piątek, 28 lutego 2014

Golden Rose Galaxy nr 13

Ostatni dzień lutego i ostatnia notka z recenzją. Mówiłam, że luty minie pod znakiem recenzowania ;)

Seria Galaxy to "teksturowe lakiery z drobinkami brokatu o różnym efekcie wizualnym". Butelki mają pojemność 10,3 ml i w sklepie internetowym Golden Rose kosztują 12,90 zł.

Golden Rose Galaxy nr 13 składa się z transparentnej różowej bazy, drobinek grubością przypominających mi zmieloną sól morską, holograficznych granatowych pasków ciętej folii oraz holograficznych złotych kropek i niewielkich sześciokątów. Ciętą folię dodano moim zdaniem po to, żeby Chilli miała na co marudzić ;p 
Zdecydowanie jest to lakier do layeringu, chociaż Sabb twierdzi, że sam też się sprawdza. Nie wiem, tak go nie używałam, bo  nie lubię różu na moich paznokciach ;p Dobrze się nim operuje i nie ma problemów z równomiernym rozłożeniem drobinek. Tylko ta niby sól, która chyba ma dawać efekt piaskowego wykończenia lubi robić paznokciowi nierówną krawędź. 
Schnie w przyzwoitym czasie dając nierówną powierzchnię. Moim zdaniem porządna warstwa bezbarwnego topu zdecydowanie mu pomaga. Zmywa się nieźle, sześciokąty trochę się ociągają z opuszczeniem paznokci, ale nie ma tragedii ;)

1 warstwa Catrice nr 380 Forget-Me-Not! + 1 warstwa Golden Rose Galaxy nr 13 + top



 1 warstwa Colour Alike - Typografia - L + 1 warstwa Golden Rose Galaxy nr 13 + top



1 warstwa Colour Alike - Typografia - G + 1 warstwa Golden Rose Galaxy nr 13 + top



czwartek, 27 lutego 2014

Golden Rose Galaxy nr 25

Pora wrócić do recenzowania lakierów z serii Golden Rose Galaxy.

Cała seria Galaxy to "teksturowe lakiery z drobinkami brokatu o różnym efekcie wizualnym". Butelki mają pojemność 10,3 ml i w internetowym sklepie Golden Rose kosztują 12,90 zł.


Golden Rose Galaxy nr 25 to bezbarwna baza w której pływa różowy pyłek, czerwone kropeczki, białe kropeczki, małe białe i różowe sześciokąty, trochę większe czerwone sześciokąty i kawałki czegoś, co przypomina potłuczone lusterko. Szczerze mówiąc nie wiem po co dodano te "szkiełka", wyglądają jak coś z innej bajki, ale na szczęście nie ma ich zbyt dużo i specjalnie nie przeszkadzają.
Lakier jest typowym ozdobnym topem i nie próbowałam nawet jak wygląda samodzielnie ;p Nakłada się go dobrze, małe drobinki rozkładają się w miarę równomiernie, natomiast większe trochę niechętnie zostają na paznokciu. Schnie w normie. Zmywa się dobrze. Przyzwoity top do layeringu. Moim zdaniem wymaga warstwy bezbarwnego topu dla wyrównania.



 2 warstwy China Glaze - Specialty - Snow +  1 warstwa Golden Rose - Galaxy - nr 25 + top




2 warstwy Morgan Taylor - Reds Collection - Truth or Dare1 warstwa Golden Rose - Galaxy - nr 25 + top




2 warstwy Wibo - Express growth - 3301 warstwa Golden Rose - Galaxy - nr 25 + top





wtorek, 25 lutego 2014

Zakupy w Internecie

Dzisiaj będzie notka bez zdjęć z samym pisaniem i to w dużych ilościach ;p 

Wczoraj przy okazji recenzji ćwieków z Born Pretty Store Aleksandra zadała mi pytanie dotyczące płatności w sklepie oraz kursu wymiany walut. Jak zwykle w takich wypadkach moja mózgownica zaczęła kombinować i pomyślałam, że może przydałby się post na temat zakupów w Internecie, bo wiem, że są osoby, które boją się ich jak ognia, głównie dlatego, że nie bardzo wiedzą jak to ogarnąć. Ten post jest właśnie dla nich :) 
Starzy zakupowi wyjadacze mogą go pominąć albo przeczytać i podpowiedzieć mi o czym zapomniałam napisać ;)

