sobota, 11 lipca 2015

Mistero Milano ~ Borgogna

[PL]
Dzisiaj recenzja kolejnego lakieru Mistero Milano. Będzie to lakier numer 8671 - Borgogna czyli Woodbine, który można znaleźć TUTAJ.

[ENG]
Today I'm back with another Mistero Milano review. This time it's nr 8671 - Borgogna/Woodbine, which you can find HERE.

Zdjęcie w słońcu

Dla przypomnienia:

"Lakiery do paznokci linii SENSUALE to najnowocześniejsza technologia zamknięta w pięknym opakowaniu. Nowatorska nanotechnologia zawarta w lakierach zapewnia ultraszybki czas schnięcia oraz maksymalną trwałość do 5 dni bez odprysków i pęknięć. Nowoczesna samopoziomująca formuła gwarantuje, iż lakiery do paznokci SENSUALE nie pozostawiają smug, a nakładanie ich jest czystą przyjemnością. Intensywny pigment gwarantuje, iż jedna warstwa lakieru w pełni kryje naturalną płytkę paznokcia, a efekt połysku jest olśniewający. Dzięki zastosowaniu nanocząsteczek usunięcie lakieru jest bardzo łatwe i szybkie, a lakier nie pozostawia przebarwień na naturalnej płytce. Paleta lakierów SENSUALE jest idealnym uzupełnieniem linii lakierów hybrydowych PERMANENTE UV, kolory obu linii tworzą jednolitą gamę barw. Lakiery SENSUALE są w pełni bezpieczne dla zdrowia, dzięki formule ECO nie zawierają substancji szkodliwych takich jak: Toluen, Formaldehyd, DBP."

Pojemność 11 ml, cena 16,90 zł.

/Polish only - promotional information taken from the company's website./

Zdjęcie w słońcu

[PL]
Zacznę od tego, że na testowanie wybrałam sobie jeden z gorszych okresów do malowania paznokci, czyli falę ponad trzydziestostopniowych upałów. Do tego okazało się, że Borgogna to żelek, a z żelkami się za bardzo nie lubię. Tzn. podobają mi się, a owszem, ale z nakładaniem ich równą warstwą mam przeważnie problemy i to duże.
Jak już wspomniałam Woodbine to żelek i w sumie jak na żelek ma całkiem ładne krycie. Co z tego, skoro po nałożeniu go w dwóch grubszych warstwach okazało się, że okropnie mi zbąblował. Stwierdziłam, że to niemożliwe, żeby lakier aż tak się różnił od miętowego poprzednika i stwierdziłam, że to musi być wina upału. Stosowanie od wielu lat porządnych topów wysuszających sprawiło, że nigdy nie muszę się o takie sprawy martwić, ale przecież do recenzji musiałam sprawdzić jak lakier wysycha samodzielnie. Wsadziłam zatem butelkę do lodówki, zmazałam bąble i zabrałam się za powtórne malowanie, tym razem cieńszymi warstwami. Efekt był o wiele lepszy, co prawda ze dwa malutkie bąbelki się pojawiły, ale paznokcie malowałam w gorącym pomieszczeniu, a nie w lodówce, więc to może być wina upału.

[ENG]
I'll start by saying that I chose one of the worst times for nail painting - a heat wave with temperatures above 30C. Then it turned out that Borgogna is a jelly, and jellies and I don't go together. I mean, I like them, sure, but I have problems with applying them evenly. Big problems. Like I mentioned, Woodbine is a jelly, with a decent coverage for a jelly. Only after applying two thicker layers I discovered that it bubbled like hell. I decided it's impossible for the polish to be so different in this matter from its mint predecessor, which meant it's the temperature's fault. I've been using good fast-drying top coats for years now, which means I don't usually have to worry about bubbles, but for the sake of this review I wanted to see how's the drying time without the top coat. I put the bottle into the fridge, removed the bubbled nail polish and tried again, this time using thinner layers. The result was much better, not counting two tiny bubbles, but then again, I was painting them in a room without AC, not in the fridge, so it's probably the temperature's fault again.
 
Zdjęcie w słońcu

[PL]
Malowanie skończyłam na trzech warstwach. W domu paznokcie wyglądały na przyzwoicie pomalowane, więc poczekałam aż wyschną (wyschły całkiem szybko), złapałam za aparat i poszłam na balkon robić zdjęcia. No i kochane ostre słoneczko pokazało prawdę o moim malowaniu paznokci. Ups. Może nie wszyscy zwracają uwagę na takie rzeczy, ale mi się rzuca w oczy, że tafla koloru jest jednak nierówna. Podziwiam osoby potrafiące "równo" malować żelkami.

[ENG]
I ended up with three coats. Inside my nails looked decently painted, so I waited for them to dry (which was pretty fast), then took my camera and went to the balcony to take some pictures. That's when dear blazing sun revealed the truth about my nail painting skills. Ooops. Maybe not everyone care about this stuff, but I can't help but notice that the color in uneven. I admire people who can get even coverage with jelly polishes.

 Zdjęcie w słońcu

[PL]
Mimo tych wszystkich problemów podoba mi się ten lakier bardzo. Ma piękny głęboki kolor, co doceniłam jeszcze bardziej po prawie dwóch tygodniach noszenia mięty ;p Wysychanie ma porządne, pięknie się błyszczy nawet bez topu, chociaż tak bym go nigdy nie nosiła, bo takie kolory lubią zostawiać ślady na papierach. Nałożony na odżywkę nie odbarwił mi paznokci. Nawet udało mi się go zmyć bez brudzenia sobie skorek, chociaż może mieć takie tendencje.

