środa, 17 lutego 2016

Zuziowym okiem

Łapka Koteczki!
Dzisiaj jest Światowy Dzień Kota, więc na blogu kociego świra musiał pojawić się kot lub koci mani.
Świr, czyli Kaśka, obecnie ma lenia, chociaż ona twierdzi, że ciężko pracuje. 
Dlatego kociego mani nie będzie. 
Ale będzie coś o wiele lepszego, czyli Wasza ulubiona Zuzia.
Kaśka ostatnio ciągle mówi, że chce się ze mną zamienić i to ja mam chodzić do pracy, 
a ona będzie w domu siedzieć i się obijać. 
No wiecie cooooo... przecież ja całymi dniami ciężko pracuję. 
Czuję się niedoceniona i muszę coś zrobić, żeby skończyć z tymi pomówieniami.
To wcale nieprawda, że tylko śpię i wołam o jedzenie. 
Sami popatrzcie jaka ostatnio jestem zarobiona.

 Zacznijmy od tego, że pomagam Kaśce w robieniu zdjęć na bloga. 
Przecież każdy wie, że butelka lakieru wygląda sto razy lepiej z kotem w tle.

 A tutaj sprawdzam czy Kaśka dobrze światło do zdjęć ustawiła.

 Jak każdy porządny kot dbam o przetwarzanie domowych odpadów.

 Urządzam darmowe koncerty kociej muzyki dla sąsiadów.

 Kibicuję człowiekom w nowych zaiteresowaniach. Nawet im kredki ząbkami próbuję ostrzyć.

 Sprawdzam czy ludziowe siedziska są w dobrej formie.

 Robię za ozdoby parapetowe.

Profesjonalnie pozuję do zdjęć, żeby było co na Instagrama dodawać.

 Sprawdzam stopień napalenia w piecu kaflowym i w razie potrzeby włączam alarm.

 Cierpliwie znoszę próby nowego aparatu fotograficznego.

 Dalej cierpliwie znoszę Kaśkę z aparatem.

 Nasłuchuję co w domu i u sąsiadów piszczy.

 Wypatruję zagrożeń w postaci much, biedronek i innych wielonożnych stworzeń.

 Przepowiadam przyszłość. 
Nie moja wina, że ludzie nie potrafią po kociemu i nie mam im jak tej wiedzy przekazać.

 Wprowadzam w domu spokój i relaks dając się podziwiać.

 Mam oko na wszystko. Wiadomo, że z góry lepiej widać.

 Pilnuję domu tak, że mysz się obok mnie nie prześliźnie.

Chyba nic więc dziwnego, że czasem muszę odpocząć po tych wszystkich ciężkich pracach.

A do tego wszystkiego właśnie napisałam posta. 
Może teraz w domu zrozumieją, że jestem bardzo zajętym kotem.
Pora się żegnać, muszę jeszcze sprawdzić miękkość poduszek zanim się ludzie spać położą.
Pozdrówcie swoje kociaki.

XOXO 
Zuzia

PS. Psy też pozdrówcie i powiedzcie, żeby się nie martwiły, bo ich święto będzie 1 lipca.
Ciekawe czy inne zwierzaki też mają swoje święta.

poniedziałek, 15 lutego 2016

Kocyk na zimę

Nie wiem jak u Was, ale u mnie zimy nie ma od dawna. Nie narzekam na to wcale, bo fanką zimy nie jestem i nigdy nie byłam, ale ten mani kojarzy mi się zdecydowanie zimowo. Może dlatego,  że gdy go robiłam zima akurat wyglądała jak zima. A może dlatego, że przez całe lata przykrywałam się kocem w identyczną kratę jak ta na paznokciach.
Mani zaczęłam od nałożenia odżywki Peggy Sage. Ciemne tło to dwie warstwy Oriflame ~The One~ Glimmering Pine. Stemplowałam lakierem Colour Alike ~ 19 B. a Fairy Forest używając płytki MoYou Hipster Collection - 05. Glimmering Pine kiepsko operowało się przy skórkach, za to Fairy Forest świetnie się stemplowało. Żeby było ciekawiej dołożyłam zielone cyrkonie, które jak zwykle zamontowałam na bezbarwnym lakierze. Mani utrwaliłam warstwą Poshe.














sobota, 13 lutego 2016

Po królewsku

Mani, który chcę Wam pokazać powstał w grudniu, więc bożonarodzeniowe skojarzenia są jak najbardziej na miejscu. Lubię takie mało skomplikowane mani przyciągające wzrok.
Czerwień to piękny China Glaze ~Wizard of Ooh Ahz~ Ruby Pumps. Do pełnego krycia potrzebowałam dwóch warstw. Złoto to Lacquistry ~ Amazeballz!. Pierwszą warstwę nałożyłam tradycyjnie pędzelkiem, drugą przy pomocy gąbki do makijażu. Później wymyśliłam, że ciekawiej będzie z cyrkoniami, więc zamontowałam je na trzeciej warstwie Amazeballz. Na zdjęciach mani z podwójną warstwą Poshe.










środa, 10 lutego 2016

Rybie łuski

Ostatni mani z naklejkami całopaznokciowymi z serii "nail patch french manucure". 
Tym razem na naklejki nałożyłam warstwę multichromowego pyłku od NeoNail, który zamontowałam na warstwę bezbarwnego lakieru. Naklejki niestety nie zniosły tego zbyt dobrze, bo mają tendencję do rozmiękczania się pod wpływem lakieru i pacanie po nich palcem może je rozrywać. Na szczęście z daleka żadnych uszkodzeń nie widać.