Zakupy w polskich sklepach internetowych nie są przesadnie skomplikowane, ale i tak o nich wspomnę. 
Żeby robić zakupy na rodzimym rynku wystarczy konto bankowe, w wielu przypadkach nie trzeba mieć nawet dostępu do banku przez Internet, wystarczą zwykłe, staromodne, papierowe przelewy. 
Sklepy mamy różne, niektóre wymagają rejestracji przez zakupami (i wtedy nie ma przebacz, trzeba założyć konto), a inne rejestracji nie wymagają. Ja prawie zawsze i tak zakładam w sklepie konto, ponieważ mogę śledzić jak zmienia się status mojego zamówienia (nie wszystkie sklepy wysyłają maile ze zmianą statusu). 
Zakupy w polskich sklepach są w zasadzie bardzo bezpieczne, jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby zamówienie do mnie nie doszło. Trzeba tylko uzbroić się w cierpliwość, bo cała akcja od złożenia zamówienia, do otrzymania przesyłki może trwać nawet ponad tydzień. Dlaczego? Jeżeli płacicie przelewem musi on przejść przez dwa banki, w sprzyjających warunkach trwa to dzień (dużo zależy od godziny, w której wysyłacie przelew). Ktoś w sklepie musi odnotować, że przelew doszedł i pchnąć dalej. Jak sklep się interesuje i sprawdza konto kilka razy dziennie, to jest szansa na szybką reakcję, niestety niektóre sklepy nie mają takie zwyczaju. Jak już paczka zostanie wysłana to zostaje nam tylko czekać na to, co wykombinuje kurier lub Poczta Polska. Ten temat pominę milczeniem, bo zrobiłaby się epopeja na temat funkcjonowania niektórych firm i instytucji.
Jeżeli boicie się, że sklep jest nierzetelny (no po prostu wygląda podejrzanie) i może zgarnąć kasę, a towaru nie wysłać, to możecie wybrać opcję przesyłki za pobraniem (większość sklepów ma taką możliwość). Plusem takiego rozwiązania jest zaoszczędzenie kilku dni, ponieważ towar wysyłany jest bez oczekiwania na przelew. Minusem jest za to wyższa cena przesyłki, ponieważ kurier lub poczta biorą prowizję za operowanie kasą. 
Oczywiście w polskich sklepach można płacić nie tylko przelewami, ale o innych formach płatności będę pisać przy okazji zakupów zagranicznych, a zasady i u nas i tam są takie same.

Zagraniczne zakupy internetowe są już trochę bardziej skomplikowane, ale nie jest to coś wymagającego tytułu naukowego ;) Tu niestety konto w banku nie wystarczy, potrzebne będzie konto PayPal i/lub karta Master Card lub Visa z możliwością płacenia przez Internet. O koncie PayPal będę jeszcze pisać. Czy Wasza karta ma możliwość płacenia przez Internet nie mam pojęcia. Banki wprowadzają coraz to nowe produkty i jak się człowiek tym nie interesuje, to trudno nadążyć. Kiedyś obiło mi się o uszy, że kartami z wypukłym numerem można płacić w necie, ale najlepiej spytać w banku. 
Żeby zrobić zakupy w zagranicznym sklepie potrzebna jest minimalna znajomość angielskiego, jeżeli nie przespaliście w szkole wszystkich lekcji angielskiego, to raczej dacie radę ;) Zawsze można pomóc sobie translatorem google ;p 
Zanim zaczniecie wrzucać rzeczy do koszyka najlepiej sprawdzić, czy sklep wysyła "worldwide", czyli na cały świat. Jeżeli wysyła, to najlepiej założyć sobie w sklepie konto i hajda na zakupy ;> 
Jak już macie nawrzucane do "basketa" towary przychodzi pora na złożenie zamówienia. Najczęściej trzeba kliknąć gdzieś na stronie w "cart" i lecieć po kolei z wypełnianiem okienek. Gdzieś tam po drodze trzeba wybrać opcję zapłaty (najczęściej PayPal lub bezpośrednio karta, rzadko zdarzają się odpowiedniki naszych Dotpayów, w których i tak trzeba płacić kartą), z całego  serca polecam PayPal, później wytłumaczę dlaczego. Na pewno nie znajdziecie tam miejsca na przelew. Ja przynajmniej jeszcze nie trafiłam na taki zagraniczny sklep. W przypadku wybrania PayPala po potwierdzeniu zamówienia wywala na odpowiednią stronę paypalową, gdzie trzeba się zalogować i potwierdzić płatność. 

