piątek, 31 stycznia 2014

Rozeta

To się w głowie nie mieści jak jestem opóźniona z publikowaniem mani. Ten akurat nosiłam jakieś dwa tygodnie temu i już dawno o nim zapomniałam, a on jeszcze nawet na blogu nie był ^^" Całe szczęście porobiłam notatki, bo bez nich nawet za to, które lakiery użyłam nie dałabym głowy ;p
Wg notatek do zrobienia tego mani użyłam jednej warstwy China Glaze Red-y & Willing z kolekcji Autumn Nights. Nawet sobie napisałam, że gdybym go nosiła solo, to dałabym dwie warstwy, bo wtedy lepiej wygląda, ale pod stemple starczyła jedna ;) Stemple wykonałam przy pomocy China Glaze Hi-Tek z kolekcji Khrome. Odbiłam je z płytki Pueen49 i oczywiście utrwaliłam topem. Koniec notatek ;)








Zdjęcia przy zachmurzonym niebie:




wtorek, 28 stycznia 2014

Splish Splash

Dzisiaj mani, o którym wspominałam wczoraj. Nic skomplikowanego, ale przecież tu nie chodzi o to, żeby komplikować ;)
Niebieskie tło to dwie warstwy China Glaze Splish Splash z serii Summer Neons. Na tym jedna warstwa ozdobnego topu Golden Rose Carnival 13. Całość wyrównałam warstwą topu. Wyszło coś co kojarzy mi się z wodą i wakacjami. Szkoda, że jeszcze parę miesięcy trzeba poczekać do ciepła, krótkich rękawków i kolorowych lekkich ubrań ;_;

Zdjęcia przy zachmurzonym niebie:




Zdjęcia w sztucznym świetle:




poniedziałek, 27 stycznia 2014

Golden Rose Galaxy

Dzisiaj miał być post z mani, ale pani listonoszka pomieszała mi szyki. I dobrze zrobiła ;>
Jakiś czas temu dostałam maila z pytaniem czy nie chciałabym przetestować kilku lakierów Golden Rose z nowej serii Galaxy Nail Lacquer. Lakiery GR lubię, co chyba widać na blogu (dzisiaj miał być post z lakierem z serii Carnival XD), a ich glittery to mogłabym na pęczki kupować, więc nawet się nie zastanawiałam i podałam adres. No i dzisiaj dostałam kopertę, w której znalazłam to, co widać na zdjęciach.

Podziwiam osobę, która dała radę wpakować tą torebkę do koperty :D
Zapakowane to wszystko było porządnie, a ja, żeby wyciągnąć torebkę musiałam rozedrzeć kopertę XD
Ja chcę umieć tak pakować ;>

W ramach zabezpieczenia wystąpiły różowe paski papieru.
Dla Zuzinki bomba, zabawka na dobrą godzinę latania, ślizgania się i szarpania ;)

Piątka lakierów i Zuzia, która udaje, że jest grzeczną kotką ;p

 Golden Rose Galaxy 04


 Golden Rose Galaxy 13


 Golden Rose Galaxy 19


 Golden Rose Galaxy 20


 Golden Rose Galaxy 25


Macie jak w banku, że wszystkie pojawią się na blogu i to niebawem. Tylko muszę zdecydować co ma iść na pierwszy ogień. Możecie mi w tym pomóc, jeżeli macie ochotę. Po prawej stronie na górze jest ankieta, w której można głosować, który lakier chcecie zobaczyć jako pierwszy :]

niedziela, 26 stycznia 2014

Lakierowe rozważania przy niedzielnym obiedzie

Najpierw coś Wam pokażę, potem Kogoś przeproszę, a na końcu będzie epistoła o rzeczach, które mnie irytują na polskim rynku lakierowym. No to zaczynam ;)

Pokazać chcę Wam nowości, które przyszły do mnie ponad tydzień temu. Są to trzy śliczne lakiery Orly.


