2014

Filmowe wyzwanie: Paznokcie Maleficent

Jakiś czas temu (w sumie to chyba ponad miesiąc ^^") Krzykla poprosiła o zrobienie paznokci z motywem Maleficent. To w jaki sposób podejdę do tematu zostawiła mojej inwencji. 
Postanowiłam zatem zbadać zagadnienie i poszperałam w sieci, żeby sprawdzić jakież to mani miała Angelina grając Maleficent (bo podejrzewam, nie wiem czy słuszne, że zamówienie zostało zainspirowane filmem). Muszę powiedzieć, że trochę się rozczarowałam, bo mimo, że paznokcie są ładne, to jednak mało skomplikowane. Z tego co widziałam były dwie wersje. Jedna z długimi paznokciami w bardzo bladym mlecznym różu czy też beżu o wykończeniu chyba żelowym, a druga "odpicowana" w podobnym kolorze, tyle że z czerwienią pod paznokciami, coś a la buty Christiana Louboutin. 
Wyszło na to, że trzeba będzie samemu wymyślić jakiś ciekawy motyw Maleficent, ale w międzyczasie zmajstrowałam tą "odpicowaną" wersję mani Angeliny. Oczywiście moje paznokcia są krótsze, ale i tak miałam co pod spodem malować. Gorzej było ze zdjęciami, bo o dziwo spody ciężko było mi uwiecznić ;)


Z kolorem trochę się wahałam, bo mając w planach pomalowanie paznokci pod spodem na czerwono musiałam uzyskać dobre krycie. W dodatku mimo, że bladzioch ze mnie, to dłonie mam teraz zdecydowanie ciemniejsze i wszystkie mleczne kolory zaczynają wyglądać na mnie na białe. W końcu zdecydowałam się na dwie warstwy Colour Alike ~W miastach - LDZ~ 470 Biała fabryka (dla pokrycia płytki) i dwie warstwy Vipera ~Creation~ 9 (dla żelkowości i złamania bieli). Całość oczywiście pokryłam warstwą Poshe, bo czekać na samodzielne wyschnięcie tego nie miałam ochoty ;p
Na spód paznokci chciałam dać czerwień, którą będzie dobrze widać, dlatego mój pierwszy wybór padł na Jessica ~Glamarama~ 741 Magic Spell (nazwa jak znalazł ;p). Jednak po nałożeniu jednej warstwy doszłam do wniosku, że metaliczny błysk sprawia, że mani wygląda jakbym wyrwała komuś serce gołymi rękami i zapomniała się domyć ^^". Dlatego w drugiej warstwie w ruch poszedł lakier Colour Alike ~Typografia~ K. Było lepiej, ale jeszcze się krwawo błyskało, dlatego na koniec dołożyłam warstwę matującego topu od China Glaze.
Taki prosty mani, a okazał się taki skomplikowany przy tworzeniu ;)
Zostawiam Was ze zdjęciami. Powiedzcie co sądzicie o malowaniu paznokci pod spodem. Ja nie mogę się zdecydować. 
Krzykla obiecuję, że jakieś ciekawsze paznokcie z Maleficent pojawią się niedługo na blogu. Niech no tylko odzyskam "stanowisko pracy" ;)










58 komentarzy:

  1. Ale efekt całkiem niezły :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś mnie tego typu paznokcie nie kręcą ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie wygląda taki czerwony spód :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi się bardzo podoba, chyba kiedyś spróbuje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne, podobało mi się to zawsze, ale nigdy u siebie takich nie robiłam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow, super! Bardzo pomysłowe:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie próbowałam malować paznokci od spodu O_o ,za to bardzo podoba mi się mleczny róż ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawie wygląda ten jasny z czerwienią ..Fajne połączenie..

    OdpowiedzUsuń
  9. zasadniczo szacun, że po pierwszej warstwie czerwieni się nie poddałaś :P po drugie chyba za dużo zachodu, efekt fajny, ale mam wrażenie, że tylko z bliska. Coś mi mówi, że z daleka byłoby tylko zastanawiania się, co ona ma pod paznokciami :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia jak z daleka to mogło wyglądać, bo rąk sobie nie dałam rady ani odczepić ani wydłużyć ;)

      Usuń
  10. oooo właśnie pomogłaś mi w temacie jak pomalować pazurki na ślub, jesteś mega pomysłowa!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mój pomysł, ale proszę bardzo ;)

      Usuń
  11. ciekawie wygladaja, bardzo mnie ciekawi jak ta czerwien domyc? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dziwo bez problemów. Malowałam po bazie, dałam paznokciom kilka dni na podrośnięcie, dzięki czemu krawędź czerwieni odsunęła się od skóry. A później już tylko zmywacz, wacik (na każdy paznokieć nowy, żeby nie farbowało) i po robocie.

      Usuń
  12. Fantastycznie Ci to wyszło! *.* Taka nieśmiała zabójczyni :D
    Trzeba zapuścić paznokcie i spróbować na własnej ręce.

    OdpowiedzUsuń
  13. próbowałam kiedyś malować paznokcie pod spodem - malowanie jeszcze spoko, ale potem zmywanie tego to była masakra... aczkolwiek świetnie wyglądają tak pomalowane paznokcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi zmywanie poszło całkiem sprawnie :)

      Usuń
  14. bosko to wygląda! zawsze podobał mi się taki "laboutinowy" manikiur. właściwie jedyne co mnie odstrasza od zrobienia go, to zmywania. chyba musi być masakryczne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spodziewałam się rzezi, ale o dziwo zmywało się dobrze. Może dlatego, że malowałam po bazie a później dałam paznokciom kilka dni na podrośnięcie. No i na każdy paznokieć dawałam nowy na każdy paznokieć nowy wacik, żeby nie farbowało.