Zanim przejdę dalej do opisywania operacji płatniczych i innych cudów zatrzymam się jeszcze przy składaniu zamówienia i wybieraniu opcji przesyłki. Przede wszystkim przygotujcie się na to, że czasem przesyłka kosztuje dużo. Czasem drugie tyle co towar. Głowa i serce się buntują, ale zanim zrezygnujecie z zakupów policzcie sobie ile Was będzie całość kosztować i może trochę się uspokoicie. Bardzo często okazuje się, że towar był na tyle tani, że nawet razem z przesyłką nie jest źle. Ale zanim nie przełożycie sobie tego na złotówki, to jakoś człowiek tego nie widzi (przynajmniej ja nie widzę). Oczywiście, żeby sobie przełożyć na nasze trzeba znać kurs dolara i pomnożyć cenę ze sklepu przez ten kurs, od jakiegoś czasu waha się on w okolicy 3 zł, ja lubię sobie zakładać 3,33 zł (fajna liczba, poza tym później się okazuje, że bank i tak naliczał więcej niż NBP pokazuje, więc nie mam niemiłej niespodzianki). 
Jak już przeżyjecie cenę przesyłki warto zastanowić się którą opcję wybrać. Najtańsza jest zawsze opcją bez śledzenia. Z mojego doświadczenia powinno dojść, ale równie dobrze może się po drodze zgubić i nie dojść nigdy. Wszystkie przesyłki z "trackingiem" są droższe i to nawet bardzo, ale za to dochodzą. Którą przesyłkę wybierzecie zależy już tylko od Was.
Czasem człowiekowi się uda trafić na sklep z darmową wysyłką na cały świat i zastanawia się czy dobrze zrozumiał. Owszem dobrze zrozumiał, ale trzeba pamiętać, że jest to wysyłka najtańsza, czyli nieśledzona, a jej cena jest wliczona w cenę towaru. Pamiętajcie, sklep i tak na Was zarobi ;)

Pora na przybliżenie rzeczy bez której nie wyobrażam sobie zakupów, czyli konta PayPal. Najpierw trzeba się tam zarejestrować, czyli założyć konto (prawy górny róg) wpisując w okienka odpowiednie rzeczy. Swoje konto założyłam ładnych parę lat temu i szczegółów nie pamiętam, ale nie było to nic skomplikowanego. 
Jak już macie konto, to przydałoby się dołożyć mu środków. Można to zrobić na kilka sposobów. 
Jeżeli chcecie jak najszybciej mieć możliwość płacenia, to możecie do konta dodać kartę (w zakładce "Profil".). Wpisujecie tam odpowiednie dane, a system PayPal z tego co pamiętam wysyła do banku żądanie zapłaty na jakąś symboliczną kwotę. Jeżeli wszystko jest wpisane jak należy, to na koncie PayPal pojawia się ta kwota, później możecie spokojnie ją wydać. Tak przynajmniej było kilka lat temu. Jak już karta jest zatwierdzona, to można płacić. PayPal automatycznie przy każdych zakupach pobiera wtedy kwotę z karty i nie obciąża nas żadnymi dodatkowymi opłatami. Bank obsługujący kartę też nie.
Z tego co widziałam do konta PayPal można też dodać rachunek bankowy, ale tego nie robiłam, więc nie wiem na jakiej zasadzie to działa i jakie dokładnie daje możliwości (nie interesowałam się).