 Orly Sparkling Garbage z kolekcji Mash Up

 Orly Emberstone z Mineral FX

Orly Shine z kolekcji podstawowej

Przy okazji pokazywania chciałam bardzo mocno uściskać i przeprosić Chilli, dzięki której dorwałam te lakiery, a którą zapomniałam poinformować, że paczucha doszła cała i nieuszkodzona. Jak sobie przypomniałam, to już było kilka dni po i głupio mi się było odzywać. Kamila, mam nadzieję, że mi wybaczysz ;D ;**

No to teraz pora na rzeczy irytujące. Właśnie przez te kilka spostrzeżeń, którymi chcę się z Wami podzielić odkładałam pokazanie Orlików na dzień, w którym znajdę wreszcie czas na pisanie. Lakieromaniaczki, które lubią droższe firmy lakierowe na pewno spotkały się z tymi dziwolągami, które będę opisywać, ale myślę, ze parę z Was nie ma pojęcia jakie cuda na polskim rynku lakierowym się dzieją. To się za chwilę dowiecie o paru ;)

Zacznę od tego jak trafiły do mnie te trzy Orliki. Opowiadam z mojego punktu widzenia, możliwe, że część historii jest mi nieznana, a część po drodze została trochę przeinaczona, więc jeżeli ktoś ma inne informacje na ten temat, to niech mnie uświadomi ;)

Firma Orly stwierdziła ostatnio, że zmieni design butelek i wprowadzi im nowe, fioletowe nakrętki. Zasmucili mnie tym bardzo, bo lubiłam stare szare i czarne nakrętki. Dobrze leżały w ręce i fajnie się nimi operowało. Te nowe mają rowki i kolor, który na zdjęciach wychodzi niebiesko, same problemy ;p 

W każdym razie w hurtowniach jest pełno lakierów ze starymi nakrętkami. Dystrybutor Orly na Polskę nie chce ich odebrać, więc hurtownie muszą się pozbyć starych butelek samodzielnie. Jedna z hurtowni postanowiła zrobić wyprzedaż lakierów wśród blogerek oferując bardzo atrakcyjną cenę 18 zł za butelkę. Nikt się chyba nie dziwi, że rzuciłyśmy się na tą ofertę z "kurwikami" w oczach ;p No i zaczął się cyrk, po jakaś "życzliwa" dusza poinformowała o tym dystrybutora, który interweniował w hurtowni, że detalistkom nie mają prawa sprzedawać lakierów w taki niskiej cenie. Zmusili hurtownię do zmiany ceny na 27 zł. 

I tu nasuwa mi się kilka myśli. Te niecenzuralne zachowam dla siebie, a resztą się z Wami podzielę. Po pierwsze dziwne to dla mnie, że dystrybutor narzuca hurtowni ceny w jakiej może towar sprzedawać. W końcu hurtownia im już za towar zapłaciła i tylko ona ewentualnie traci na tej wyprzedaży. Skoro dystrybutor nie chce zająć się starym towarem, to czemu przeszkadza się go pozbyć? Przecież im szybciej hurtownia pozbędzie się starego towaru, tym szybciej kupi nowy i dystrybutor zarobi. No ale może są jakieś umowy między hurtownią i dystrybutorem, które te ceny minimalne ustalają. Niestety nie posiadam na ten temat informacji.

Druga rzecz, to określenie "detalistka". Mówię teraz za siebie, ale parę dziewczyn w Polsce ma kolekcje rozmiarów podobnych do mojego, a nawet większe. W chwili obecnej posiadam 734 kolorowe lakiery + jakieś 120 pod łóżkiem, których od roku mam zamiar się pozbyć, a razem z topami, lakierami do stempli, odżywkami i innymi cudami mam w domu prawie 900 lakierów. Pokażcie mi salon kosmetyczny, który ma na stanie więcej lakierów niż ja. Lakierów Orly mam sztuk 54, wątpię, żeby dowolnie wybrany salon w mieście średniej wielkości miał więcej. Czy ktoś się dziwi, że się nie czuję jak detalistka? 