      Usuń
  15. U mnie ,,Louboutiny" za nic nie chcą się trzymać dłużej niż jeden dzień. Zaraz wszytko mi odpada... a wierzch jak na złość tydzień się trzyma :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja malowałam na bazie i trzymały się skubane kilka dni :)

      Usuń
  16. Oryginalny pomysł na mani, do sesji zdjęciowej super. Na co dzień... no cóż raczej nikt pod paznokcie mi nie zagląda, więc wolą jak coś się dzieje na paznokciu niż pod nim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy też od długości paznokci. Jak ktoś ma mocno długaśne, to już pewnie trochę się rzuca w oczy jak pod spodem jest inny kolor ;)

      Usuń
  17. Uwielbiam taki mani, ale na moich strasznie źle się maluje spody bo przez to, że płytkę mam daleko przyrośniętą to albo muszę zostawić odstęp albo zamalować trochę skóry.. i wygląda to bardzo średnio. Ale twoje są boskie:)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam przyrośniętą płytkę, ale na tę okoliczność zaryzykowałam i odsunęłam sobie skórki ;)

      Usuń
  18. Paznokcie wygladaja zjawiskowo :)

    OdpowiedzUsuń
  19. U mnie nie wyjdzie - każdy palec ma inaczej płytkę przyrośniętą, nawet zapuścić sensownie się nie da. Pomalowane pod spodem bez pomalowania paluchów też by mi chyba nie wyszło :) A podoba mi się bardzo. Świetnie to zrobiłaś.
    Tylko - co ze zmywaniem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja specjalnie na tę okoliczność odsuwałam skórki pod paznokciami.
      Zmywanie odbyło się bezproblemowo. Może dlatego, że najpierw nałożyłam bazę, a później dałam paznokciom kilka dni na podrośnięcie. No i na każdy paznokieć dawałam nowy na każdy paznokieć nowy wacik, żeby nie farbowało.

      Usuń
  20. Wygląda ciekawie, ale raczej bym sobie tak nie zrobiła :D u Ciebie fajnie to wyszło, ale mam wrażenie że czułabym się jakby moje paznokcie były brudne ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No do tego wrażenia trzeba się przyzwyczaić ;)

      Usuń
  21. bardzo ciekawy efekt :D jeszcze nie widziałam takiego.
    muszę wypróbować :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Ale wyglądają niesamowicie!

    OdpowiedzUsuń
  23. Ładnie, ale wolałabym czarny na wierzchu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi też czarny wierzch lepiej by odpowiadał :)

      Usuń
    2. Nie ta bajka dziewczęta ;)

      Usuń
  24. Masz niesamowity przyrost! Pięknie Ci w Białej Fabryce

    OdpowiedzUsuń
  25. Uwielbiam ten manicure! Wygląda super!

    OdpowiedzUsuń
  26. jak laboutiny tylko w złamanej bieli :D
    prześlicznie to wygląda
    a jak z czyszczeniem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dziwo całkiem nieźle :)
      Czerwień nakładałam na bazę, a paznokcie nosiłam kilka dni, więc trochę odrosła ta czerwień od skórek. No i pilnowałam, żeby każdy paznokieć zmywać czystym wacikiem. Skórki się wcale nie pobrudziły :)

      Usuń
  27. świetny efekt! :) przy takiej długości paznokci można się skusić :))

    OdpowiedzUsuń
  28. Jestem :)
    Na urlopie byłam ale już ogarniam :)
    Jestem jak najbardziej na tak. Obawiałam się nieco, że coś wyrysujesz, kota albo netoperka ale tu WOW - pięknie :D
    Będę Ci częściej coś wymyślać, co Ty na to? ;) Np. Ojciec chrzestny? Podołasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli co? Maleficent uznajemy za zrobioną? Bo miałam jeszcze coś z tymi fajnymi rogami pokombinować ;p
      Ojciec chrzestny kojarzy mi się głównie ze zbolałą miną Marlona Brando i odciętą głową konia, ale podejmuję wyzwanie, zobaczę co da się zrobić ;)

      Usuń
    2. Nie nie, daj pokój rogom kobieto :D Jest idealnie :)
      "Zbolała mina Marlona"? No wiesz, nie bluźnij mi tu przeciw sztuce! Toż to ikona :D
      Myśl, kombinuj. Masz najlepszy, według mnie, blog "paznokciowy" w polskiej blogsferze. Dasz radę :)

      Usuń
    3. Tym komentarzem mnie kupiłaś :D

      Usuń
  29. Ja się pytam sama siebie- czemu te paznokcie przeoczyłam?! Czemu ja je widzę doiero dzisiaj! Są obłędne!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo widocznie jesteś bardzo zajętą kobietą ;)

      Usuń
  30. malowałam czarne-czerwone takie i efekt mi się podobał, niestety zmywanie było koszmarne :D może zależy od czerwieni, czy bardziej farbująca czy mniej. No i właśnie przyrost jest problemem trochę, bo go widać, no albo trzeba pomalować, ale znowu z niego schodzi szybko lakier.

    Fajna ta "kanapka" na wierzchu wyszła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No akurat spodziewałam się koszmaru przy zmywaniu, ale poszło bezproblemowo o dziwo ;) Całkiem możliwe, że to przez dobór lakierów.

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :) Każdy sprawia mi wielką radość i mobilizuje do dalszej pracy.
Jednocześnie proszę o nie umieszczanie w komentarzach zaproszeń na swoje blogi, rozdania i innych reklam. Wszelki spam zostanie usunięty, więc szkoda Waszego czasu.