Edit:
Zygzak podpowiada:
"paypal połączony z kartą ma tą wade, że jak ci ktoś rąbnie hasło mogą cie okraść do limitu karty.
paypal połączony z rachunkiem zasila się przelewem (błyskawiczny to 5-10 minut). nadwyżka kasy zostaje na rachunku paypal lub można ja przelać z powrotem. zaleta: mogą ci ukraść tylko tyle ile masz na rachunku palpal.
jest to dość ważne bo nieststy kradzieże haseł mogą się przytrafić."
Dzięki :)

Edit:
szczebrzeszynia:
"Sztuczka do Paypala- można wykupić w banku dodatkową wirtualną kartę (czasem zwaną internetową), która ma wszystkie numery i zachowuje się jak zwykła karta, tylko nie istnieje fizycznie i jest do płacenia wyłącznie w internecie. Taka karta dostaje własny numer konta rozliczeniowego w żaden sposób nie związanego z głównym rachunkiem i żeby nią zapłacić, trzeba najpierw doładować jej konto przez przelew wewnętrzny między kontami- czyli w sumie jest to taka karta przedpłacona. Taką kartę podpina się do Paypala i nawet jak ktoś rąbnie numery, to nie ma czego sczyścić. W ING taka karta kosztuje chyba koło 20 zł na dwa lata, nie można na niej zrobić długu i można ustawić limity wydatków, używam jej już chyba 8 rok i jestem bardzo zadowolona z bezpieczeństwa jakie mi daje. Podejrzewam, że inne banki mogą mieć coś podobnego w swojej ofercie. 

Poza tym sugeruję ustawić limity wydatków na kartach jeśli jest tylko taka możliwość- nie sądzę, żeby komuś były często potrzebne większe niż 500 zł dziennie płacone kartą, a nawet jeśli chce się coś kupić więcej, to zawsze można limit zmienić. W ten sposób nawet jeśli ktoś dorwie numery, minimalizuje się straty."

Dzięki za informacje :)

Jeśli nie macie karty, to i tak możecie używać PayPala. Wystarczy kliknąć w zakładkę "Dodaj środki" i wybrać jedną z dwóch możliwości: dodania środków w kilka dni (czasem używam) i dodania środków błyskawicznie (nie używam, bo na liście banków, z którymi można zastosować ten manewr nie ma mojego malutkiego banku ;p). Dodanie środków w kilka dni, to nic innego jak zrobienie zwykłego przelewu z naszego banku na wskazane na tej stronie namiary. Robiłam tę operację wczoraj (około godziny 13) i dzisiaj o pierwszej w nocy dostałam maila, że środki mam już na koncie, więc dla mnie błyskawica ;) No ale czasem trwa to odrobinę dłużej, zwłaszcza jak zahaczy się o weekend.
A jak to jest z tym płaceniem przez PayPal? Tak jak pisałam wyżej: ze strony sklepu zawsze przekierowuje nas na stronę PayPal, gdzie trzeba się tylko zalogować i zatwierdzić płatność. PayPal nie pobiera od nas pieniędzy za to, koszty operacji z tego co się orientuję płaci sklep. Kurs wymiany walut ustala PayPal. Wygląda to tak, że mamy kasę na koncie w złotówkach, płacimy w sklepie w dolarach, a po drodze to PayPal zamienia nam kasę po swoim kursie. Jeżeli na koncie nie mamy nic i PayPal musi zabrać nam pieniądze z karty, to wysyła do banku kwotę po przeliczeniu w złotówkach, więc w dalszym ciągu jest to kurs PayPal. Na stronie PayPala można sprawdzić ile on wynosi, ale prawdę mówiąc jak robię zakupy to i tak ten kurs jest o kilka groszy inny. Przy okazji wspomnę, że jeżeli nie płacicie PayPalem, tylko bezpośrednio kartą, to kurs wymiany ustala automatycznie bank.

Edit:
MANIA w świecie lakierów (Lakierowa Mania Mani) podpowiada:
"Przy płatnością kartą kredytową warto też zwrócić uwagę jaką walutę obsługuje nasz bank/ na jaką mamy umowę, w przeciwnym razie do kwoty transakcji doliczany jest procent (ok. 3-7%) za przewalutowanie (mBank np obsługuje euro i przy płatności w dolarach przewalutowuje ze doków na euro i dopiero z euro na złotówki, pobierając ekstra 3%). W dniu transakcji blokowane są środki z kursu bieżącego, ale faktyczna kwota płatność następuje w dniu księgowania czyli jakieś 4 dni później." 