Na moich lakierach nie zarabiam, nie robię ludziom mani za pieniądze, chociaż bym mogła. Za wszystkie płacę sama, swoimi pieniędzmi. Nie rozumiem dlaczego mam za lakier płacić więcej niż salon kosmetyczny, który na tej jednej, kupionej ze zniżką butelce będzie zarabiał i nie tylko zwróci się mu wydatek, ale zarobi jeszcze na kilka kolejnych butelek. Dla wszystkich lakieromaniaczek jest jasne, że gdyby cena butelki była niższa, to kupowałybyśmy ich więcej. Nie rozumiem dlaczego dystrybutorzy/hurtownie tego nie widzą. Zamiast zarabiać na nas sprzedając taniej, za to więcej, tworzą sytuację, w której szukamy tanich zamienników, robimy zakupy za granicą lub wymieniamy się lakierami między sobą, a oni nie zarabiają na nas ani grosza.

Już kilkakrotnie trafiłam w Internecie na hurtownie lakierów Orly, Zoya czy O.P.I., które prowadzą politykę wyższych cen dla detalistów, a niższych dla osób prowadzących działalność. Może ktoś wie czy w Polsce jest jakieś prawo nakazujące takie dziwne sztuki? W dodatku w prawie każdej takiej hurtowni ceny lakierów, to jedna wielka tajemnica. Dostępne dopiero po zalogowaniu, przy czym oczywiście podczas rejestracji musisz się określić czy masz działalność. Dzięki temu detalistki nie dowiedzą się jak bardzo przepłacają. Nie czarujmy się, za zniżki dla salonów ktoś musi zapłacić.

Żeby było bardziej denerwująco, to takiego dziwowiska nie spotkałam w sklepach zagranicznych. Tam mnie nigdy nikt nie pytał czy prowadzę działalność związaną z lakierami. Kupuję lakiery i już. Taki Trans Design może sprzedawać Orly po 4,25$ lub 5$ za butelkę (czyli na nasze 14-17 zł, w zależności od kursu dolara). I jeszcze na tym zarabia i sklep i dystrybutor Orly. Wiadomo, że u nas trzeba jeszcze doliczyć przesyłkę, ale nawet z nią cena 39 zł (za niektóre Orly np. w sklepie orlybeauty), to cena grubo przesadzona. W dodatku za granicą jeżeli już są jakieś zniżki, to za liczbę kupionych lakierów: im więcej, tym taniej, a nie z automatu dla salonów (przynajmniej ja o tym nie słyszałam). I takie coś rozumiem. 

Mam wrażenie, że połowy denerwujących rzeczy nie napisałam. 

Na początku tej epistoły zaznaczyłam, że to jest tylko mój punkt widzenia i o tym pamiętajcie. Pisząc to wszystko nie chciałam nikogo atakować, jedynie zwrócić uwagę na parę niezrozumiałych przeze mnie rzeczy i mam nadzieję, że tak to wszyscy odbiorą. Nie mam pojęcia jak wyglądają umowy między firmami, statusy prawne hurtowni i inne rzeczy, o których nawet nie pomyślałam, a które mają wpływ na ten stan rzeczy. Może Wy wiecie? Mam nadzieję, że podzielicie się ze mną i resztą dziewczyn swoim punktem widzenia i tym co Was denerwuje. 


sobota, 25 stycznia 2014

Ciapki w ciapki

Nie mam pomysłu jak dzisiaj do Was zagaić, więc przejdę od razu do rzeczy, czyli mani ;p
Na kciuku i palcu serdecznym widać dwie warstwy Orly Intergalactic Space z kolekcji Galaxy FX, przykryte jedną warstwą Poshe. Pozostałe paznokcie pomalowałam dwoma warstwami Colour Alike 491 Kamlot z serii PZN. Dołożyłam na to ciapki Intergalactic Space i czarnej farby akrylowej, a wzór utrwaliłam topem. Całkiem ciekawie wygląda taka zglitterowana panterka, nie sądzicie? ;)









 Zdjęcia przy zachmurzonym niebie