[ENG]
Even with all the troubles I had while painting, I really like this polish. After two weeks of wearing the mint one, I truly appreciate the dark, deep shade. It dries fast and it's shiny even without the top coat, but then again, normally I would never wear it without the top coat, since deep color like this are known to leave marks on documents. Applied with a nail conditioner as a base, it left my nail unstained. I even managed to remove it without getting my cuticles dirty, which often happens to me with dark polishes.

 Zdjęcie w cieniu

  Zdjęcie w cieniu

 Zdjęcie w cieniu

[PL]
Nie byłabym sobą, gdybym nie próbowała go ozdobić. Tym razem postawiłam na stemple. Wykonałam je  przy pomocy starego złotego lakieru Konad (dziwne, że jeszcze daje radę) i płytki Pueen 55. Żeby stemple nabrały więcej wymiaru pędzelkiem dołożyłam gdzieniegdzie trochę złotego Konada. Całość utrwaliłam topem Konad, który oczywiście musiał zbąblować >_> Ale nie ze mną te numery, na bąble najlepsza jest warstwa Poshe, którą oczywiście nałożyłam. 

[ENG]
I wouldn't be me if I didn't try some nail art. This time I decided on some stamping. I used my old golden Konad (it's a miracle it still works) and Pueen 55 plate. I added some more gold here and there with a nail brush. I finished with a layer of Konad top coat... which of course left me with some bubbling. But this time I dealt with those pesky bubbles using one layer of Poshe.










36 komentarzy:

  1. Ale ładnie!

    Bardzo lubię takie bordo. Kojarzy mi się z wyrafinowaną elegancją.

    Mam podobny odcień lakieru i chętnie go noszę, zwłaszcza zimą, kiedy mam nieopaloną skórę rąk i ciemne kolory fajnie z nią kontrastują. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja cały rok blada jestem, więc nie ograniczam się do zimy. Jako, że malowałam w upał cały czas miałam zdecydowanie czereśniowe skojarzenia ;>

      Usuń
  2. Bardzo ładny kolorek.
    Też nie potrafię malować żelkami.... Zawsze smug narobię, więc już nawet żelków nie kupuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się czasem zdarzy kupić, ale później przeważnie żałuję, bo ładne toto, a dogadać się z nimi nie idzie ;)

      Usuń
  3. Piękny, głęboki kolor. Bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo elegancki odcień ♥
    Na zdjęciach w słońcu nie jest idealny, ale na tych poniżej po prostu miodzio. Żelki są trudne do ogarnięcia, przyspażają trochę problemów ale czasami warto, efekt na pzanokciach może być piorunujący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się bardzo w cieniu podoba, w słońcu pewnie po czwartej warstwie byłoby idealnie, ale bez topu przyspieszającego wysychanie na cztery warstwy się jednak nie porywam ;)

      Usuń
  5. Ze złotem wygląda obłędnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. o łaa, co za kolor! obłędny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakie cudo! Kocham takie kolory na paznokciach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kocham prawie wszystkie kolory na paznokciach ;)

      Usuń
  8. Kolor świeżej jeszcze nie do końca wyschniętej krwi ;) Dla mnie zdecydowanie na jesień/zimę. Sama żelków nie lubię, więc rozumiem Twoje wściekanie się o jego równe krycie ;) A ostatecznie ze zdobieniem bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam miałam zdecydowanie czereśniowe skojarzenia, więc dla mnie na lato w sam raz ;>

      Usuń
  9. Ależ on ma głębię koloru! W słońcu widać, że gdzieniegdzie jest nierówno, ale i tak podziwiam! Ja z żelkami się nie dogaduję, u ciebie jest pięknie pomalowane.
    Ze złotem wygląda bardzo wyrafinowanie i elegancko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda jak dodatki mogą wszystko zmienić? Nieważne czy chodzi o sukienkę czy o lakier na paznokciach ;)

      Usuń
  10. Nie jest to moj kolor, ale wyglada super.

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam ciemne lakiery :)
    wiesz, że Sally Hansen Brick Wall jest chyba identycznym kolorem? I ma tą samą wątpliwą zaletę - żelowatość. Może to od koloru zależy?
    Niemniej bardzo piękny kolor, głęboki i elegancki, a złote zdobienie dobrałaś wspaniale!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Sally Hansen mam raczej mało wspólnego. Żelki ciemniejsze są dla mnie gorsze, na jasnych te miejsca, w których jest mniej lakieru nie rzucają się aż tak w oczy.

      Usuń
  12. Kolor cudowny. Czy sam, czy w zestawie ze złotym zdobieniem. Bardzo mi się podoba :)
    zooszkaa@blogspot.com zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że przypadł Ci do gustu :)

      Usuń
  13. piękny odcień i super gra ze złotem <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten lakier i do tego szminka w tym samym kolorze... ajjj, pragnę takiego połączenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że gdzieś mam podobną szminkę? ;>

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :) Każdy sprawia mi wielką radość i mobilizuje do dalszej pracy.
Jednocześnie proszę o nie umieszczanie w komentarzach zaproszeń na swoje blogi, rozdania i innych reklam. Wszelki spam zostanie usunięty, więc szkoda Waszego czasu.