Plusem płacenia przez PayPal czy kartę (również w polskich sklepach) jest to, że sklep otrzymuje nasze pieniące prawie natychmiast (od kilku sekund do kilku minut). Za to PayPal ma jedną wielką zaletę przez co korzystanie z niego jest o wiele bezpieczniejsze niż korzystanie z karty. W razie zgubienia się przesyłki po drodze można zgłosić problem z transakcją i odzyskać pieniądze! O ile pamiętam byłam zmuszona co najmniej trzykrotnie stosować tą opcję i za każdym razem odzyskiwałam kasę :D Coś pięknego, bo nie trzeba nic udowadniać, zgłaszać się na policję i wyczyniać inne cuda. Jedyne co trzeba, to uzbroić się w cierpliwość, bo przy tej procedurze obowiązują pewne terminy i sklep od którego chcemy pieniądze odzyskać musi mieć czas na ewentualną odpowiedź. Niestety niektóre sklepy nie potrafią znieść klientów ośmielających się wyciągać od nich kasę i dają bana, raz mi się to zdarzyło, możecie przeczytać tę historię TUTAJ.

Cło, spotka nas to szczęście czy nie? O wspomnieniu o cle musiała przypomnieć mi Ali, bo nigdy o nim nie pamiętam ;p Najbliżej płacenia cła byłam, gdy Urząd Celny poprosił mnie o przesłanie dokumentacji z zakupów na Harlow&Co. Dokumenty przesłałam (screen ze strony sklepu z zamówieniem i potwierdzenie płatności z PayPala) i kilka dni później dostałam przesyłkę bez konieczności dopłacania.
To jak to jest z tym cłem?
Przede wszystkim kupując w sklepie z terenu Unii Europejskiej cła się nigdy nie płaci.
Zakupy spoza UE mogą być objęte cłem w pewnych przypadkach. Z tego co kiedyś czytałam cło można zapłacić za towary o większej wartości, przy czym ta większa wartość to wg niektórych źródeł już powyżej 20 euro, podczas gdy na stronie jednego z UC przeczytałam niedawno, że jest to powyżej 150 euro. Gdzieś przeczytałam, że koszt wysyłki trzeba do wartości przesyłki doliczyć. Jako, że moje paczki bywają dosyć kosztowne, a nie płaciłam nigdy cła, to w te 20 euro nie wierzę. Zwolnienia z cła nie stosuje się do niektórych towarów, np. alkoholu, perfum i tytoniu.
Z mojego doświadczenia wynika, że cło naliczają bardzo rzadko, jeżeli już, to przy dużych zbiorowych zakupach o wysokiej wartości.

Edit:
Ania - Kokardi.pl / Made by Ania mi właśnie wyjaśniła, że:
"przede wszystkim to w zakupach kosmetyków nie cło jest istotne, a VAT ;) bo cła na kosmetyki nie ma wcale (a na inne produkty zazwyczaj wynosi parę procent, więc niewiele), za to VAT mogą doliczyć nawet do zamówienia za 1e i jest to 23% od wartości zamówienia ORAZ wartości wysyłki".
Dzięki Aniu :)

Edit:
MANIA w świecie lakierów (Lakierowa Mania Mani) dodała jeszcze:
Warto też zauważyć, że korzystając z wysyłki za pośrednictwem firmy kurierskiej Vat zapłacimy na milion procent, ale dotyczy to przesyłek spoza UE.
Dzięki :)

Ja za to przypomnę, że w UE wszystkie ceny w sklepach zawierają VAT, skąd takie różnicy przy kupowaniu.

I to by było z grubsza tyle co trzeba wiedzieć. Na jeden raz to dużo informacji, ale powolutku każdy da radę to ogarnąć. Jeżeli kuszą Was rzeczy z zagranicy, to nie poddawajcie się i próbujcie.

Mam nadzieję, że notka przyda się chociaż jednej osobie i ktoś doczytał moje wypociny do końca ;P Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania lub uwagi, to nie krępujcie się :)

Na koniec jeszcze kilka zagranicznych sklepów, w których robiłam zakupy:
TransDesign (kilkakrotnie bezproblemowo, paczka szła najczęściej tydzień, coś mi się kołacze po głowie, że jedna szła o wiele dłużej, ale chyba doszła w końcu)
Bundle Monster (kilkakrotnie bezproblemowo, paczki dochodziły w granicach dwóch tygodniu)
MoYou (zamawiałam raz, zapomnieli spakować jedną płytkę, później zwlekali z reakcją na moje maile, ale w końcu oddali sami z siebie kasę; przesyłkę wybrałam śledzoną, okazało się, że był to kurier i paczka doszła w kilka dni, o ile pamiętam 3)
RoseRoseShop (kilka razy bez problemów, przy ostatnim zamówieniu nie spakowali jednego produktu, ale udało się kasę dosyć szybko odzyskać; jak większość przesyłek z Azji paczki dochodziły w 2-3 tygodnie)
Llarowe (raz bezproblemowo, a raz nakręcili tak, że zaczęłam ich podejrzewać o próbę przekrętu, ale dzięki PayPalowi kasę odzyskałam)
Cheeky (zamawiałam raz, doszło bez problemów)
Harlow&Co (dwa razy bezproblemowo, za trzecim brałam udział w zakupach robionych przez Yasinisi i firma się zbiesiła, ale dzięki PayPalowi kasa została odzyskana)
Więcej sklepów nie pamiętam, za wszystkie serdecznie żałuję... tfuuu już mi się wszystko myli XD

Yasinisi poleca:
"Ja dorzuciłabym jeszcze sklep Head2Toe. Korzystałam kilkakrotnie, zawsze bezproblemowo.. Ceny lakierów bardzo przyjemne, tylko wysyłka ostatnio trochę podrożała :("

poniedziałek, 24 lutego 2014

Dorwałam się do ćwieków

Ćwieki na paznokciach od jakiegoś czasu stały się popularne i podoba mi się ta moda (z małymi wyjątkami). Nawet jakieś kwadratowe plączą mi się po domu, ale zawsze gdy chciałam zakupić więcej, to trafiałam na zniechęcające ceny. Może nie były one specjalnie wysokie, ale za to jak na mój gust za takie kwoty należałoby się więcej towaru ;)

Okazuje się jednak, że można kupić całą masę ćwieków za niecałe dwa dolary (akurat jest promocja). Taka przyjemna dla portfela cena jest aktualnie w  Born Pretty Store, a dokładniej w TYM miejscu. Chyba przyznacie, że 6,50 zł za 500 sztuk, to cena bardzo przyzwoita, nawet bez promocji niecałe 4$ też kieszeni nie urywają ;)
Born Pretty Store w dziale nail art znajdziecie nie tylko takie blaszki, widziałam tam również inne kształty i kolory, nic tylko wybierać. W dodatku sporo rzeczy jest teraz przeceniona. A nawet jak nie traficie na promocję, to zawsze możecie użyć przy zakupach kodu GHIQ10, który gwarantuje 10% rabaru ;>


Ćwieki przyszły do mnie w sympatycznej karuzeli, więc nie ma żadnego problemu z ich wyciąganiem podczas robienia mani. Były jeszcze zapakowane w folię, ale ponieważ poczta fachowo ją wymięła, to darowałam Wam ten widok ;)
Jak widać postawiłam na metalowe okrągłe ćwieki. Są one w dwóch kolorach: srebrnym i złotym. Są one w trzech rozmiarach: 1,2 mm, 2 mm i 3 mm.


Blaszki są ładnie i estetycznie wykonane, nie ma się do czego przyczepić. Najlepiej mocować je na mokry lakier lub kroplę bezbarwnego topu, a następnie utrwalić je co najmniej jedną warstwą topu. Trzeba na nie trochę uważać, bo top lubi się z nich ścierać i wtedy mogą tracić przyczepność. Dlatego ja lubię pod dniu dołożyć drugą warstwę topu, tak na wszelki wypadek. W czynnościach codziennych wcale nie przeszkadzają, bo ładnie przylegają do płytki i o nich nie zahaczają.
Ćwieki dają sporo możliwości, wystarczy tylko uruchomić fantazję. Jestem pewna, że pokażę Wam je jeszcze kilka razy w akcji ;)

Tym razem postawiłam na prostotę. Zamocowałam je na wybranych paznokciach na mokrym lakierze i utrwaliłam topem. Lakier, którego użyłam to Jessica 756 Blue Aria z kolekcji A Night At The Opera. Do pełnego krycia potrzebowałam dwóch warstw.











Nie zapomnijcie, że cały czas działa kod rabatowy na zniżkę przy zakupach w sklepie Born Pretty Store. Przy zakupach wystarczy w odpowiednie okienko wpisać GHIQ10, by otrzymać 10% rabat.
Z tego co się zorientowałam kod nie działa przy zakupach z już obniżoną ceną :)

sobota, 22 lutego 2014

Ostatkowo

Jakoś karnawałowo-ostatkowo mi się w tym poście zrobiło, chociaż ani karnawał, ani ostatki mnie nie interesują ;) Ale wczoraj naszło mnie pierwszy raz w życiu na zrobienie oponek i nie postanowiłam uczcić to zdjęciem. Tymi "ręcami" robiłam ;) Mani stanął na wysokości zadania, bo wytrzymał wyrabianie ciasta i inne sztuki.
Mani nie jest może specjalnie skomplikowany, ale za to efektowny i w sam raz na karnawał. Ciemna zieleń to dwie warstwy Models Own Emerald Black z serii Beetle Juice. Glitter to piękny Golden Rose Galaxy nr 19, który pokazywałam solo TUTAJ. Całość wyrównana warstwą Poshe.







Zdjęcia w słońcu




Zdjęcia w sztucznym świetle


piątek, 21 lutego 2014

Zuzia przejmuje dowodzenie

Cześć koleżanki Kotki!


Dzisiaj piszę ja, Zuzanna. Kaśka pół dnia spędziła w kuchni. Mówi, że stopy jej zaraz odpadną i nie ma zamiaru dzisiaj nic więcej robić, więc skorzystałam z okazji żeby przejąć władzę nad blogiem. Mwahahaha...
Niedawno był dzień kota i razem z Kaśką spędziłyśmy dzień w łóżku świętując go przez lenienie się i oglądanie seriali. To znaczy ona oglądała, a ja spałam. A w przerwach w spaniu jadłam, bo Kaśka uczciła mnie smaczną puszeczką i jeszcze mięskiem na surowo om nom nom... W każdym razie Kaśka coś tam mamrotała, że fajnie by było dodać posta z kocią, ale w końcu się tak rozleniwiła, że nic z tego nie wyszło. No to sama postanowiłam dodać posta o sobie, bo w końcu ktoś powinien mnie uczcić ;p
U mnie nic nowego, zadomowiłam się już całkiem i po cichu przejmuję władzę. Całkiem mi się tu podoba, dostaję dobre jedzenie dla kotów, a nie jakieś odpadki i żarcie dla psów O.o Mam już swój fotel, a łóżkiem się podzieliłam z Kaśką, chociaż kto wie, może kiedyś ją z niego wykopię. Ludzie są całkiem mili, co prawda za często usiłują mnie zwalać ze stołu i ciągle by mnie nosili i przytulali, ale ja się nie daję. Wolę jeździć na ich ramionach, całkiem ciekawe mam stamtąd widoki ;) W ogóle fajnie jest, mam dużo zabawek i pełno papierów do obgryzania :D
Dobra, dobra, koniec tego gadania, pora na moje fotki, bo wiem, że na nie czekacie :>

 Prawda, że mam śliczne wąsiki? :>

 Wiem, że wszyscy zachwycają się moim pięknym nosem, więc macie zbliżenie ;P

 Nawet podczas snu udowadniam jaka jestem giętka ;)

 Też Wam się spać zachciało?

Adin, dwa, tri, czetyrie... spójrzcie mi głęboko w oczy... i dajcie coś smacznego do jedzenia...

 Fuuuuj lakiery, nie cierpię tego smrodu, a feee...

 Nie ma to jak papier do żucia.

 O, ludziowa wyżerka, co my tu mamy...

 snif, snif... eee tego się nie da pić, może chociaż jedzenie dobre...

 ... eee jakieś takie...

 I co z tego, że ładnie ze mną to żarcie wygląda, jak głodna chodzę ;_;

 Życie kota jest ciężkie...

... całe dobre jedzenie znowu zamknięte w szafce ;_;

Oj, smutno mi się zrobiło. Idę do Kaśki pomiałczeć, może mi jakiegoś suszka sypnie :>
Jestem pewna, że się Wam moja notka podobała ;p Nie zapomnijcie powiedzieć Kaście, żeby mi więcej zdjęć robiła, bo ona nic tylko paznokcie i te śmierdzące lakiery pstryka. Po co to komu? O.o

Miziam Was ogonkiem serdecznie.

Zuzia <3